Szedrik – dziś kolejny wpis dla Ciebie. Pisałem ostatnio, że polecam Ci oglądanie się za autem klasy kompaktowej z silnikiem 1.4 lub 1.6 starego typu – czyli z 8 zaworową głowicą i jednopunktowym wtryskiem benzyny. Takie silniki nie mają plastikowych kolektorów ssących ani rozbudowanej autodiagnostyki i naprawdę świetnie współpracują one z tanimi, podciśnieniowymi instalacjami LPG (z elektronicznym układem sterującym), które można założyć już za 1500 czy 1600 zł.
Dziś, zamiast nadawać tytuł Rodzyna, napiszę kilka słów o trzech autach:
1. Astra G z 2003 roku, 1.4 90KM, cena 17800 zł:

Cena wywoławcza 17800 do negocjacji czyli w trakcie targowania bez problemu można zejść do 17 czy nawet do 16,8 tys. zł. Zostałoby Ci więc Szedrik trochę pieniędzy na przerejestrowanie i zestaw reanimacyjny (opis zestawu dostępny TUTAJ). Pojemność 1.4 da niskie spalanie, ale także raczej słabe osiągi. Co z tego, że ten silnik osiąga 90KM (co jak na wolnossące 1.4 jest wysoką wartością), skoro mocy trzeba szukać na wysokich obrotach. A jeśli zacznie się z tych wysokich obrotów korzystać, to spalanie pójdzie konkretnie w górę.
Koszty paliwa można oczywiście obniżyć montując gaz, ale… zamontowany tu silnik 1.4 pochodzi z rodziny Ecotec – ma 16 zaworów, 2 wałki rozrządu w głowicy oraz wielopunktowy wtrysk paliwa i teoretycznie można założyć do niego podciśnieniową instalację. Nie ma jednak co próbować, bo jest to model z 2003 roku i silnik ma już rozbudowaną autodiagnostykę OBD II, która wymusza zamontowanie sekwencyjnego wtrysku gazu. Ecotec`i z przed 2002 roku (bez OBD II i z metalowym kolektorem ssącym) mogą być co prawda zasilane podciśnieniową instalacją, ale trzeba dobrze wybrać zakład, który tę instalację zamontuje.
W uproszczeniu – chodzi o to, że w Ecotec`ach jest długi kolektor ssący i zalecane jest, aby mikser gazu podłączony był przy samej przepustnicy. Często się jednak zdarza, że gazownicy idą na skróty i montują mikser tam, gdzie jest to najłatwiejsze czyli np. koło filtra powietrza. Będzie wtedy spore ryzyko cofania się płomienia i problemów z pracą silnika.
Druga sprawa: z powodu (wspominanego już wcześniej) wielopunktowego wtrysku benzyny, w silnikach Ecotec musi być koniecznie zainstalowany dodatkowy emulator wtryskiwaczy benzynowych, który będzie oszukiwał komputer sterujący pracą silnika poprzez podawanie mu impulsów pracy wtryskiwaczy benzynowych.
I jeśli Ecotec zostanie zagazowany podciśnieniową instalacją, ale założoną mało profesjonalnie i na dodatek bez emulatora wtryskiwaczy to nie ma co się dziwić, że silnik będzie sprawiał problemy. Profesjonalny montaż to podstawa, ale generalnie i tak rozsądniejszym wyjściem jest zamontowanie do Ecotec`a sekwencyjnego wtrysku gazu lub… poszukanie auta z silnikiem 8V.
Ps. Zwróćcie uwagę na zespolony włącznik świateł, na którym jest przycisk uruchamiający przednie światła przeciwmgielne. Zerknijcie teraz na przedni zderzak o wyraźnie ciemniejszym odcieniu i zauważcie, że nie ma w nim takich świateł. Jeśli dodamy to do słabego spasowania maski z błotnikiem po stronie pasażera (im bliżej szyby tym szczelina jest szersza) to już będziemy mieli konkretną wskazówkę, że Astra była w przeszłości dłubana, żeby już nie mówić bita. Heh, zupełnie jak inna Astra G, którą opisywałem w 42 tygodniu 2008 roku.
2. Astra G z 1999 roku, 1.6 84KM, cena 13900 zł:

Ten egzemplarz nie ma silnika Ecotec, tylko poczciwe, 8 zaworowe 1.6. Podawana przez sprzedawcę moc 84KM mówi, że jest to silnik Z16SE z wielopunktowym wtryskiem paliwa. I jest to kosmetycznie poprawiony silnik o mocy 75KM, któremu dodano wspomniany wielopunktowy wtrysk. I jest to silnik, który ma opinię „wręcz stworzonego do pracy na gazie”.
Jednak ten egzemplarz też mnie do siebie nie przekonuje. Po pierwsze – słabe spasowanie przodu nasuwa myśl, że auto było dłubane, po drugie – auto stoi w komisie już od prawie 2 lat! Ogłoszenie o numerze C371xxx zostało po raz pierwszy opublikowane we wrześniu lub w październiku 2007 roku i jak widać, od tamtej pory, Astra jeszcze nie znalazła szczęśliwego nabywcy. Bo co z tego, że silnik ma ogromny potencjał do pracy na gazie? Może już sporo osób oglądało tę Astrę na żywo, ale okazało się, że nie warto wchodzić z nią w bliższą znajomość, bo może np. auto zostało krzywo złożone po wypadku i nie trzyma wymiarów? (słabe spasowanie przodu widoczne na zdjęciach może być tylko wierzchołkiem wskazującym na coś „grubszego”). A może założona już instalacja gazowa, to prymitywna wersja pierwszej generacji z registrem (czyli z regulacją na śrubę), która powinna być zakładana tylko w silnikach gaźnikowych? Może przez długi czas mieszanka gazowo – powietrzna była zbyt uboga (śruba regulacyjna była zbyt mocno dokręcona) i z powodu zbyt wysokiej temperatury spalania uszkodzona została głowica? Nie wiem.
Wiem tylko, że nie warto zawracać sobie głowy autem, które już prawie dwa lata stoi i niszczeje na komisowym placu…
3. Astra G z 2000 roku, 1.6 75KM, cena 14800 zł:

Nieco wyższa cena (spokojnie się jednak mieści w zakładanym budżecie) i nieco młodszy rocznik niż poprzednio, ale najważniejszy jest tu 75 konny silnik 1.6 8V z monowtryskiem (X16SZR). Tania podciśnieniówka z attuatorem (gazowym silniczkiem krokowym) sprawdzi się tu znakomicie – o ile oczywiście będzie prawidłowo założona. Jako, że jest tu tylko jeden wtryskiwacz benzyny, emulator wtryskiwaczy nie jest wymagany i zmniejszy się przez to koszt instalacji.
Minusem tego silnika, szczególnie w cięższej Astrze kombi są osiągi. 15 sekund do setki na benzynie i ponad 16 sekundy na gazie nie są porywającymi wartościami. Coś za coś – nieco lepsze osiągi da lżejsza Astra hathback (14.5s), ale będzie wtedy mniejszy bagażnik, który będzie przecież jeszcze uszczuplony butlą z gazem lub wyjętym z wnęki kołem zapasowym. Wersja 1.6 16V Ecotec o mocy 100KM jest oczywiście bardziej dynamiczna (kombi: 12 s. do setki), ale przy tym silniku powinno się myśleć raczej o sekwencyjnym wtrysku za ok. 3000 zł.
Na plus dla tej Astry przemawia wygląd – w porównaniu z dwoma poprzednimi egzemplarzami, jest tu o niebo lepsze spasowanie elementów blacharskich a na zespolonym włączniku świateł nie ma przycisku uruchamiającego przednie halogeny. Patrząc na zdjęcia, których sprzedawca nie pożałował – Astra wzbudza zaufanie.
Podsumowując – jeśli nadal Szedrik zamierzasz jeździć 10 – 15 tys. km rocznie i myślisz o gazie, to lepiej poszukaj wersji 1.6 8V 75KM lub 84KM. Za podciśnieniową instalację zapłacisz wtedy ok. 1500 zł (+ dopłata za emulator wtryskiwaczy dla wersji 84KM). Inwestycja zwróci Ci się już po 9 lub 10 miesiącach i wtedy zaczniesz tak naprawdę oszczędzać na gazie. Jeśli wybrałbyś wersję Ecotec (1.4 90KM czy 1.6 100KM) to będziesz miał lepsze osiągi niż w przypadku 1.6 8V, ale pamiętaj, że lepiej wtedy myśleć o sekwencyjnym wtrysku gazu, bo podciśnieniówka może być kapryśna i może stać się źródłem nie oszczędności, ale nerwów. No i można kupić wersję 1.4, jeździć delikatnie i cieszyć się z niskiego spalania benzyny.
Decyzja jest Twoja.
Ps. Istnieje prosta metoda, aby sprawdzić czy w kierownicy m.in. Astry G nie ma przypadkiem zaślepki z Allegro. Trzeba zwrócić uwagę na dwa małe włączniki klaksonu, które znajdują się po obu stronach osłony. Jeśli podczas wciskania przycisku (i trąbienia) nie będzie się on leciutko „wduszał” do środka, tylko będzie cały czas sztywny i na równym poziomie z resztą osłony to znaczy, że mamy do czynienia z laminatową zaślepką, w której nie ma włącznika klaksonu – jest tylko odlany wzór, który ma go imitować. Można mieć wtedy pewność, że pod taką zaślepką nie ma sprawnej poduszki powietrznej!

Liczba komentarzy dla " Multi Car Of The Week #25 – Opel Astra G ": 20
Przejdź do komantarzy rss lub skorzystaj z odnośnikaTe zdjęcia się nie wczytują…
Zawsze w przypadku instalacji gazowej polowa sukcesu i bezproblemowej jazdy jest jej solidny montaz. co z tego ze zalozona bedzie instalacja z najwyzszej polki np. holenderski PRINS skoro zrobione bedzie to na odczep sie. Z mojego doswiadczenia nie nalezy interesowac sie autami w ktorych do sprzedazy ktos zrobil prezent i zalozyl LPG, bo wierzcie ze jest to prawie w kazdym przypadku zrobione po najnizszych kosztach.
Tak na marginesie do ECOTEC-ow normalny i szanujacy sie monter zawsze i wylacznie zapropnuje instalacje IV generacji czyli sekwencyjna, poniewaz ten silnik jest juz dosc znacznie zaawansowany pod wzgledem konstrukcyjnym i elektronicznym.
No i mam odpowiedź na pytanie zadane dziś rano w komentarzu do poprzedniego wpisu :) Dzięki
@mosfet – hmmm… a próbowałeś po chwili ponownie? Ja nie mam zadnego problemu z wgrywaniem plików. Może to było coś akurat u Ciebie na łączu. Spróbuj jeszcze raz i daj znać
@slawek11 – a tego solidnego montażu właśnie często brakuje w firmach o nazwie “U Nas Najtaniej” itd. Coś za coś – jest tam niska cena, ale idąca w parze z raczej niską jakością
A odnośnie sekwencji do Ecoteca to jak widziesz – choćby na przykładzie Miachała, który dziś rano we wpisie “Benzyniak z LPG” pytał o Astrę F z Ecotec`iem i podciśnienówką, ze sa jednak zakłady, które do tych silników montują najtańsze rozwiązania.
@Michal – no widzisz! Nie musiałeś długo czekać.
W tej chwili będzie najlepiej jak pojedziesz do zakładu gazowego, który ma w Twoim rejonie najlepszą opinię i poprosisz o sprawdzenie instalacji. Poproś, aby sprawdzono, czy tam wogóle jest zainstalowany attuator (czyli gazowy silniczek krokowy) czy może ktoś dla oszczędności zastąpił go prymitywnym registrem (regulacyjną śrubą). Niech sprawdzą czy zainstalowany jest emulator wtryskiwaczy benzynowych, w jakim stanie jest parownik itd.
Skoro masz problemy z Ecotec`iem na podciśnieniówce to dlatego, ze instalacja jest zła/źle założona.
A powiedz mi tylko jeszcze – czy jak uruchamiasz silnik to zapala Ci się w ogóle kontrolka “Check Engine” (taka jak ta: http://tylik.motogrono.pl/files/2009/01/check.jpg ) czy może wcale się ona nie zapala? (czyli, ze została odłączona)
ps. odbierz maila
Nadal podrztymuję zdanie, że Ecotet tylko na sekwencji. Na zwykłym gazie działa dobrze tylko do czasu pierwszego wystrzału, a że strzeli jestem pewien.
Autatory, czyli silniczki krokowe do sterowania zasilania gazem w instalacjach podciśnieniowych nie zawsze się sprawdzają i tak naprawdę są obowiązkowe od kilku lat ( niby ze względów ekologicznych) i zakłady montują je tylko “dla diagnosty”. Z doświadczenia wiem, że ta tania elektronika jes nic niewarta. Zazwyczaj gazownicy wyjmują podczas zakładania środek zaworu i zostawiają atrapę a instalacja jest regulowana na śreubę. I wiecie co jest najciakawsze? To działa bardzo dobrze. Silniczki krokowe są zbyt wolne i reagują z opużnieniem na pedał gazu. Lepiej ustawić dobrze taką instalację na śrubę za pomocą analizatora spalin i waskazań sondy lambda. Obecnie mam świerzo zamontowaną taką instalację w Roverze 420 2,0 benzyna 136 KM, pełny wtrysk, matalowy kolektor i auto spisuje się super ( stan przejściowy w oczekiwaniu na Subaru:)) Srednie spalanie w fazie testowej ( czyli bez zachamowań) 11L/100 KM z włączoną klimatyzacją można uznać za bardzo dobre.
Słowo odnośnie japończyków z połowy lat 90 – tych. Konstruktorzy z kraju kwitnącej wiśni lubują się w wszelkiego rodzaju sterowaniu podciśnieniowym. I słusznie wyszli z założenia, że wężyk jest bardziej niezawodny i wytrzyma dłużej niż układ elektroniczny, pozatym auta japońskie mają mocno rozbudowane kolektory ssące z zasobnikami powietrza. To utrudnia trochę zamontowanie zwykłej instalacji gazowej. Jakkolwiek przez spory okres czasu testowałem Mitsu Galanta 2,5 V6 na zwykłej instalacji dobrze wyregulowanej na śrubie i nic się nie działo ( zrobiłem prawie 40 tyś km) Galant pochodził z 98 roku przed liftingiem i posiadał jedną sondę lambda i to było warunkiem udanej współpracy z podtlenkiem LPG, a średnie spalanie wynosiło 13L/100 KM. Galant nadal jest użytkowany w mojej dalszej rodzinie i wiem, że dobrze się miewa i nie sprawia problemów.
Ktoś ostatnio pytał o gaz do Nissana Almery 1,4 N15. Te silniki znakomicie pracyją na zwykłej instalacji gazowej, pomimo głowicy 16v i pełnego wtrysku. Ale czy do takiej pojemności warto zakładać gazunek? Przecież to pali bardzo niewiele, no chyba że robimy dziennie 100 km.
Masz racje Tylik co do zakladow montujacych gaz, dlatego takich pseudofachowcow nalezy unikac dla dobra swojego zdrowia i swojej kieszeni.
Przerabialem 2 lata temu podobna sytuacje przy montazu LPG do Forda Escorta z silnikiem ZETEC i plastkowym kolektorem.
Pomimo tego ze wiedzialem w jakim zakladzie bede montowal instalacje ( montowalem juz kilka tam i wszystko jest ok a najstarsza na dzien dzisiejszy ma juz 6 lat ) to pojezdzilem sobie po kilku i najlepsze jest ze na 6 zakladow w 3 chcialo zalozyc instalacje II generacji a koszt jej byl niecaly 1 tys zl mniejszy od sekwencji. Najbardziej spodobal mi sie wlasciciel jednego, ktory stwierdzil ze fizycznie jest mozliwa II generacja instalacji ale pod warunkiem ze auto idzie do “zyda” i z daleka od jego terenu, w innym przypadku dla swietego spokoju nie zalozy mi nic innego jak instalacje IV generacji.
Najwiekszym problemem jest dzisiaj montaz gazu do silnikow typu np. VW 2.0 8V 115KM. Pomimo metalowego kolektora najlepszym rozwiazaniem jest tutaj zastosowanie instalacji III generacji ale jest ona praktycznie ciezka juz do zamontowania ze wzgledu na wysoki koszt, a montaz II generacji na dluzsza mete utrudnia elektroniczny wtrysk paliwa Digifant.
Jedno co moge dodac dla przyszlych uzytkownikow LPG w wersji sekwencyjnej to ze nie jest to oplacalny interes jesli jezdzimy po miescie na bardzo krotkich odcinakach bo oprocz gazu sporo tez trzeba wlac i benzyny,gdyz kazde odpalenie odbywa sie na benzynie i dopiero po pewnym czasie przelacza sie na gaz pomimo ze silnik jest cieply.
@sewkor – odnośnie Ecoteca to zgodzę się, że (że tak to ujmę) zalecana jest sekwencja, ale z tego co wiem, to jeśli podciśnieniówka jest poprawnie założona (ważny jest właśnie mixer tuz przy przepustnicy) i ma emulator wtryskiwaczy to nie powinno nic złego się dziać.
No nic, ten temat powiedzmy, że mogę odpuścić, bo wiem, ze generalnie to powinno się do Ecotec`ów zakładac sekwencję.
Nie odpuszczę za to tematu registra, bo sam się tym tematem konkretnie dawno temu interesowałem.
Jak już pisałem wcześniej – wychowywałem się na Polonezie Caro 1.6 GLI (na monowtrysku) z LPG i pamiętam, że przez założeniem instalki sporo się z ojcem dowiadywaliśmy jak to z tym registrem jest. Heh, nawet kupiłem w księgarni książkę o typach instalacji gazowej :D
I z tego co się dowiedzieliśmy to z registrem jest taki problem, ze nikt nie jest w stanie wyregulowac poprawnie instalacji poprzez tę srubę bo
1. albo bedzie dobrze na maksymalnych obrotach, ale bedzie przelewac gaz na srednich – mieszanka bedzie za bogata na niskich i srednich obrotach
2. albo bedzie dobrze na srednich, ale za to mieszanka na wysokich obrotach bedzie za uboga (a to podnosi temp. spalania, co w pierwszym rzedzie szkodzi glowicy silnika)
3. jesli ktos juz ma u siebie register (mają go wszystkie auta gaźnikowe) to musi czesto jeździc na regulacje instalacji, bo ta sruba ma to do siebie, ze (z powodu drgań podczas jazdy) lubi sie leciutko sama przekręcac a to w prawo, a to w lewo. Są to malutkie roznice dla ludzkiego oka, ale mogą to byc duze roznice dla mieszanki gazowo-powietrznej
I uzbrojeni w taką wiedzę postanowiliśmy nie montowac do Poloneza instalki I generacji ze śrubą i bez żadnej elektroniki, tylko zapłacilismy trochę więcej (w 1998 roku to było coś około 2100 czy 2200 zł) i zleciliśmy założenie II generacji z attuatorem, komputerkiem sterującym i emulatorem sondy Lambda. Wybraliśmy firmę o wysokiej renomie, która nie była najtańsza (wspominałem wczesniej o firmie http://www.motorgas.com.pl/ ), ale która dawała wysoką jakość usług.
Z silnikiem i LPG nigdy nie było problemów i moim zdaniem było tak dlatego, że instalacja została poprawnie dobrana i założona. I patrząc wstecz, możemy się tylko cieszyć, że postawiliśmy na jakość a nie na najniższą cenę.
I jeszcze raz – nie polecam montowania instalek I generacji (ze śrubą) do silników z wtryskiem benzyny. Fakt, jeśli taka instalka będzie dobrze założona to silnik ma dużą szansę pracować poprawnie, ale zawsze jest ryzyko np. zubażania mieszanki gazowo – powietrznej, bo śruba będzie ciut zbyt mocno przykręcona.
To jest moje zdanie, z którym nikt oczywiście nie musi się zgadzać :D
@slawek11 – przed chwilą pisałem Sewkorowi o dobrych gazownikach, którzy założyli nam gaz w Polonezie. A w trakcie poszukiwań stacji, kilka razy spotkaliśmy się z opiniami gazowników z innych punktów, że “po co montowac jakieś komputery i emulatory? Przecież to tylko rzeczy, które mogą się zepsuć” i mówiono nam, że oni zamontują instalkę z registrem za 500 zł mniej niż inni, bo nie będą montowac niepotrzebnej elektroniki. My jednak woleliśmy nie ryzykować i do dziś nie żałujemy wydanych “extra” 500 zł.
Ale stwierdzenia, ze fizycznie jest mozliwa gorsza generacja instalacji ale pod warunkiem ze auto idzie do “zyda” i z daleka od jego terenu to naprawde nie słyszaliśmy, hehe
W sumie tak po prawdzie miejsce gazu jest w butli lub rurach doprowadzających do kuchni :) jest paliwem alternatywnym ( dużo tańszym ) i większość silników go nie “lubi” ale jest nim “karmiona” na siłę ze względów typowo oszczędnościowych.
I jak każdy “organizm” znosi to lepiej lub gorzej ale jakby nie patrzył jest to pewna przeróbka (nie mylić z modyfikacją), która ma na celu dostosować coś do spalania czego nie był konstruowany (pomijam silniki gdzie producent zakładał możliwość zasilania gazem)
No a że auto na tym jeżdzi..podobno po dobrej libacji jak goście rano by opróżnili pęcherze do zbiornika..też pojedzie.. :)
ile to “paliwa” się marnuje:)
Styczności z zagazowanymi silnikami nie miałem wiele. Osobiście nie miałem zagazowanego auta. Ale znajomy miał w swojej ładzie instalację gazową. I szczycił się tym, że jest tak dobrze założona, że może odpalać na gazie. I odpalał. Zastanawiacie się zapewne jak to się skończyło? Ano pewnego pięknego poranka, łada się rozsypała ze starości a instalacja… została przełożona do innej, odrobinę młodszej łady. Z tego co pamiętam, to nie tylko instalacja została przełożona ;-)
A z innej beczki – są ponoć samochody z fabrycznie montowanymi instalacjami gazowymi. Sam oglądałem jakiegoś fiata z taką instalacją. Piszę ponoć, bo nie wiem jak rozpoznać fabrycznie montowaną instalację od instalacji montowanej w zakładzie.
@sewkor – a co dzieje się z Ecotekiem przy takim wystrzale gazu, oprócz możliwości rozwalenia filtra powietrza?
Przy strzale gazu najbardziej cierpi obudowa filtra powietrza i przeplywomierz powietrza. Teoretycznie bez tych dwoch rzeczy nie powinno sie dalej kontynuowac jazdy.
@michaniu – heh, jeżeli pod maską siedział parownik z dobrymi membranami, to zawsze była możliwość uruchomienia silnika na gazie. Ma to negatywny wpłyn i na parownik i na silnik, ale silnik dawało się uruchomić. Znajomy nie miał więc szczególnego powodu do dumy :D
W młodszych instalacjach podciśnieniowych są już czujniki temperatury płynu chłodzącego, które nie pozwolą na zasilanie gazowe a zimnym silniku. Mozna to oczywiście obejść (przełącznik w środkowej pozycji i opcja “awaryjne uruchamianie silnika na gazie”)
A z tymi instalacjami fabrycznymi to nie ma właściwie żadnej różnicy – poprostu ASO zauważyło potencjalną możliwość dodatkowego zarobku i w porozumieniu z producentem auta i przy zachowaniu jego wytycznych montowali system. Należy się w tym przypadku spodziewać wysokiej jakości montażu, bo ASO bało i boi się ryzykować uszkodzenia silnika z powodu np. złego montażu
@Michal – odnośnie Twojego pytania o strzał w Ecotecu, to powiem Ci, że nie można tu generalizować, bo strzał strzałowi nie równy.
Z tego co pamiętam, to w Ecotecach w Astrze F nie było jeszcze przepływomierzy powietrza, nie musisz sie wiec bać, że Ci się on na skutek strzału uszkodzi. Obawiać sie trzeba rozerwania obudowy filtra powietrza i rury, która do tego filtra dochodzi
A ja mam ASTRE II 1,6 8V 2001r. wersja 84KM, mam gaz sekwencyjny, bo co będę żałować jak śmiga jak rakieta i to już od 2500obr./min. ciągnie do przodu. Mam wielopunktowy wtrysk to niech bedzie wielopunktowy wtrysk gazu, bo po co robic z wersji 84KM wersje 75KM. Nie mam żadnej różnicy wieździe oprócz tego że pali 8,5 LPG gdy benzyny 7 (jazda mieszana, czyli “but”, korek, i zamykanie licznika). polecam ten silnik i to rozwiązanie z gazem. ja odrazu wstawiłem gaz i wziołem na raty (bo przeciż można) niby więcej kosztuje, ale przy różnicy ceny paliwa do gazu to mam na gaz, na rate i jeszcze mi zostaje:-) naprawde plecam silnik super na 5 biegu można jechać od 50-188km/h tak elastyczny silniczek, a jak mruczy:-).
ZAinwestowałeś w sekwencję i masz teraz spokój – pozostaje się tylko cieszyć.
Generalnie chodzi jednak o to, ze te silniki naprawdę świetnie wpracują z podciśnieniówkami (oczywiście z z elektronicznym sterowaniem), która jest ok. połowe tańsza od sekwencji.
Jeśli ktoś ma pieniądze na sekwencję to nie powiem NIE – to po prostu nowocześniejsza i bardziej wyrafinowana instalacja, dzięki której nie czuć praktycznie pogorszenia osiągów podczas jazdy na gazie (no, ale dzieje się to kosztem droższej instalacji – coś za coś)
czy ktoś wie gdzie kupić korek do obudowy filtru powietrza gazownicy naciągnęli mnie na nowe kable świece reduktor a tera mówią żebym sobie ten wlot zakorkował to mi nie bedzie gasł na gazie
Witaj Tylik,
Swietne artykuły i porady, gratuluje pomysłu.
Mam pytanko do Ciebie i Huberta; czy rzeczywiście Astra2 1.6 8V 84KM przerodzi się w wersję 75 KM po zainstalowaniu podciśnieniówki? Różnica w mocy to tylko rodzaj zasialilania SPI, MPI? Rozważam zakup Astry z tym silnikiem w wersji 84KM i montaż podciśnieniówki. może lepiej wziąść od razu 75KM skoro różnicy nie będzie?
Dzięki z góry za odpowiedź,
kaktus
@krzysiek – Szczerze? Zmień gazowników, bo Ci Twoi obecni to typowi partacze, którzy potrafią tylko mówić:
“Wymienimy Panu XXX i powinno być dobrze”. Jesli wymiana XXX nie pomogła to powiedzą “wymienimy Panu YYY i powinno byc dobrze”
Jaki Ty masz silnik i jaką instlację gazową (sekwencja czy tańsza podciśnieniówka)?
i rozumiem, ze mówimy tu o Astrze G, tak?
@kaktus – podtrzymuję to, co ospisałem wczesniej Hubertowi:
“te silniki naprawdę świetnie wpracują z podciśnieniówkami (oczywiście z z elektronicznym sterowaniem), która jest ok. połowe tańsza od sekwencji.
Jeśli ktoś ma pieniądze na sekwencję to nie powiem NIE – to po prostu nowocześniejsza i bardziej wyrafinowana instalacja, dzięki której nie czuć praktycznie pogorszenia osiągów podczas jazdy na gazie”
I prawda kaktus jest taka, ze montując podciśnieniówkę za ok. 1500 zł czy to do wersji 75KM czy do 84KM to bedziesz miał takie same osiągi, bo przeciez te oba silniki roznią się generalnie tylko układem zasilania (jedno- i wielopunkt), który podczas jazdy na gazie nie podaje benzyny do silnika. I wtedy faktycznie mozna traktowac silnik jako zagazowaną 75 konną wersję. Osiągi będą troche lepsze w wersji 84KM tylko wtedy, gdy bedziesz jechał na benzynce.
Każdy silnik po założeniu do niego podciśnieniowej instalacji gazowej straci na wigorze, ale to juz taki po prostu “urok” tych instalacji i trzeba sie z tym zwyczajnie pogodzić. Co więcej, nawet jadąc takim zagazowanym silnikiem na benzynie osiągi też będą nieco gorsze, bo w układzie dolotowym silnika pojawiła się zwężka w postaci miksera gazowego (aby temu zapobiec niektórzy montują BLOSA, który nie jest jednak tak zbytnio legalny :/ )
A wracając do silników 75 i 84 KM, to chodzi o to, ze wszystko własciwie zalezy od rocznika Astry G, która Ty chcesz kupić. Modele 1.6 8V do 2001 roku miały oznaczenie X16SZR. Były to jednostki na jednopunkcie mające 75 KM, a jakoś pod koniec 2000 roku Opel zaczął już montować w niektórych krajach jednostki Z16SE mające właśnie wielopunkt i moc 84KM, ale które także spełniały już wyższą normę czystości spalin (jakoś od połowy 2001 Opel montował juz tylko Z16SE)
I jeśli zastanawiasz się nad mocą 75 czy 84 KM, ale chcesz kupic Astrę 1.6 8V z 2002 roku, to już Ci mówię, ze bedzie to tylko i wyłącznie wersja 84 KM, do której podczas montowania podciśnieniówki POWINNO SIĘ zamontowac także dodatkowy emulator wtryskiwaczy benzynowych (tak, żeby ECU cały czas myslal, ze wtryskiwacze poprawnie rozpylają paliwo i żeby nie łapał błędu i nie wywalał kontrolki Check Engine)
A jeśli chcesz kupic Astrę G 1.6 8V z np. 1999, to wiedz, ze kupisz tylko taką z 75 konnym X16SZR
Chyba taka odpowiedź Cie usatysfakcjonuje. Jeśli nie to daj znać i znowu się trochę rozpiszę (napisz tylko o czym)
pzdr
Dzięki za wyczerpującą odpowiedź!
Obejrzałem dziś kilka Asterek na żywo i powiem Ci szerze, że trochę jestem zniesmaczony :) Powód? Jeżdżę od 4 lat poczciwym Audi80 B4 z 92r. (2.0 ABT 90KM z LPG). Idealny do gazu- nie miałem z instalacją najmniekszych problemów (podciśnieniówka z komputerem). Poza spalaniem 9-14l LPG i słabym “kopem” żadnych problemów. Porównałem jakość wykonania, spasowania mojego staruszka z Astrą z 01r. Audi wypada o wiele lepiej w mojej ocenie. Wydawało mi się, że samochod kilka lat młodszy reprezuntuje troche wyższą jakość. Teraz jednak mam mieszane uczucia i chyba zostane jeszcze przez chwilę z Audi. Muszę do niego troszkę dołożyć w najbliższym czasie ( rozrząd, cos w zawieszeniu przednim- chrupie przy skręcaniu i ruszaniu i jakieś małe poprawki lakiernicze na przednich błotnikach- był lekko ryśnięty). Myślę, że trzeba będzie odłożyć zakup Opla i może rozejrzeć się za czymś z grupy VW a konkretnie z płyta podł Golfa 4. Bardziej mi odpowiadają ich rozwiązania, obsługa i ergonomia. Golf pewnie odpadnie bo jest chodliwy. Brdziej rozważę Borę, Leona, Toledo lub Octawie. Odpadnie też pewnie Audi A4 – przez skomplikowane zawieszenie przednie. Jeśli chodzi o silniki to jakiś, który będę mógł zagazować sekwencją. Nie zależy mi na jakichś super osiągach. Myślę, że 1.6 (101 KM) lub 1.9 TDI ale tylko 90KM. Robie ok 15-20k rocznie. Jest jeszcze inna alternatywa Mazda 323 powyżej rocznika 2000. Silnik beznyna. Wielkość bardzo podobna do Golfa i mniejsze zainteresowanie. Boję się jednak japonczyków, może i mniej awaryjne ale jak się coś zepsuje to koszt większy i podobno problemy z korozja…. Jak wygląda sprawa LPG w 323?
Na koniec mam jeszcze pytanko o obsługę sekwencji. W obecnej podciśnieniówce wymieniam tylko filtr i okresowa regulacja. Obsługa sekwencji wymaga większego nakładu?
I jeszcze pytanie z innej beczki:
Czy to prawda że zawieszenia i opony we wszystkich kombi są wzmacniane i inaczej zestrojone? Chodzi mi o codzienna jazdę i ew skutki jazdy pustym kombi. Z dośw wiem, że troche gorzej kombiaki zachowują się w zakrętach i więcej czasu potrzeba na nagrzanie, schłodzenie wnętrza. Czy jest sens wozić powietrze?
pozdrawiam,
kaktus
ja bym polecał civic ok 2000 roku lub corolle ok 2000 roku
a i to mit ze części są droższe może trochę są droższe ale niewiele przynajmniej te typowe eksploatacyjne np paski zawieszenie itp faktycznie te mniej typowe noga być znacznie droższe ale na pewno jest małe prawdopodobieństwo ich popsucia a i napewno te samochody sa duzo mniej awaryjne niz ople czy WV z tego okresu wystraczy przeczytac ranking NATu ;-)
@kaktus – no tak, porownując Astrę G z wiekową 80`tką mozna faktycznie mniec mieszane uczucia odnosnie kompaktu Opla.
Czesto jest tak, ze z powodu nieco wiekszej ladowności, kombi są bardziej twarde niz sedany czy hatchbacki. I generalnie jest tak, ze podczas jazdy z pustym bagaznikiem sa one bardziej nerwowe niz np. hatche. Ale z drugiej strony trzeba miec swiadomosc, ze nie są to jakies ogromne i wyczuwalne od pierwszej sekundy różnice!
ps. to chrupanie przy ruszaniu ze skręconymi kołami to nic innego jak przegub(lub przeguby) napędowy. Sprawdź w pierwszym rzedzie gumową osłonę przegubu, bo cos mi sie wydaje, ze bedzie ona uszkodzona i do srodka dostał się piach i syf z drogi, ktory uszkodził przegub
pss. A odnosnie pytania o sekwencje, to Ci powiem, ze normą jest, ze po ok. 80 – 100 tys km na gazie trzeba wymieniać wszystkie wtryskiwacze gazu, bo najczęściej wtedy sa one juz na wykończeniu
@mgasior10 – mając do wyboru Corollę, Almerę czy Civica a Golfa IV czy Astrę G tez bym sie sklanial ku Japońcom. Fakt, czesci moga byc troche drozsze, ale nie ma z tym teraz jakiejs ogromnej tragedii, bo przeciez na ryznku istnieje wiele firm specjalizujących sie wlasnie w jakońcach.
A kwestia niezawodnosci Golfa IV i Astry G w porownaniu z Corollą czy Civiciem to zupełnie inna bajka (wiadomo, ze na korzysc Japanów :D)
Skomentuj wpis