Wiecie już co nieco o silnikach Diesla czyli o silnikach z zapłonem samoczynnym (ZS), czas teraz powiedzieć kilka słów o silnikach o zapłonie iskrowym (ZI) z LPG.

Który Polak by nie chciał jeździć autem, które jest wygodne i komfortowe, dobrze się prezentuje, ma dobre osiągi i na dodatek mało pali? Oczywiście, że każdy by chciał. – tekst, który pasował do silników Diesla pasuje także do silników z LPG, chociaż wypadałoby zrobić tu kosmetyczną korektę i zamiast mało pali napisać: pali sporo, ale taniego paliwa.
Bo wiadomo przecież, że w tych samych warunkach pracy, silnik spali około 20% więcej gazu niż benzyny (wynika to z niższej kaloryczności mieszanki gazowej), wiadomo także, że cena gazu w odniesieniu do benzyny jest dużo niższa.
Zakładać czy nie? Oto jest pytanie.
Okazuje się, że tak samo jak w przypadku szukania swojego złotego środka – to nie jest takie proste. Na początku trzeba pamiętać, że silnik benzynowy, jak wskazuje sama nazwa, stworzony został z myślą o spalaniu w nim benzyny. I generalnie można uznać, że montowanie instalacji gazowej jest jak wszczepianie silnikowi ciała obcego, z którym będzie on lepiej lub gorzej współpracował. Aby to stworzone na siłę małżeństwo żyło w zgodzie, zarówno przed jak i po ślubie należy pamiętać o wielu rzeczach, z których najważniejsze dziesięć przykazań to:
1. Świadomość, że nie należy przechodzić na gaz w ciągu kilku pierwszych kilometrów jazdy. Aby reduktor gazowy mógł prawidłowo i rozprężać i odparowywać ciekły LPG w stan lotny, płyn w układzie chłodzenia powinien mieć temperaturę minimum 40 stopni C (pomijam teraz drogie i mało popularne instalacje z wtryskiem w fazie ciekłej). Jazda na LPG z całkowicie zimnym silnikiem jest możliwa, powoduje jednak brutalne wręcz traktowanie membran reduktora i silnika (szczególnie zaworów), co nie będzie pozytywnie wpływało na ogólną trwałość wyżej wymienionych
2. Co za tym idzie – świadomość, że podczas użytkowania auta z LPG także trzeba będzie okresowo tankować drogą benzynę. O tym, że w tych samych warunkach pracy, silnik spali około 20% więcej gazu niż benzyny już wspominałem
3. A idąc dalej tym śladem – świadomość, że nie ma sensu montować LPG, jeśli zagazowanym autem chcemy jeździć tylko do pracy oddalonej o 5 czy 8 kilometrów od naszego domu. Po rozgrzaniu silnika pozostanie tylko krótki dystans, na którym dzięki gazowi będzie można zaoszczędzić
4. Silnik o odpowiedniej konstrukcji. Jeśli masz auto z mechanicznym wtryskiem benzyny (np. stare Mercedesy W124 czy Audi 80), z bezpośrednim wtryskiem (FSI z grupy VW czy GDI od Mitsubishi) lub jakiegoś Forda z silnikiem Zetec Black Top to lepiej odpuść sobie instalację, bo istnieje spora szansa, że w przyszłości będzie ona źródłem nie oszczędności, ale kłopotów i wydatków
5. Konieczność pogodzenia się ze sporo gorszymi (instalacje podciśnieniowe) lub z nieco gorszymi (wtrysk sekwencyjny) osiągami auta. Ma to związek m.in. ze wspominaną już kalorycznością mieszanki propan-butan i szybkością działania instalacji gazowej
6. Odpowiednia pojemność skokowa silnika – moim zdaniem minimalna “logiczna” pojemność to 1.6, ewentualnie można założyć gaz do 1.4. Mniejsze silniki raz, że palą mało benzyny (i różnica w kosztach na 100 km będzie mała = inwestycja będzie się dłuuugo zwracać), a dwa – zgodnie z tym, o czym wspominałem w poprzednim punkcie – mały silniczek będzie miał wtedy bardziej niż słabe osiągi, co jest szczególnie ważne podczas wyprzedzania na trasie
7. Dobranie właściwej instalacji do konkretnego silnika i upewnienie się, że przed montażem silnik jest w dobrym stanie technicznym. Nie wolno montować np. instalacji pierwszej generacji z registrem (czyli z prymitywną regulacją na śrubę) do młodego auta z silnikiem z plastikowym kolektorem ssącym czy z rozbudowanym systemem EOBD. Takiego typu małżeństwa to pewne kłopoty
8. Montaż instalacji w dobrym serwisie przez wykwalifikowanych pracowników i przy użyciu odpowiednich narzędzi. Lepiej wydać 200 czy 300 zł więcej podczas montażu, niż 200 czy 300 zł na późniejsze naprawy. Każdy chyba słyszał o przypadkach, że silnik nie chce poprawnie pracować na gazie a instalator tłumaczy, że „to na 100% wina silnika a nie LPG” itd. Jakość i wiedza kosztują a w firmach o nazwie “Gaz u Dżdżysława” czy “U nas najtaniej” często tej jakości i wiedzy brakuje. Jest za to niska cena, która z czegoś się w końcu bierze. W takiego typu serwisach można się np. spotkać z wręcz karygodnym montowaniem tanich, podciśnieniowych instalacji do silników z plastikowym kolektorem ssącym i zabezpieczanie go tzw. gwizkami, mającymi teoretycznie przejąć na siebie destrukcyjną energię niekontrolowanego zapłonu mieszanki
9. Konieczność pogodzenia się z ograniczoną pojemnością bagażnika, która zajmowana jest przez zbiornik gazu lub przez koło zapasowe, które wyjęte zostało z wnęki aby zrobić tam miejsce dla butli. Zmniejsza się przez to poręczność auta, choć są osoby, które sobie z tym radzą – nie wożą po prostu koła zapasowego lecz wkładają do bagażnika tzw. łatki w sprayu
10. Konieczność płacenia więcej za coroczne badanie techniczne oraz za serwisowanie instalacji gazowej: regulacje, filtry gazu itd. oraz świadomość, że LPG stawia wyższe wymagania co do sprawności całego układu zapłonowego. Trzeba się więc nastawić na częstszą wymianę świec zapłonowych i przewodów wysokiego napięcia
I oczywiście nie można do gazu podchodzić bezkrytycznie. Prawda jest taka, że mieszanka gazowo-powietrzna jest bardziej sucha niż mieszanka benzyny i powietrza, aby nastąpił prawidłowy zapłon mieszanki gazowej, do świec musi być doprowadzone wyższe napięcie (często 9 – 10 kV podczas gdy dla benzyny wystarczy tylko 7 – 8 kV i to są właśnie te wyższe wymagania z ostatniego przykazania) a na dodatek średnia temperatura spalania gazu jest wyższa o około 150 – 200 stopni w stosunku do benzyny. Są to trzy podstawowe cechy, które stanowią na minus dla LPG i… trudno się z nimi nie zgodzić.
Ale nie ma co od razu dramatyzować, bo jeśli będzie się przestrzegało kilku zasad, to silnik będzie współpracował z gazem przez długie lata (pamiętając oczywiście o przykazaniach).
Przede wszystkim, należy regularnie serwisować instalację w serwisie, pamiętać o częstszej wymianie świec i przewodów WN i oczywiście o tym, o czym już wspominałem – należy zawsze uruchamiać zimny silnik na benzynie i przejść na gaz dopiero po kilku kilometrach jazdy (temp. płynu min. 40 stopni). Na szczęście w nowo montowanych instalacjach, praktycznie zawsze są czujniki temperatury płynu, które nie pozwalają na przejście na gaz zbyt szybko. Zalecane jest także regularne „płukanie silnika benzyną” – czyli po każdych 2000 czy 2500 km na gazie powinno się przejść na zasilanie benzynowe i przejechać ok. 100 km w trasie. Trzeba też pamiętać, że nie powinno się jeździć na gazie mając cały czas tylko kilka litrów benzyny w baku – bak powinien być napełniony co najmniej w 1/4, bo tylko w taki sposób można efektywnie chłodzić pracującą cały czas pompę paliwa. Nie zalecam jednocześnie montowania przekaźnika odcinającego pompę podczas pracy na LPG, bo negatywnym tego skutkiem będzie przegrzewanie się wtryskiwaczy (wtryskiwacza) benzynowych, które nie będą chłodzone krążącą w układzie benzyną.
Jeśli wasze auto spełnia powyższe warunki i macie świadomość pewnych niedogodności związanych z użytkowaniem auta z LPG, to czas przejść do konkretnych wyliczeń. M.in. Na stronie autocentrum.pl znajdziecie naprawdę świetny kalkulator opłacalności montażu gazu. Wpisać tam trzeba koszt instalacji (oto przykładowy cennik), planowany przebieg, ceny benzyny i LPG, spalanie, wskazać, czy przebieg będzie robiony głównie w mieście czy na trasie itd. Jest to naprawdę przydatne i przemyślane narzędzie! Niestety, załoga z autocentrum.pl zapomniała o tak ważnym przecież, pierwszym omówionym przeze mnie przykazaniu. Kalkulator nie bierze pod uwagę tego, że podczas użytkowania auta z LPG, potrzebna jest także pewna ilość benzyny. Jaka to ilość? Ciężko powiedzieć, ale można mniej więcej przyjąć, że do każdego (np. porannego) uruchomienia na zimno, należy dodać kilkadziesiąt groszy jako koszt spalonej benzyny. Zdaję sobie jednak sprawę, że ciężko oszacować roczny koszt – przecież nie wiadomo, ile będzie tych uruchomień na zimno, nie wiadomo także, czy użytkownik w ogóle będzie się do tego zalecenia stosował…
Podsumowując – jestem zwolennikiem gazu, tym bardziej, że z gazem mam już ponad dziesięcioletnią, bliską znajomość (nie jest to małżeństwo, bo auto nie było i nie jest moje). Pisałem przecież już dawno temu, że wychowywałem się na Polonezie Caro 1.6 GLI (czyli z monowtryskiem benzyny) w wersji POWERED BY LPG. Zwykła, podciśnieniowa instalacja II generacji założona była w dobrej firmie (należy się tu darmowa reklama dla firmy MOTORGAS Rygielski z Torunia), robiliśmy regularne przeglądy połączone z wymianą filtra gazu. Plus oczywiście częstsza wymiana świec i przewodów, uruchamianie zimnego silnika na benzynie i regularne jego płukanie benzyną. I odpukać, silnik do dziś nie sprawia żadnych problemów (autem od kilku lat jeździ moja siostra).
Największym wrogiem LPG są sami użytkownicy aut, którzy chcą oszczędzać za wszelką cenę. Zakładają więc najtańsze możliwe instalacje, często nieodpowiednie dla konkretnego silnika, nie dokonują regulacji, nie wymieniają filtra gazu, stare świece wymieniają dopiero w chwili gdy silnik nie będzie chciał rozpędzać auta, uruchamiają zimny silnik od razu na gazie, z reguły nie zawracają sobie głowy regularną wymianą oleju silnikowego itd…
A później, gdy np. na skutek ciągłej pracy na zbyt ubogiej mieszance głowica silnika odmówi posłuszeństwa, w świat idzie od nich opinia, że GAZ TO ZŁO, które zawsze niszczy silnik. Moje zdanie jest takie:
Oszczędzanie na LPG – tak. Oszczędzanie za wszelką cenę – KATEGORYCZNIE NIE
I wracając Szedrik do Ciebie – w komentarzu do Znajdź swój złoty środek napisałeś, że będziesz jeździł ok. 20 km w jedną stronę (do pracy) i potem tyle samo do domu, plus jeszcze jakieś kręcenie się po mieście itd. I w takim wypadku polecam Ci kupno auta segmentu B lub C z benzyniakiem 1.4 lub 1.6, najlepiej z ośmiozaworową głowicą i metalowym kolektorem ssącym. Szczególnie godne polecenia są stare silniki 1.4, 1.6, 1.8 i 2.0 (1- punktowy wtrysk paliwa, 8 zaworów i metalowy kolektor) montowane w starszych Volkswagenach i Oplach. Silniki te mają opinię “wręcz stworzonych do pracy na gazie” i można do nich spokojnie założyć tanią podciśnieniówkę za jakieś 1500 czy 1600 zł. Niski koszt instalacji zwróci się po około 9 – 10 miesiącach jazdy i dopiero wtedy zaczniesz tak naprawdę na LPG oszczędzać.

Liczba komentarzy dla " Kilka słów o: Benzyniak z LPG ": 70
Przejdź do komantarzy rss lub skorzystaj z odnośnikaTylik swietny artykul i nie ma bardzo co do dodania. Ja bym to skrocil dla niechcacych calosci czytac. Zeby bezawaryjnie jezdzic samochodami z LPG nalezy wziasc sobie pare czynnikow pod uwage:
1.Lepiej kupic auto bez gazu niz z nim bo dzisiaj nikt nie zaklada instalacji dla szpanu – ona ma na siebie zarobic
2.Dobry montaz czyli zaklad o dobrej renomie a takie najlepiej poznac po kolejkach na montaz instalacji
3.Idealnie dobrana instalacja gazowa
4.I oczywiscie na koniec po zalozeniu serwisowanie jej.
Nie nalezy tez na sile montowac instalacji do samochodow, w ktorych nie bardzo ona chce chodzic czyli mowa o samochodach wymienionych przez Tylika, a ja by dodal tylko ze lepiej gaz montowac do samochodow, w ktorych regualcja zaworow odbywa sie hydraulicznie przez co zmniejsza sie kosztownosc takiej eksploatacji.
Zgłoś do moderacji
Kolejny świetny wpis. Ja bym dodał jeszcze pare silników do których gaz nie podejdzie: Toyota D4(2.0benzyna), Renault 2.0 IDE, Opel 2.2 direct (fantastyczny silnik, jeśli ktoś nie myśli o gazie polecam)oraz najnowsze 1.8 Mitsu.
Silniki nadające się pod gaz: wszystkie 8v Opla zwłąszcza 1.6 i 2.0, VW 1.8 i 2.0 8v, to te które sa wrecz stworzone ;)
swietny blog pozdrawiam
Zgłoś do moderacji
@slawek11 – konkretne spreszczenie dłuuugiego wpisu
@Lorry – zgadza się – silniki 8V z monowtryskiem konstrukcji Opla i VW mają opinię “wręcz stworzonych do pracy na gazie”. Jest to bardzo stara opinia i nadal aktualna, tyle, ze coraz trudniej teraz kupic uzywane auto z takim silnikiem bez gazu.
A odnosnie tych innych silników to dodam, ze przeciez takie 2.0 IDE od Renault czy 2.2 Direct od Opla to przeciez silniki z bezpośrednim wtrykiem benzyny, o których wspominałem w czwartym przykazaniu.
Zgłoś do moderacji
Czy silnki 1.4 oraz 1.6 montowane w almerach n15 dobrze znosza gaz?
Zgłoś do moderacji
Osobiste doświadczenia z gazem – Plonez 1,6, Opel 1,6 8v, Renault 1,8 i 2,0 8v (zwykła instalacja), Mitsubishi Galant 2,5 V6 ( sekwencja ), Mondeo 2,5 V6 (sekwencja), Rover 2,0 Turbo 200 KM (sekwencja), Rover 420 2,0 16v (zwykła instalacja), Subaru 2,5 bokser (sekwencja, działa też dobrze na zwykłaj ale z dobrym parownikiem)
Mając samochód z instalacją LPG trzeba zawsze poświęcać mu więcej troski i czasu na serwisowanie. Gaz jest zdecydowanie bardziej czuły na wszelkie niegociągnięcia serwisowe, szybciej obnaży słabą kondycję slinika.
Gaz montuje się w samochodzie aby było taniej a nie lepiej, z tym że taniej jest pod pewnymi warunkami. Średnio rocznie robię jakieś 40 45 tyś kilometrów na LPG i nigdy nie miałem problemów ale bardzo ważny jest serwis i umiejętne używanie. Bardziej odporna na działanie ignorantów jest instalacja sekwencyjna w której to komputer decyduje o momencie przełączenia benzyna/gaz. Prawidłowe wyregulowanie instalacji i dostrojenie mapy wtrysku pozwala zachować parametry takie jak na benzynie, ale do tego trzeba dobrych fachowców. Sama jakość zamontowanych elementów też nie pozostaje bez znaczenia, Są lepsze i gorsze. Montaż też jest bardzo istotny. Mówiąc krótko liczy się doświadczenie i spryt montera. Są silniki które dobrze działają na zwykłym gazie a są i takie które nie chcą współpracować z podtlenkiem LPG. Starsze generacjie zazwyczaj dobrze działają na zwykłych instalacjach ( i nie chodzi mi tylko o motory 8 zaworowe ) Niektóre szesnastki są bardzo wredne w tym temacie. Opel w Ecotecu tylko na sekwencji i nikt mnie nie przekona, że na zwykłym też jest dobrze, do pierwszego wystrzału. A potem przepływka do wymiany i parę innych drobiazgów. Są również v – ałki które nadzwyczaj dobrze działają na zwykłym gazunku.
Chcę jeszcze wspomnieć o sondzie Lambda, która odgrywa duże znaczenie w prawidłowej pracy silnika i to samo dotyczy pracy na gazie. Często problemy z instalacją wynikają z jej uszkodzenia lub złej pracy. Objawia się to nierówną pracą silnika, dużym spalaniem lub zapaleniem kontrolki ostrzegawczej na desce. Wysoka temperatura spalania gazu raczej nie przedłuża jej życia.
Jeszcze słówko o silnikach Hodny z ceramicznymi gniazdami zaworów. Tam raczej gazu bym nie założył, chociaż niektórzy proponują dodatki smaryjące które wtryskiwane wraz z gazem mają obniżyć temperaturę spalania gazu i chronić głowicę przed zniszczeniem. Podobne patenty stosuje się w silnikach Forda, z różnym skutkiem.
Zgłoś do moderacji
Moze sie ktos wypowie kto mial do czynienia z instalacja wyposazona w lubryfikator do chlodzenia gniazd zaworowych jak wyglada uzytkowanie takiego auta. Bo legeendy swoja droga a zycie swoja chociaz zawsze jakas prawda i moral legendach jest.
W fordach to byl sinik o pojemnosci bodajze 1.6 zetec.
Zgłoś do moderacji
tylik mój mistrzu ;)
Jak potrzebuje szczegółowych i przystępnie podanych informacji nt. jakiegoś zagadnienia motoryzacyjnego, to kilka dni później znajduje na stronie odpowiedni artykuł. Telepatia?
Właśnie rozważam zakup samochodu ze wspomnianym 8V silnikiem VW z LPG, miło się dowiedzieć że to małżeństow ma sens.
pozdrowienia
Zgłoś do moderacji
Należy też pamiętać że na niektórych parkingach podziemnych jest zakaz wjazdu dla samochodów z instalacją LPG.
Zgłoś do moderacji
witam ponownie
nie ukrywam że czekałem na wpis o LPG
przykazania jak najbardziej za, sam nie wiedząc o nich z zdrowego rozsądku je stosuje
i sam mogę też się wypowiedzieć o zaletach LPG
użytkuje od ponad roku 19 letniego golfa II 1.6 z podciesnieniowa instalacją LPG
zakupiony został on juz z instalacją, przegląd był zrobiony, wymieniony parownik, instalacja zapłonowa ( przewody WN, świece, sprawdzony aparat zapłonowy ) i niby że koszt wyszedł tego kilkaset złotych to po 3-4 moich trasach miasto praca – miasto rodzinne ( ~250 km ) się zwrócił
fakt że na gazie jest nieco mniej dynamiczny ale nico a koszt trasy w jedną stronę to rekompensuje :)
instalacja ma 4 lata, ale myślę że jeszcze spokojnie nieco posłuży
Zgłoś do moderacji
Zdecydowanie polecam wszystkim zainteresowanym dobrze przemyśleć zakładanie LPG. I BARDZO dokładnie sprawdzić, jakie opinie o ich aucie krążą wśród użytkowników – bo w większości serwisów usłyszymy, że oczywiście to auto jest ’stworzone’ do gazu, albo że ich serwis tak zrobi, że będzie do niego stworzone. A to wielka bzdura, która prędzej czy później skończy się źle. Sam się przekonałem, że butla z LPG w bagażniku wcale nie oznacza taniej i bezproblemowej jazdy z pełnym portfelem.
W moim przypadku (silnik benzynowy 2.2, automatyczna skrzynia biegów) instalacja gazowa była pierwszą rzeczą którą założyłem w aucie po zakupie (drugą były nowe opony :P ). Niektórzy twierdzą, że Toyoty źle znoszą gaz – niestety, trzeba przyznać, że mają w tym trochę racji – moja ToyToya chodzi dobrze tylko dlatego, że założyłem nieco droższą instalację i regularnie serwisuję ją w porządnym serwisie.
Ale co jakiś czas występują z nią problemy, głównie polegające na złym składzie mieszanki przez zasysanie złych proporcji powietrza – i nie jest to wina nieszczelności, tylko zbyt grubych węży od filtra powietrza (ponoć japońcy zastosowali szereg różnych patentów, dzięki którym silniki pracują ciszej, wydajniej i oszczędniej, i to właśnie one sprawiają czasem psikusy). Takie niespodzianki występują tylko w wybranych modelach – dlatego istotne jest, aby dobrze rozeznać się w opiniach środowiskowych.
W rezultacie założono na nich coś w rodzaju zaślepki, żeby ograniczyć przepływ powietrza. Dopiero po tym zabiegu auto chodzi dobrze na obu paliwach. Ale te wszystkie patenty *********, i gdyby nie wysokie spalanie, to by mi się gaz totalnie nie opłacał.
Dlatego, gdybym miał w przyszłości wybierać nowy wóz – albo kupiłbym auto z mniejszym motorem benzynowym bez gazu (wersja pesymistyczna, zakładająca deficyt domowego budżetu), albo z równie dużym i mocnym co teraz – też bez gazu (wtedy optymistycznie będzie już mnie stać na auto pochłaniające dwa galony na setkę).
Dlatego raz jeszcze wszystkim, którzy planują zakup auta albo jego ‘zagazowanie’ proponuję dobrze rozważyć całość problematyki, a nie tylko cieszyć się z pozytywnych wyników obliczeniowych kalkulatora na stronach sprzedawców LPG.
Zgłoś do moderacji
Japonczyki nigdy nie byly stworzone do gazu, ale jak ktos sie bardzo uprze to zawsze zalozy. Auta stworzone do gazu to sa stare konstrukcje 8 zaworowe np.Opla lub VW.
Jednakze najbardziej mnie dziwi jak stoi nowa S-klasa pod dystrybutorem gazu to juz kompletna kpina jest. Jak kogos stac na auto za 400 tys zl to powinno go stac na paliwo i serwis do niego.
Zgłoś do moderacji
Witam, prosił bym o rozwinięcie tematu instalacji gazowej w 16-zaworowych silnikach opla. Niedawno kupiłem mój pierwszy samochód – Astra F 1.6 16V, z instalacją gazową drugiej generacji. Tylik ominął tę popularną serię w swoim wpisie, za to wspomniał w swoim komentarzu Sewkor. Wygląda na to że kwestia jest mocno dyskusyjna. Jestem motoryzacyjnym laikiem, jednak staram uzupełniać wiadomości. O ile mi wiadomo głównym czynnikiem dyskwalifikującym silnik do instalacji gorszej niż 3 generacja jest plastikowy kolektor. W ecotecach mamy kolektor metalowy.
Nie mówię że w moim silniku 2-ga generacja działa idealnie, bo tak nie jest. Zastanawiam się nad wymontowaniem instalacji albo wymianą na sekwencję i chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej o problemach jakie mam i mogę mieć w przyszłości.
Zgłoś do moderacji
@Jerzy – silniki 1.4 (GA14DE) i 1.6 (GA16DE) montowne w Almerach N15 są typowymi jednostkami 16V (wtrysk wielopunktowy, 2 wałki rozrządu i 16 zaworów) i przy poprawnie dobranej i założonej instalacji podciśnieniowej nie będą sprawiać problemów.
@sewkor – Polonez 1.6 z gazem – to była rakieta, no nie? :D
“Mając samochód z instalacją LPG trzeba zawsze poświęcać mu więcej troski i czasu na serwisowanie. Gaz jest zdecydowanie bardziej czuły na wszelkie niegociągnięcia serwisowe, szybciej obnaży słabą kondycję slinika.”
- święta prawda.
A odnośnie Ecoteca to temat rozwinąłem dzisiaj w http://tylik.motogrono.pl/rodzyn-25-opel-astra/
@slawek11 – o lubryfikacji wspominalem we wpisie
http://tylik.motogrono.pl/ford-focus-zetec-z-lpg/
Napisałem tak m.in., ze dzięki lubryfikacji nie ma byc podobno problemów z gniazdami zaworowymi, ale zawsze to jest jednak ryzyko.
Osobistych doświadczeń z lubryfikacją w LPG nie posiadam.
@philot – 8 zaworówka od VW + LPG = świetna para. Ale Ty to juz wiesz.
@Kreg – oooooooooo racja! Zapomniałem o tym.
@krzyszbi – Golfik II ma właśnie 8 zaworowe silniki benzynowe, które świetnie sobie radzą z LPG. Dbaj o Golfika, regularnie wymieniaj mu olej, świece itd. a odwdzięczy Ci się długowiecznością.
@Pervo – o jakiej Ty Toyce dokladnie mówisz? Czy w tym silniku masz zmienne fazy rozrządu? Bo wlasnie silniki z VVTI Toyoty czy VTEC od Hondy nie za bardzo lubią gaz…
A odnosnie (juz to wspominanych) 8 zaworowych jednostek Opla czy VW to zdanie podtrzymuję – te silniki naprawdę świetnie współpracują z instalacjami II generacji (podciśnieniówka z elektroniką sterującą)
@slawek11 – “Japonczyki nigdy nie byly stworzone do gazu” – domyslam sie, ze mowisz to wlasnie w odniesieniu do zmiennych faz rozrządu, o których przed chwilą mówiłem.
@Michal – masz szczescie, bo dzis wlasnie rozwinąłem ten temat (ale nie wiedzialem nawet, ze Ty o to pytałeś). Zajrzyj na:
http://tylik.motogrono.pl/rodzyn-25-opel-astra/
Zgłoś do moderacji
@tylik – no właśnie nie jest VVT-i, to stara jednostka 2.2 16v DOHC z pierwszej połowy lat 90, co prawda ma wielopunktowy wtrysk, ale zmiennych faz już nie. Chociaż przyznam szczerze, że jak patrze na silnik 2.4 VVT-i w tym samym, tyle że nowszym modelu to wygląda prawie identycznie – różni się pokrywą zaworów, obudową filtra i układem wężyków – znaczy japońce tylko rozwiercili i unowocześnili starą konstrukcję ;)
Zgłoś do moderacji
Coś mi mówi, że Tobie chodzi dokładnie o Camry 2.2 16V (silnik 5S-FE), a te 2.4 VVT-i to Camry produkowana od 2001 roku (silnik 2AZ-FE) choć oczywiście mogę się mylić.
Hmmm… przyznaję, że nie wiedziałem o takiej kapryśności tych silników bez zmiennych faz rozrządu…
Rozumiem, ze to nie jest wina np. słabo wyregulowanej instalacji, która po rozregulowaniu podaje zbyt ubogą mieszankę?
Zgłoś do moderacji
@Tylik – ja właśnie mam 1,4vvt-i i zastanawiam się nad założeniem instalacji LPG.
Mógłbyś przybliżyć problem LPG w tych silnikach? To się tyczy również instalacji z wtryskiem? czy tylko podcisnieniowej?
Pozdrawiam!
Zgłoś do moderacji
Tak, Camry, zapomniałem napisać, jaki to model ;)
Jeżeli chodzi o instalację, to jest podciśnieniówka (jak montowałem gaz sekwencje były jeszcze cholernie kosztownym luksusem).
Objawy zakłóceń, jakie miewam, polegają na tym, że auto nie chce przyspieszać, dławi się po ostrym dodaniu gazu, ******* ’skokami’. Takie efekty biorą się często same z siebie, o tak nagle. Zdarzyło się kiedyś, że wyjechałem od gazowników z regulacji, i po 3 km musiałem wracać, bo znowu było to samo. Dopiero szef warsztatu zauważył, że zrobiła się dziura na zaślepce, którą zamontowano w przewodzie powietrza (zmniejsza o połowę fi węża). I po jej wymianie + ustawieniu parametrów było dobrze. Taki ekstra bajer, który montuje się do wybranych modeli aut. Ponadto zdarzało się, że strzał gazu wywalał opaskę spajającą rury, i pomimo jej założenia dalej zasysał powietrze, pomagała dopiero jej wymiana wraz z uchwytami.
I pomijając jeden przypadek, kiedy zamókł mi emulator i silnik pracował na obu paliwach jednocześnie (jaki był efekt, łatwo przewidzieć) to tylko lewe powietrze sprawia problem – tak instalacja jest bez zarzutu, ale przez to powietrze muszę średnio co 6 miesięcy wydać parenaście plnów na regulację…
Wtedy pocieszam się, że przy spalaniu rzędu 16 litrów w mieście to i tak się opłaca ;)
Zgłoś do moderacji
@Tomo – Na początek trzeba pamiętać, jak działa system zmienych faz rozrządu. Nie wdając się w techniczne szczegóły (i pomijając różnice konstrukcjami Toyoty a np. Hondy), można przyjąć, że powyżej pewnego zakresu obrotów (często powyżej 4500 obr/min) zmienia się układ krzywek, które współpracują z zaworami. Zawory mają wtedy większy wznios i dłuższy czas otwarcia, co pozwala na dostarczenie do komór spalania większej ilości mieszanki paliwowo-powietrznej niż w przypadku silnika ze standardowym ustawieniem krzywek (bez zmiennych faz). A większa ilość mieszanki to w skrócie mówiąc wyższa moc – i to się zgadza, bo nie od dziś przecież wiadomo, że silniki ze zmiennymi fazami osiągają wyższą moc maksymalną, która jednak okupiona jest sporo wyższym spalaniem, jeśli z tej mocy będzie się regularnie korzystać.
Komputer ********** pracą silnika oczywiście zauważa fakt zmiany faz rozrządu i dopowiednio zwiększa dawkę wtryskiwanej benzyny.
A chodzi teraz o to, że podciśnieniowe instalacje gazowe nie widzą chwili zmiany faz i nadal podają standardową wartość gazu, która w połączeniu z większą dawką powietrza będzie przecież tworzyć ubogą mieszankę gazowo – powietrzną. Uboga mieszanka spala się w sporo wyższej temperaturze niż mieszanka o prawidłowym składzie i to właśnie zbyt wysoka temperatura jest powodem wypalania gniazd zaworowych.
Teoretycznie, sekwencyjne instalacje nie powinny sprawiac problemów, bo one potrafią przecież pobierać sygnały ze sterownika silnika (ECU) i na ich podstawie decydują jak długo maja być otwarte wtryskiwacze gazu. Życie jednak pokazuje, że często nie jest tak pięknie, bo komputer gazowy się gubi i często silnik po zmianie faz ******* na ubogiej mieszance gazu.
Dodatkowo, uszkodzić się może wariator faz rozrządu, któremu nie za bardzo odpowiadać będzie już wyższa temperatura spalania prawidłowej mieszanki gazowo – powietrznej (pisałem, że mieszanka gazowo – powietrzna spala się w wyższej temp. niż mieszanka benz-pow), a tym bardziej o wiele za wysoka temp. spalania ubogiej mieszanki.
Mając LPG w silniku ze zmiennymi fazami na pewno trzeba częściej sprawdzać luzy zaworowe, które praktycznie zawsze ustawiane są mechanicznie (ręcznie). Jak często? Minimum to 2 razy częstsza regulacja (np. po 45 tys zamiast zalecanych przez producenta 90 tys.km), choć są warsztaty, które mówią nawet o 3 razy częstszej regulacji (co 30 tys zamiast co 90) i właściwie nie ma co im się dziwić, że wolą dmuchac na zimne.
Decyzja jest Tomo Twoja, ale ja wiem, ze gazu do VVTI polecać Ci nie będę.
ps. są osoby, które jakoś szczególnie na gaz w VVTI nie narzekają, ale najczęściej jest tak, ze nie wchodzą oni nigdy na obroty wyższe niż ok. 3000 – 3300 obr/min i tym samym nie dopuszczają do zmiany faz.
@Pervo – czyli dobrze mi sie wydawalo, ze Camry. Mozesz sie cieszyc, ze co te pół roku dochodzi Ci tylko kilkanaście PLN na regulację, bo moglobyc przeciez znacznie gorzej (czytać: drożej)
Zgłoś do moderacji
Hej
Miałbym prośbę. Czy mógłbyś trochę rozwinąć temat LPG w V-Tec u Hondy? Widziałem że pisałeś że to niezbyt dobre połączenie i ja tez tak słyszałem. Ale moze nie ma takiej tragedii i da sie to polaczyc? A jesli juz to jaki typ instalacji bedzie najlepszy? z gory dzieki za odp
pozdro ;)
Zgłoś do moderacji
Przeczytaj komentarz, który 18 czerwca napisałem dla Tomo, bo w nim właśnie omówiłem sprawę zmiennych faz i gazu.
Jeśli nadal myślisz o założeniu gazu to tylko sekwencja i musisz miec swiadomość, ze istnieje ryzyko problemów w przyszłości.
Zgłoś do moderacji
Panowie,
Zastanawiam się nad gazem do Subaru Outbackaz 2005 r. 165 KM wersja EU w manualu… czy ktoś miał doczynienia??
Słyszałem że dobrze chodzi na Bigazie-montuje Warszawa ale mi nie podrodze (śląsk)
Warsztaty proponują IV generację staga,landirenzo,tomasseto,prins,brc i niby wszystko oki bo wszyscy twierdzą że u nich to betka.Jest jeden warsztat który zadał sobie trud zadzwonienia do ASO Subaru i stwierdzili że w roczniku 2005 są słabe głowice (nie wytrzymują temp.gazu) i należy się lubryfikacja bo zmniejszają się luzy zaworowe. Nie ukrywam że taka zabawa mnie średnio interesuje… Co sądzicie??
Pozdrawiam Tomasz
Zgłoś do moderacji
Nigdy ne interesowałem się gazem w silnikach subaru i zamiast coś wymyślać czy na szybko googlować i szukać odpowiedzi, wolę podać Ci linka na 2 rożne fora Subaru:
http://forum.subaru.pl/
oraz
http://www.forum-subaru.pl/bb3/
(wydaje się, ze to pierwsze jest popularniejsze)
Zarejestruj się tam i zapytaj o elpidzi :D
Zgłoś do moderacji
Hejka,
Jestem już kawałek czasu użytkownikiem tego forum, więc nie zdobyłem wystarczającej ilości odpowiedzi ;)
brak takich zagazowanych modeli :) a tak jak pisałem co warsztat to inna bajka…
Pozdr
Zgłoś do moderacji
“Zarejestruj się tam i zapytaj o elpidzi :D ??”
mógłbyś przybliżyć?
Zgłoś do moderacji
“zapytaj o elpidzi” czyli zapytaj o auto z instalacją LPG
No ale skoro mówisz, ze juz tam o to pytałeś, to ja za bardzo nei wiem gdzie Cie mogę skierować.
Może dział “Zapytaj eksperta” z Auto Świat?
Zgłoś do moderacji
Witam!
Na początku chciałbym pochwalić artykuł o instalacjach LPG. Bardzo ciekawy i daje pełny obraz jak to naprawdę jest z tymi instalacjami. Chcę jednak zaproponować autorowi napisanie artykułu o tylko silnikach benzynowych. Na co zwracać szczególną uwagę przy kupnie używanego samochodu z silnikiem benzynowym. Wiadomo że stan silników benzynowych w samochodach np. 10- letnich jest różny. Taki artykuł mógłby zawierać np. informację o średnich przebiegach samochodów z silnikami benzynowymi, po czym poznać że silnik jest w złej kondycji, o wyciekach z silnika, o kolorze oleju, o dziwnych odgłosach jakie silnik emituje, itp. Również o tym czy warto kupować auto z silnikiem benzynowym z dużym przebiegiem np. 220 000 km.
Taki artykuł który zawierałby informacje po czym poznać ogólny stan silnika benzynowego byłby niewątpliwie bardzo pożyteczny dla czytelników planujących kupno samochodu.
Zgłoś do moderacji
A ja słyszałem że gaz to sie tylko do zapalniczek nadaje ;)
Zgłoś do moderacji
@Angus – ooo tak, ciekawy pomysł. Jak będę miał chwilę to usiąde i napiszę coś tylko o benzyniaku.
@Agony – hehe, tez tak słyszałem, ale jakoś do mnie to nie przemawia, bo jestem zwolennikiem gazu, przy zachowaniu oczywiście pewnych warunków.
Zgłoś do moderacji
@Angus
czy 220 tyś km to dużo dla benzyniaka to nie wiem choć moze dla 10latka sporo ale wszystko zależny od tego jak był użytkowany
mój samochód ma już ponad 250 tyś km na liczniku z czego podejrzewam ze jakieś 80 tyś km na gazie i silnik świetnie się spisuje
ładnie pali ( jak na silnik w 20-letnim samochodzie ) i nie za dużo pali a dla młodego człowieka to ważne
grunt to dbać o to co się ma a na pewno odwdzięczy się bezproblemowa praca
mimo ze samochód nie młody nie mam większych oporów wybrać się nim w dłuższa trasę ( 250 km łyka na śniadanie :)
choć nie powiem sam chętnie bym poczytał o benzyniakach, a i obszerniejszy artykuł o dialach też bym chętnie zobaczył
Zgłoś do moderacji
Witam!
Według mnie przebieg 220 000 km dla silnika benzynowego średniej wielkości np. 1.6 litra, eksploatowanego w warunkach optymalnych, to wartość raczej duża. Jednak nie oznacza to, że będzie to dotyczyć wszystkich silników o takim przebiegu. Zakładam dla bezpieczeństwa, że jest to wartość raczej duża, bo nie wiem w jakich warunkach był silnik eksploatowany. Nie wiem czy jeździł dużo w mieście czy w trasie. Silnik o takim przebiegu, eksploatowany głównie w trasie będzie o niebo w lepszym stanie ,niż gdyby był użytkowany głównie w mieście. Dlatego, być może, ważniejsze jest sprawdzenie ogólnego stanu jednostki napędowej, niż patrzenie na jego przebieg. Wiem, że silnik benzynowy może przejechać 360 000 km i może być w miarę dobrym stanie. Ale to są wyjątki. I właśnie dlatego przydała by się wiedza, jak sprawdzić przy wstępnych oględzinach samochodu (np. z przebiegiem realnym 220 000 km),że silnik jest w dobrym stanie, że jest właśnie tym wyjątkiem, lub że jego przebieg jest autentyczny.
Pozdrawiam!
Zgłoś do moderacji
Sporo ludzi chce właśnie kupić samochód 10 letni bo, nie tylko na takie ich stać, ale również dlatego, że wolą kupić coś lepszego, większego i bezpieczniejszego. I również dlatego, że samochody 10 letnie mało tracą na wartości. I również dlatego bo takie się im podobają (VW golf IV, e36, e39, audi A4, passat b5, civic VI, primera p11) I nie ma się co łudzić, takie samochody sprowadzane, z silnikiem benzynowym, mają juz swoje przebiegi . Optymistycznie 15000 km/rocznie x 10 lat= 150000 km. Realnie, średnio 20000 km/ rocznie x 10 lat=200000 km. Dlatego, warto by było wziąć pod lupę silniki benzynowe z takimi przebiegami i wyciągnąć jakieś wnioski o ich kondycji. W Auto Świecie są przeprowadzanie testy na 100 000 km. Zwykle silnik po takim przebiegu jest w bardzo dobrym stanie, jednak wiadomo więcej był eksploatowany w trasie.
I dlatego nie jest to miarodajny przykład na zużywanie się silnika.
Zgłoś do moderacji
Moim zdaniem, 220 czy 250 tys km dla silnika benzynowego – przy założeniu, ze właściciel prawidłowo dbał o silnik, ale i o całe auto – to nie jest dużo.
Trzeba tez pamietac o waznym czynniku, o ktorym wspomniał Angus – 200 tys zrobione na trasie a 200 tys km zroione tylko w zatłoczonym mieście to zupełnie 2 inne sprawy i stopień zuzycia samochodu (m.in. silnika) bedzie inny
Golfy czy Astry itd. to nie Fiaty 126p czy Polonezów, dla których taki przebieg był juz sporym wyczynem.
Zgłoś do moderacji
Hejka,
a co sądzicie o lubryfikacji w sekwencji jako samej w sobie nie patrząc na markę samochodu.
Pozdro
Zgłoś do moderacji
Jeśli lubryfikacja została zamontowana i wyregulowana prawidłowo to może tylko pomóc, bo dzięki podawaniu specjalnego oleju będzie zwilżała i chłodziła zawory i gniazda zaworowe.
Zgłoś do moderacji
Fajny artykul!
Tylko prawie wszyscy zapominaja przy pisaniu artykulów o prawidłowym uzytkowaniu LPG ze przed wylaczeniem silnika na dluzej niz ok 12h zasilanego tym paliwem nalezy na parenascie (min 30) sekund przed koncem jazdy lub zgaszeniem silnika przelaczyc go na paliwo aby paliwo przeplukalo i wyczyscilo komory spalania z resztek zanieczyszczonego i bardzo zasiarczonego paliwa lpg co pozwoli na to aby kiedy silnik jest nie uzywany resztki gazu nie wchoszily w reakcje z elementami silnika a w zimie pozwoli uniknac zamarzniecia resztek zanieczyszczen.
Pozdrawiam
Zgłoś do moderacji
Moje zasady:
1. Auto ma być po to aby mnie wozić gdzie zechcę, a nie skarbonką do której wrzucam pieniążki za luksus
2. LPG to podstawa, kupuję auto na które mnie stać w danej chwili obliczając koszty przejazdu i eksplotacji i części zamiennych
3. Stosuję triki: jeżdżę metodą ecodriver, gdzie dojadę spokojnie – jeżdżę tańszym transportem publicznym, auto wygląda tak, że złodziej nie ruszy więc zostawiam byle gdzie i wrócę – będzie napewno stało.
4. Pomagam silnikowi – ocieplam go szczelnie w chłodne dni, parownik polewam gorącą wodą aby lepiej i szybciej się rozruszał, akumulator ocieplam styropianem, czasami podładuję osobno
5. Dbam o czystość w samochodzie, leję byle jaki gaz, dolewam zużytego oleju, pilnuję poziom wszystkich płynów, dbam o hamulce.
Zgłoś do moderacji
Gwoli ścisłości – jazda na rezerwie nie jest niebezpieczna dla pompy paliwowej z uwagi na możliwość jej przegrzania. Chodzi o kwestię smarowania pompy przez przepływające paliwo. W pozostałych punktach się zgodzę, chociaż przy wymienianu tych zasad jazdy na LPG artykuł brzmiał mi na kolejny z serii “nie warto zakładać badziewnego LPG”.
Pozdrawiam
Zgłoś do moderacji
@owoc – no patrz! Ja tez o tym zapomniałem, a to przecież racja!!! Sam praktycznie zawsze przechodziłem tuż przed zgaśnięciem silnika na benzynę, bo dzięki temu silnik szybciej i łatwiej rano odpalał
Zaraz zrobię edycję i dopiszę to, o czym pisałeś
@Pun – i jak? auto nadal chodzi?
@kkk – ja jestem zwolennikiem LPG i z pewnością nie napiszę nic typu “nie warto zakładać badziewnego LPG”.
Odnośnie pompy paliwa to przyznam, że smarowanie też może mieć tu znaczenie, ale nadal mi się wydaje, ze bardziej chodzi o chłodzenie. Interesuję się tematem LPG od dawna i naprawdę po raz pierwszy się spotykam ze stwierdzeniem jak Twoje… Hmmm…
pzdr
Zgłoś do moderacji
Witam, mam do Was pytanie. co sądzicie o założeniu instalacji do Renault megane 1.6e ośmiozaworowej z przebiegiem 220000???
Jak ten silnik sprawuje sie na gazie, moze ktoś miał???
Zgłoś do moderacji
Poczciwe 8-zaworówki od Renault bardzo fajnie chodzą na gazie i jesli instalacja zostanie założona prawidłowo to nie powinienes miec problemów.
Przy założeniu oczywiscie, ze ten deklarowany przebieg jest prawdziwy i że silnik nie zipie juz na resztkach sił
Zgłoś do moderacji
Tylik słuchaj, normalna instalacja wystarczy, czy raczej doradzał byś sekwencje??
Zgłoś do moderacji
Zakładaj bez strachu tanią podciśnieniówkę II generacji (czyli z attutorem i emulatorem sondy Lambda)
Zgłoś do moderacji
Witam. Może ktoś ma doświadczenie z instalacją LPG w Citroenie Xsara Picasso 1,6 lub 2.0?
Przymierzam się do kupna takiego samochodu i chciałbym wpakować mu gaz. Jak silniki Xsary współpracują z LPG? Warto?
Zgłoś do moderacji
Co prawda nie miałem nigdy Picasso, ale z tego co wiem, to mozesz śmiało wstawiac do niej gaz. W przypadku 8 zaworowych silników 1.6 (czy to NFZ o mocy 90KM czy późniejszego NFV o mocy 95KM) możesz wstawic nawet tanią instalację podciśnieniową, ale jeśli myślisz o jednostkach 1.6 16V oraz 2.0 16V to juz bezpieczniej będzie zainwestować w droższą sekwencję.
Zgłoś do moderacji
Jeśli mogę coś zasugerować, to radzę założyć sekwencję.Fakt, jest to większy wydatek, ale eksploatacja jest mniej problemowa, spalanie niższe, różnica w osiągach niezauważalna. No i chyba najważniejsze to , że na pewno jest mniej szkodliwa dla silnika- bardziej precyzyjne dawkowanie gazu, czyli mniejsze ryzyko spalania ubogiej mieszanki i nie ma ryzyka “strzałów” w kolektor (nawet przy metalowym kolektorze widziałem jak strzał rozwalił obudowę filtra). Sam mam doświadczenia z sekwencją i podciśnieniówką i mogę powiedzieć- tylko sekwencja.
Zgłoś do moderacji
Wtryskiwacz(e) benzyny przy pracy na LPG NIE PRACUJĄ, bo gdyby pracowały, to wtryskiwały by benzynę – innego rodzaju pracy przecież nie znają :-). Są po prostu zazwyczaj odłączone przy pracy na LPG, a paliwo bezsensownie krąży w układzie – stąd lepiej dać przekaźnik wyłączający pompe paliwa.
Zgłoś do moderacji
@Jaro74 – zgadza sie, sekwencyjny wtrysk gazu to zawsze bezpieczniejszy i nowoczesniejszy sposób. Najgorsze jest jednak to, ze jest ona średnio o ok. 1000 zł drozsza od podciśnieniówki :/
@elka – zgadza się! Wtryskiwacz(e) benzyny przy pracy na LPG NIE PRACUJĄ!
Chodzi jednak o to, ze krążące w układzie paliwo rewelacyjnie chłodzi wyłączone wtryskiwacze, które chcieć czy nie chcieć nagrzewają się z powodu temperatury powstającej w procesie splania mieszanki gazowo – powietrznej.
Jest wybór – wyłączyć pompę paliwa i narazić wtryskiwacze na zapieczenie z powodu braku chłodzenia lub jeździć z pracująca pompą i narazić ją na uszkodzenie spowodowane zwyczajną pracą. Moim zdaniem o wiele bezpieczniejsza opcja to opcja numer dwa.
ale Ty Elka zgadzac się ze mną nie musisz
pzdr
Zgłoś do moderacji
Tak odnośnie gazu, Ojciec właśnie wrócił z serwisu ze swoją Skodą Felicią 1.3. Auto z 1998 roku kupiliśmy z dwa lata temu z dwuletnią instalacją LPG. Przez przeszło 60 tysięcy km działała bez zarzutu, jednak niedawno zaczęło coś szwankować i auto trafiło do serwisu, a tam zapadła diagnoza uszkodzonego sterownika. Niestety sterownik był już obecnie niedostępny, więc wszystko zakończyło się na wymianie całej instalacji elektrycznej. W sumie zabawa za 800 złotych, co przy przebiegach Ojca zwróci się po dwóch miesiącach. Generalnie pierwotna instalacja była dosyć pokombinowana, bo choć teoretycznie zaliczała się do drugiej generacji, to jednak została wyposażona w emulator sondy lambda i sterownik wtrysku (********** serwozaworem gazu), który brał sygnały z wtryskiwaczy a nie komputera! Po wymianie elektryki zastosowano już porządny komputer, który już czerpie informacje z komputerem silnika. Z ciekawostek auto na pierwotnej instalacji paliło około 8 litrów gazu na 100, po awarii gazu paliło 6,5 litra benzyny więc zakładam, że na nowej “elektryce” uda się zejść ze spalaniem gazu do około 7 litrów na 100. Warto pamiętać, że pieniądze pozornie “zaoszczędzone” przy tańszej instalacji będą nas drożej kosztowały w eksploatacji.
Zgłoś do moderacji
Drobne sprostowanie, auto mamy już 3 lata i przejechane 90 tysięcy km, aktualny przebieg 250 tysięcy i bije dalej ;)
Zgłoś do moderacji
Zgadza się Tylik.Tylko jeśli założymy,że na gazie przejedziemy ok 30 tys rocznie, to licząc koszty rzadszej regulacji, mniejsze spalanie i co chyba najważniejsze sekwencja jest bezpieczniejsza dla silnika to warto zainwestować ten tysiączek na początek.Takie jest moje zdanie.
A co do wtryskiwaczy zgadzam się z tobą w 100%. U mnie po 130 tys padła pompa,koszt 120 zł. Kolega musiał wymieniać wtryski-zapłacił znaaaacznie więcej.
Zgłoś do moderacji
@Richard – heh, to chyba jakis magik zakładał te pierwszą instalację w Felii :d
@Jaro74 – no i dobrze, ze sie Jaro zgadzamy
Zgłoś do moderacji
Akuratnie w tej feli gaz zakładali w zakładzie o największych tradycjach, działającym praktycznie od początku istnienia LPG w Polsce. Widać gaziarz magik się znalazł i tyle. Co ciekawsze nowa “elektryka” została założona w tym samym warsztacie i po trzech tankowaniach spalanie utrzymuje się na poziomie 7,3 litra, podczas gdy wcześniej było 8 do 8,5 litra. Praktycznie roczne oszczędności na gazie same sfinansują wymianę ;)
Zgłoś do moderacji
Albo to moze człowiek, ktory zlecił założenie LPG miał jakiś tam “okazyjnie” kupiony zestaw przewodów do tej instalacji i poprosił, zeby to właśnie ten jego zestaw założyła firma?
hmmmmm…
Ale spoko – mowisz, ze oszczednosci na spalaniu gazu same sfinalizują wymianę to juz jest dobrze.
Wiesz co Richie – odezwij się do mnie na roboczy adres, ktory znajdziesz w dziale Kontakt. Chciałem do Ciebie napisac pierwszy, ale adres mailowy, ktory podajesz podczas pisania komentów jest taki raczej średnio prawidłowy :D
3maj się
Zgłoś do moderacji
To auto kupiliśmy już z instalką, więc średnio na jeża wiem jakie cele przyświecały przy montażu. Generalnie to to auto powinno mieć sekwencję, paliło by jeszcze o pół litra mniej ale jakoś z tą drugą generacją też daje radę. P.S. mail poszedł.
Zgłoś do moderacji
Dobra, temat Feli bedziemy juz kontynuować poprzez maila, bo nie chce zasmiecac tego wątku prywatą
Zgłoś do moderacji
witam,
jestem zainteresowany zakupem bmw e46 rocznik 2003 z silnikiem 2,0 benzyna i właśnie mam pytanko – czy dobrym rozwiązaniem będzie założenie lpg do tego silnika?
Zgłoś do moderacji
To może ja dorzucę coś z historii mojego wujka. Ma on Audi 80 1.8 od paru lat z gazem zamontowanym przez siebie. Przeglądów gazu nie robi, nic przy nim nie robi, żadnych więcej dodatkowych rzeczy przy silniku również. Jeździ tylko i wyłącznie na gazie, nie używa benzyny wcale, ma starą instalke podciśnieniową i od paru ładnych lat jeździ bezproblemowo.
I co powiesz tylik? Jak widać skutki nie są takie tragiczne jak piszesz. Silnik ma się świetnie, oleju nie bierze, nie cieknie, tylko w mrozy na sam rozruch przełącza na benzyne
Zgłoś do moderacji
@mrowka – nie ma przeciwwskazań dla montowania LPG w dwulitrówce od BMW, ale musisz myśleć tylko i wyłącznie o sekwencyjnej instalacji za ok. 2500 – 2700 zł
@Anubis – poczciwy 1.8 8V – tym bardziej jeśli jest to wersja gaźnikowa naprawde dobrze współ******* z podciśnieniową instalacją i nie widzę powodu, dla którego silnik by miał sprawiać problemy.
Ile już wujek przejechał na LPG? I jestes przekonany, ze on nic nigdy nie robił? Nie wymieniał nawet filtra gazu? A filtr powietrza? Też jest ten sam od kilku lat???
Zgłoś do moderacji
dzięki za odpowiedź, oczywiście wchodzi w rachubę tylko sekwencja
a teraz trochę mojej historii z lpg – posiadam PuntoI z 1999 a kupiłem go w 2004 czyli 5 letnie auto które miało 34kkm potwierdzone książką serwisową i od znajomej, po założeniu lpg jeżdżę nim już 6 lat i jak do tej pory tylko raz wymieniłem filtr , a tak tylko tankuje gaz . Licznik pokazuje już prawie 210kkm , jednak ostatnio zauważyłem spadek mocy i choć silnik 1,1 nigdy do mocnych nie należał to jednak ostatnio wyraźnie zaczął tracić siłę…
Zgłoś do moderacji
Na gazie jeździ już od 5 lat. I jestem przekonany że nic nie robił, jak się zapytałem o filtr gazu to zrobił wielkie oczy i się zdziwił że coś takiego jest. Filtr powietrza też jest od 5 lat ten sam. Jedynie przewody gumowe i klocki zmienił przez te 5 lat. Nawet nie odkurzał ani go nie mył przez te 5 lat. Wygląda jak ze szrotu, ale nie sprawia problemów żadnych.
Zgłoś do moderacji
@ Mrowka
Jeśli mogę coś doradzić to zrób wreszcie solidny przegląd instalacji (czyszczenie parownika oraz filtry i regulacja) i silnika
(filtr powietrza, świece itp) a na pewno autko odzyska trochę wigoru :)
Zgłoś do moderacji
W takim razie lepiej auta nie kupować (bezwypadkowe były klepane , bez słowa “bezwypadkowe” to kupujemy aż 2 lub 3 auta, lekko bite kupujemy już lekko zrobione. Jakby każdy miał takie podejście … No albo kupić za dużą kasę “bezwypadkowe” no wtedy wszystko ok : )
Zgłoś do moderacji
@Anubis-jeszcze tylko dopisz ile ten wujek rocznie robi km?Bo jesli tyle co mój ojciec 3-4 tyś w ciągu roku to się zgodzę, a jeśli tyle co ja 25-35 rocznie, a wcześniej i po 40 tys rocznie bywało to się nie zgodzę :) sam fakt że od 5 lat nic nie robił niewiele znaczy,bo tyle co ja w rok, on może nawet w ciągu tych 5ciu nie zrobić i wtedy jak najbardziej…
Różnie ludzie różnie podchodzą do aut, ja chcę mieć auto pewne, dlatego zmieniam rozrząd po zakupie, sprawdzam zawieszenie, staram się kupić auto w dobrej kondycji, bezwypadkowe, a jeśli widzę że coś było to staram się wniknąć jak mocno (bo przecież wyklepany błotnik po parkingówce nie skreśla auta, choć może być na błotniku szpachla, bo zawsze błotnik mogę zmienić na nieszpachlowany) i nie boję się takim autem jechać tak naprawdę nigdzie, zachodzi potrzeba jechać do niemiec, włoch itd to jadę. Co innego użytkownicy co autem jeżdżą 5km od domu czy 10-im się też nie dziwię, bo nawet jak coś padnie to znajomy podholuje pod dom, naprawi się i jazda dalej, ot cała różnica.
Mam znajomego co w vectrze B diesel nie zmienia oleju wogóle, zrobił już z 70 tys, ile jeszcze zrobi-nie wiem, ja wymieniam co 10, w drugim aucie co 15 tyś i się nie zastanawiam, gdyż ****** taką potrzebę i wiem że tak jest zalecane, jeżdżę głównie dieslem, więc obowiązkowo chłodzenie turbinki, i wszystkie filtry przy zmianie oliwy,ale wiem że auto mi się odwdzięczy i zapali na mrozie,szyby nie parują, silnik ładnie *******, nie dymi…Każdy swój rozum ma, tylko szkoda potem kupić auto od takiego kogoś, co 100tyś na tym samym oleju zrobił, bo mimo że wszystko gra w danej chwili to uważam że o jakieś 100 tys skrócił ogólną żywotność silnika.
Zgłoś do moderacji
@carl
Robi z 2 tys. rocznie. Ja robię z 3 tys. max.
Nie mogę zrozumieć gdzie ludzie tak jeżdżą że robią po 50tys. rocznie i to wcale dla nich nie jest dużo. Ja bym chyba musiał codziennie znad morza do zakopca i spowrotem jeździc zeby tyle zrobić.
Na marginesie to ciekaw jestem co by było, gdybym kupił nowy samochód z salonu, jeździł nim tyle co dotychczas, rocznie po 3 tys. km. Po 20 latach miałby on na liczniku z 60tys. Kto by uwierzył że to realny przebieg? A przy 10 latach? 30 tys.?
Zgłoś do moderacji
@Anubis
U mnie rocznie samochody ( 2 ) robią ok 40 tys.
Ok. 17 km w jedną stronę do pracy (6 razy w tygodniu).Wyjazd na wakacje (2 razy w roku- góry ok 1000 km, morze ok 1000 km). Kilkanaście wyjazdów do rodziny (mojej- 400 km, żony 300 km), kilkanaście wyjazdów do hurtowni ok. 600 km plus kręcenie się “na miejscu” i w sumie wychodzi taki przebieg.
Zgłoś do moderacji
@Jaro74 – sorry, może źle to napisałem, oczywiście robię przeglądy co 15 kkm u gazownika , co 20kkm wymieniam świece i przewody… chodziło mi o to że z instalacją i jej użytkowaniem nie mam żadnych problemów, pozdrawiam
Zgłoś do moderacji
Dokładnie tak jak pisze Jaro74-52km dziennie przez 5 dni do pracy, rodzinka oddalona 200km, teściowie 200km, wypad do nich raz/dwa/w razie potrzeb 3 razy w miesiącu, wakacje za granicą, wyjazdy inne i się zbiera 25-30 tyś , wcześniej jeszcze studiowałem oraz “kawalerzyłem” :) więc luźnych wypadów było więcej, wtedy też miśkiem galantem w gazie 1 roku zrobiłem 50tyś km.
Lubię jeździć autkiem,szkoda że to tak dużo kosztuje…Dlatego ja właśnie tak podchodzę do aut, że musi wszystko grać i każda usterka usuwana na bieżąco, a właśnie przy malutkich przebiegach rocznik auta, przebieg i stan mechaniczny mają mniejsze znaczenie bo to wtedy jest przemieszczacz z pkt A do B i nie zwraca się już takiej uwagi do wyposażenia czy komfortu podróży, bo ciężko nazwać podróżą np 10km dziennie, i jazda każdym autem nie jest męcząca, natomiast 200-300km w zimie lub w deszczu autem typu tico czy matiz nie należy do najbezpieczniejszych i komfortowych, organizm dużo szybciej się męczy, gdyż trzeba więcej koncentracji poświęcić (co nie znaczy że w innym aucie nie należy się koncentrować) ale wiadomo że zachowanie tico i auta klasy pasata,omegi,avensisa w warunkach opadów śniegu wymaga większego skupienia.
Zgłoś do moderacji
Ktoś się podszywa pod mój nick , niestety
Zgłoś do moderacji
Witam,
mam obiekcje co do chłodzenia wtryskiwaczy paliwem. To twierdzenie ma sens w przypadku silników z wtryskiem bezpośrednim; ale tam założenie LPG to wyrok na wtryski. W innych silnikach wtryskiwacze są umieszczone w kolektorze dolotowym a z tego, co się orientuję to do silnika dostarczane jest chłodne powietrze. Zresztą wystarczy przyłożyć rękę do kolektora dolotowego i sprawdzić jaką ma temperaturę. Nie zachęcam do porównania z temperaturą kolektora wylotowego z wiadomych przyczyn. Miałem okazję wyciągać wtryskiwacze w moim bolidzie i żaden nie był zapieczony; znalazłem w nich natomiast coś, co swoim wyglądem przypominało zbity, drobny piasek. Bardziej mi to wygląda na jakiś syf, który znajduje się w benzynie niż na wpływ temperatury. Poza tym przy takim układzie paliwowym, jaki posiadamy, przy odciętych programowo wtryskach paliwo musiałoby wpływać wąską średnicą do przewodu zaślepionego wtryskiwaczem, a o takie coś chyba jest baaaardzo trudno. Aby zobrazować: mamy rzekę i z boku połączoną z rzeką zaślepioną odnogę. Czy w całej odnodze będzie stały przepływ wody czy tylko w pobliżu połączenia? Tak samo jest z wtryskiwaczami i mitem na temat ich chłodzenia.
Mam też wątpliwości odnośnie padania pomp paliwa przy założonej instalacji LPG. Czy ktoś z Was zadał sobie trud przeprowadzenia demontażu takiej padniętej pompy? Ja tak, i wiem, dlaczego padła. Jest zbudowana bardzo podobnie do zwykłego silnika elektrycznego z tą różnicą, że posiada komutator umieszczony prostopadle do osi wirnika- i właśnie ten komutator został wytarty do takiego stopnia, że w pewnym położeniu nie było obwodu zamkniętego, co jest niestety warunkiem przepływu prądu i działania pompy. Pompa padła po jakichś 160 tysiącach km- nie wiem, ile wytrzymują w samochodach bez LPG- a gaz był założony przy lekko ponad 90 tys. km. Teraz mam odcięcie i pompa raczej pojedzie z samochodem na złom, niż padnie ;-) Nie podejrzewam też tutaj wpływu braku chłodzenia pompy przy niskim stanie paliwa w baku- silnik elektryczny podczas pracy na powietrzu potrafi nagrzać się do kilkudziesięciu stopni Celsjusza a pompa różni się tylko tym, że przez taki silnik przepływa paliwo- i tu już ma lepiej, bo jest chłodzony. A czy stan paliwa jest niski czy wysoki to nie ma różnicy- paliwo i tak musi zostać zassane i przepompowane w magistralę. Chyba, że jest uszkodzony zaworek zwrotny w pompie paliwa. Wtedy paliwo może nie być zasysane i silnik pompy dostaje większych obrotów, co skraca jego żywotność.
Taka jest moja teoria. Jeśli ktoś ma inne spostrzeżenia- proszę o nie. Nikt nie jest nieomylny ;-)
Zgłoś do moderacji
Artykuł ciekawy , choć z doświadczenia wiem , że na trasach do 20km instalowanie LPG w autkach 1.4-1.6 jeśli się mieszczą w 6l/100km nie ma zbytniego uzasadnienia , właśnie ze względu na dodatkowe koszty obsługi . Ja miałem kadecika1.4 przez 3 lata-bez LPG i zmieniałem tylko olej i rozrząd. Kupiłem go za 700 zł i za tyle sprzedałem , a teraz mam zaniedbaną omegę 2.0 16 ecotec z LPG i czasami za nim tęsknię… To było proste autko i nie sprawiało kłopotów…
Zgłoś do moderacji
Skomentuj wpis