Szkoda mi tych ludzi. Szkoda mi ludzi, którzy kupili sobie używane auta, trochę nimi pojeździli i… zginęli w nich lub odnieśli ciężkie obrażenia, bo ich (często 100% bezwypadkowe) auto rozpadło się na części…
(kliknij na poniższe zdjęcia, aby powiększyć zrzuty ekranu)

Powyżej zamieściłem zrzut z artykułu z gazeta.pl i co najgorsze – wiem, że to nie jest odosobniony przypadek, bo takie wypadki jak ten poniższy (znaleziony na to.com.pl i poranny.pl):

czy ten z ubiegłego roku (mmlublin.pl)

potwierdzają tylko, że bezwypadkowe żniwo regularnie zbiera kolejne ofiary i nic nie zapowiada, żeby miało się ono wkrótce zakończyć…

Dlaczego? Prawda leży pewnie gdzieś po środku – z jednej strony to handlarze kombinują jak tylko się da, aby zarobić a się nie narobić i po prostu zlecają blacharzom najróżniejsze reanimacje z opcją wszczepienia ćwiartek i połówek na czele. Z drugiej strony – zawsze znajdą się w Polsce myśliwi, którzy będą chcieli upolować prawdziwą, motoryzacyjną okazję: 100% bezwypadkową igiełkę z niskim przebiegiem i co najważniejsze z ceną o kilka tysięcy zł niższą niż średnia rynkowa. A skoro handlarze widzą, że takie igiełki są przez myśliwych poszukiwane, to takie „szczepione” igiełki im wystawiają.

Powstaje tylko pytanie – kto wtedy tak naprawdę jest myśliwym, a kto naiwnym Jeleniem?

 

Wiem, że pisałem już o tym dawno temu w podsumowaniu ćwiartek i połówek, ale mogę tu napisać to ponownie:

Przed zakupem – sprawdź auto pod kątem przeszczepu. Ot tak, dla dobra własnego, własnej rodziny ale i innych, w których może uderzyć oderwany tył Twojego auta…