Pamiętacie film „60 sekund” (tytuł oryginalny to „Gone In Sixty Seconds”)? Miał on swoją premierę w czerwcu 2000 roku, czyli już kilka ładnych lat temu. Głównym bohaterem był tam Randall “Memphis” Raines, którego grał Nicolas Cage.

A pamiętacie może jakie auto występowało na końcu filmu? Jeśli nie, to już wam mówię – był to Mustang Shelby GT500 rocznik `67. Auto (tak wszystkie inne, którymi „interesowali się” bohaterowie występujący w filmie) miało swoje imię – Eleanor. Jednak dla Memphis`a to auto znaczyło coś więcej.

Eleanor is Memphis’s unicorn. A fabled creature. The horse with the horn. lmpossible to capture. The one car no matter how many times you try to boost, something always happens.

Co w wolnym tłumaczeniu przełożylibyśmy na:
Eleanor jest dla Memphisa Jednorożcem. Postacią z baśni. Koniem z (jednym) rogiem. Nie do schwytania. Choćbyś nie wiem ile razy podchodził do takiego samochodu, zawsze coś staje na przeszkodzie…

I wiecie co? Też mam swojego Jednorożca…

I nie jest nim ani Mustang Shelby GT500 ani najnowszy i najdroższy model Ferrari, Porsche czy Lambo. Jest nim Audi RS4 B5, które zaprezentowano pod koniec 1999 i produkowano do połowy 2001 roku (ostatnie RS4 B5 opuściło fabrykę w Neckarsulm dokładnie 1 sierpnia 2001 r.).
Zainstalowany jest w nim silnik 2,7 V6 30V biturbo generujący rewelacyjne 440Nm w zakresie od 2500 aż do 6000 obr/min i 380KM przy 6100 obr/min (dla porównania silnik 1.6 16V zamontowany w Golfie IV generuje 148Nm przy 4500 obr/min i 105KM przy 5700 obr/min)

Z osiągów wystarczy napisać:

0-100 km/h w 4.9 sekundy,
Elastyczność 80-120 km/h:
» III bieg 2.5s !!!
» IV bieg 4.6s
» V bieg 6.2s
» VI bieg 8.9s

Vmax 250 km/h – oczywiście z elektronicznym kagańcem. Jeśli ktoś się uprze, to może go zdjąć i polecieć prawie 300 km/h. Ale moim zdaniem te 250 km/h jest i tak prędkością wystarczająco dobrą…

Jeśli ktoś nie wie, o jakim aucie mówię, to nich zajrzy tu:

Jest to strona, którą zrobiłem specjalnie dla potrzeb tego wpisu. Macie tam 3 podstrony i linka do strony Bluebox`a.

Zalety auta:
- Świetny silnik, który dzięki 2 turbinom (po jednej dla każdego rzędu cylindrów) nie wymaga ciągłego kręcenia do czerwonego pola na obrotomierzu. Płaski jak stół przebieg momentu obrotowego (440Nm od 2500 aż do 6000rpm !!!) pozwala uzyskiwać rewelacyjne czasy przy wyprzedzaniu bez konieczności ciągłych redukcji (jak ma to miejsce w przypadku wolnossących, wysokoobrotowych silników)
- W związku z powyższym – wyprzedzanie na trasach między miastowych staje się przyjemnością a nie koniecznością
- Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wyprzedzenie kogoś, kto jedzie 80 km/h pójdzie mi szybciej gdy wrzucę np. trzeci zamiast piątego biegu. I nie twierdzę, że nie będę w trasie z dobrodziejstw trzeciego przełożenia korzystać
- Stały napęd na 4 koła + seryjne ESP = trakcje mamy praktycznie zawsze. “Praktycznie”, bo trzeba pamiętać, że fizyki się nie oszuka
- Manualna skrzynia biegów – Tiptronic w RS4 B5 nie był nigdy (i słusznie !!!) oferowany
- Świetne auto do jazdy na co dzień – normalna, 5 osobowa kabina + bagażnik o pojemności 390 litrów (co jednak jak na kombi klasy średniej wyższej jest i tak śmiesznie niskim wynikiem)
- Z zewnątrz auto wygląda jak zwykłe, niepozorne kombi. Ktoś, kto nie interesuje się zbytnio motoryzacją nigdy nie będzie podejrzewać jaki potencjał drzemie w tym aucie
- Jedynie kilka osób, które zna RS4 (i pozna jego poszerzane błotniki, felgi itp.) obejrzy się za autem na ulicy. To dobrze. Po ulicach jeździ sporo A4 B5 Avant, które niczym się z tłumu nie wyróżniają. Nie chce mieć auta do lansu, tylko do jazdy
- Jadąc tym autem będę wyglądał jak zwykły człowiek a nie jak bogacz, którego stać na Ferrari czy Porsche
- Kiedy przyjdzie mi ochota na trochę szaleństwa – wystarczy, że spojrzę na wskaźnik temperatury (upewnię się, że silnik jest już nagrzany) i głębiej wcisnę gaz
- W razie spotkania pod światłami BMW E34, E36, E46 czy jakiegoś Golfa GTI ze sportowo – tuningowymi ambicjami (szerokie felgi czy „sportowy” końcowy tłumik), można wcisnąć mocniej gaz i w łatwy sposób pokazać kierowcy, ile jego auto jest warte. Mina kierowcy “sportowego” auta objechanego przez niepozorne kombi – bezcenna
- Dodatkowo – co dla mnie też jest ważne – nadwozie tego auta z 18 calowymi alu po prostu mi się podoba. Nie jest ani zbyt krzykliwe, ale też nie wygląda jak Dacia Logan MPV (właściciele MPV – bez obrazy mi tu proszę). Z zewnątrz, RS4 B5 to dla mnie zimne, czyste, techniczne piękno.

„Wady”:
- Na wspominanych już, seryjnych 18 calowych niskoprofilówkach (255/35 ZR 18) oraz na utwardzonym i obniżonym zawieszeniu, jazda po polskich drogach nie będzie zbyt komfortowa :/
- Jak na auto o takich osiągach przystało, spalanie i koszty bieżącego utrzymania nie mogą być małe (z tym trzeba się zwyczajnie pogodzić)

Tuning? Optyczny? Mechaniczny? NOS? Wymiana alufelg na 19 czy 20 calowe? Na wszystkie takie pytania jest tylko jedna odpowiedź: KATEGORYCZNE NIE !!! Nie zmienia się ideału. Gdy będę szukał egzemplarza dla siebie, to wiem, ze będą mnie interesowały tylko 100% oryginały. I koniecznie tylko na oryginalnych dziewięcioramiennych alu obutych w 255/35 ZR 18.

I jak to powiedział Memphis: „Opanowanie, bystrość i determinacja. 3 podstawowe cechy współczesnego kierowcy wyścigowego. Prędkość to sprawa drugorzędna. Stanowicie jedność z samochodem.”

Dokładnie… „Prędkość to sprawa drugorzędna. Stanowicie jedność z samochodem.”

Gdy będę już miał swoje RS4 B5, to wiem, że nie będę wciąż jeździł jak głupek z maksymalną prędkością po prostej. Bo przycisnąć na prostej to potrafi dosłownie każdy. A chyba wiecie, że nie jest sztuką rozpędzić się do ok. 200 km/h i uderzyć np. w filar wiaduktu biegnącego z Ursynowa. Nie mam zamiaru być kolejnym Maciejem Zientarskim. A skoro już tu jesteśmy – życzę Ci Maciej zdrowia. Mam nadzieję, ze wkrótce dojdziesz do pełni sił… i że na terenie zabudowanym nie będziesz już tak głęboko wciskał tego skrajnie prawego pedału.

Domyślam się, że kilka osób chciałoby napisać w komentarzach, że trzeba jeszcze wstawić jakiegoś chipa, żeby zamiast fabrycznych danych mieć np. 430KM i 610Nm. Ale ja o żadnym chipie nie chcę słyszeć. Dla mnie chipowanie tego silnika byłoby np. jak mówienie królowej Anglii jak ma zachowywać się przy stole. Ja będę szukać oryginału, bez żadnego wirusa.

LPG? A czy dla cięcia kosztów, dalibyście królowej Elżbiecie II do popicia wodę z kranu?

Ktoś inny może zapytać, czemu nie chciałbym mieć np. Audi RS6 C5 (4.2 V8 biturbo/450KM) czy S8 D2 (4.2 V8/360KM)lub D3 (5.2 V10/450KM). Moja odpowiedź jest prosta. Po pierwsze – bo praktycznie zawsze były montowane tam Tiptronic`i, po drugie – te auta są dla mnie zbyt ciężkie i „opasłe”. I moim zdaniem, przy RS4 B5 wyglądają jak duże kloce – szczególnie tyczy się to S8 (ponownie – bez obrazy fani/właściciele RS6 czy S8)

W takim razie ktoś może się zapytać, czemu nie wolę aktualnego modelu RS4 B7 z wolnossącym 4.2 V8 (420KM/7800rpm i 430Nm/4500-6000rpm), bo to przecież jest nadal RS4 i jest tam montowana manualna skrzynia. Na to też mam odpowiedź – bardziej odpowiada mi charakterystyka jednostki 2.7 biturbo, która swoje max. 440Nm osiąga już przy 2500 obr/min. Dodatkowo – nowy model bardziej rzuca się w oczy i bardziej pokazuje jaki z niego siłacz. Tym samym kierowca pozbawia się elementu zaskoczenia. Elementu który jest i będzie dla mnie tak bardzo istotny.

Zastanawiasz się dlaczego tak bardzo mi zależy na 100% oryginale? Jestem przekonany, że za 10, 15 czy tym bardziej za 20 lat to auto będzie kultowym klasykiem i że w przyszłości na pytanie „Czym jeździsz?” będę mógł z dumą odpowiedzieć „Jeżdżę oryginalnym RS4 pierwszej generacji, rocznik 2000 (czy 2001)”. Oznacza to jednocześnie, że nie będę miał najmniejszego zamiaru sprzedawać tego auta.

Ale najważniejsze będzie to, że gdy będę już miał swoje RS4 B5, to przede wszystkim będę miał satysfakcję z tego, że w końcu mam swojego Jednorożca.

Wiem, że pewnego dnia go złapię (czytaj: kupię) i w końcu będzie mój…