Dla znajomych od zawsze “tylik” w wirtualnym świecie znany także jako tylik1. Moderator na Forum Technicznym Auto Świata oraz na Forum bez-wypadkowe.net.

Jego historia z motoryzacją zaczęła się dość szybko. Podczas gdy w połowie lat 80-tych, inne czteroletnie dzieci jeździły na rowerkach z dodatkową parą bocznych kółek, on popierdzielał po chodnikach Moskwiczem Cabrio z napędem na pedały. Chyba już wtedy rozumiał, że auto to coś dla niego.

Później, gdy jego znajomi jeździli na diabelskich młynach czy na karuzelach łańcuchowych, on będąc w wesołym miasteczku, wydawał wszystkie pieniądze na kolejne jazdy samochodami elektrycznymi.

Gdy jechał z rodzicami do babci i dziadka, nie mógł się doczekać kiedy zjadą z lokalnej, asfaltowej jezdni na piaszczystą drogę, a on będzie mógł usiąść na kolanach Taty i pomóc mu w kierowaniu (kręcił tylko kierownicą, bo był za mały, aby dosięgnąć do pedałów i lewarka). Gdy urósł i był już w stanie sam prowadzić, jeździł godzinami po polnych drogach w pobliżu miejsca zamieszkania jego dziadka.

Nie było więc dziwne, że palił się wręcz do możliwości legalnego kierowania autem.
Elkowym Puntem jeździł mając jeszcze 16 lat. Egzamin w toruńskim WORD zdał za pierwszym razem. Był wtedy grudzień 1999 roku, a tylik miał dokładnie 17 lat i 20 dni.

Zaczęła się nowa era. Rodzice mieli wtedy Polneza Caro 1.6 GLI z LPG, na którym to tylik uczył się podstaw mechaniki. Ale nie tylko – zdarzało się, że zimą pożyczał po cichu auto i zamiast do szkoły, jechał na duży plac przy toruńskim lotnisku. Jeździł tam na śniegu dla frajdy, ale także dlatego, że chciał nauczyć się panowania nad nadsterownością.

Obecnie przebywa w Irlandii, gdzie pracuje i odkłada pieniądze. Na kilka celów. Jednym z nich jest zakup jego Jednorożca. Wie, że pracując w Polsce nie byłby w stanie uzbierać potrzebnych mu pieniędzy.

Po co prowadzi on ten blog? Tylik traktuje go jako kolejny etap motoryzacyjnej pasji. Nie chce nim nic nikomu udowadniać. Nie musi.

Poza tym… „Kto nie idzie na przód, ten się cofa”, nieprawdaż?