Święta idą… A ze świętami idą prezenty i realizacje marzeń. Wiecie, co ja sobie wymarzyłem?
Tytuł ”Car Of The Week” w 52 tygodniu 2009 roku otrzymuje Ferrari California:
Taaaaaa… Ferrari California. Model, któremu poświęcona jest naprawdę efektowna strona internetowa i który dzięki allegrowej aukcji można mieć już za jedyne 1 220 000 zł. Ciekawe auto, no nie?
Widlaska ósemka, 4.3 litra pojemności, 460KM przy 7500 obr/min i niewyobrażalne wręcz 3.9 sekundy do pierwszej setki. Wiem, że istnieją auta, którym sprint do setki zajmuje mniej czasu (np. Veyron, o którym wspominałem jakiś czas temu), ale te 3.9 sekundy chyba zawsze będzie dla mnie niewyobrażalnym sprintem!
Taaaaaa… tyle, że kosztujące 1.2 miliona zł (czy 1.087 mln przy opcji sprowadzenia przez port w Hamburgu) Ferrari California nie jest autem, które sobie wymarzyłem…
California oto nie auto dla mnie. Fakt, świetnie nadaje się do śmigania po torze, świetnie nadaje się do szybkich, ba bardzo szybkich przejazdów na autobahn`owych odcinkach Berlin – Dortmund czy Hamburg – Frankfurt, ale prawda jest taka, ze przede wszystkim to auto nadaje się do szeroko pojętego lansu na mieście. A ostatnią rzeczą, którą chciałbym robić jadąc moim autem to się lansować…
California nie jest autem, które sobie wymarzyłem… Jest nim… heh, stali bywalcy pewnie już wiedzą…
Skromne, niepozorne, nie rzucające się w oczy… Audi RS4 B5. Ze sprintem do setki w 4.9 sekundy wydaje się przy Californi być ociężałym słoniem, który nie dość, że jest wolniejszy, to jeszcze gorzej wygląda! Ale to właśnie jest mój Jednorożec, o którym pisałem już dawno temu i zachwytem nad którym nie ma sensu was teraz męczyć.
Mam już oryginalną smycz, a przy współpracy z Google AdSense zbieram na zimówki do RS`a, wiem jednak, że Św. Mikołaj nie istnieje i na auto, które sobie wymarzyłem będę musiał uzbierać sobie sam.
Aż się prosi, żeby powiedzieć: I całe szczęście, że nie wymarzyłem sobie Californii, bo raczej ciężko byłoby uzbierać 1.2 miliona zł i wydać to wszystko na auto! Całe szczęście, że to „tylko” RS4 B5, którego naprawdę zadbane egzemplarze wyceniane są już poniżej 30 tysięcy franków szwajcarskich, tak jak widać to choćby na tym czy na tym ogłoszeniu wziętym ze szwajcarskiego autoscout24.ch.
Hmmm… wiem, że w życiu nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego chcieli, ale mam nadzieję, że kiedyś będzie mnie stać na zakup i bezproblemowe, bieżące utrzymanie RS4 B5.
I właśnie tego życzę sobie na Święta.
Czego życzę wam? Życzę wam, żebyście zajrzeli do mnie także za kilka dni, bo to czego tak naprawdę wam życzę jest już tematem na kolejny wpis.
Ps. Świetną galerię z RS4 B5 autorstwa Dominika znajdziecie na jednym z wątków forum moto-portalu.pl.


Liczba komentarzy dla " Car Of The Week #52 – Ferrari California ": 11
Przejdź do komantarzy rss lub skorzystaj z odnośnikaRównież życzę tobie spełnienia tego konkretnego życzenia. A na pocieszenie napiszę, jeszcze, że za jakieś 10 lat takie coś już będzie można kupić za jakieś 20-30 tys pln, a jak wiadomo jest to średnia cena jaką trzeba dać za bezwypadkowego passata, więc powinno być Cię wtedy na niego stać xD Wystarczy tylko trochę cierpliwości.
Jeszcze jedno nie myślałeś może o nadaniu tytułu \”car of the year 2009\” oraz \”rodzyn of the year 2009\” na koniec obecnego roku. Były by to bardzo zaszczytne tytuły.
Tylik zaszalałeś na święta:) California (jak dla mnie) wspaniałe auto do wszystkiego praktycznie (i do lansu i na torze da się powozić a nawet przy rozłożonym dachu na zakupy da się wybrać) ehhh… marzenie chociaż w sumie jak już miałbym wyrzucić tyle kasy to wybrałbym model 458 Italia piękne auto także widlasta ósemka z tym że 4.5 litra kręcąca się do 9000 obr/min, bezpośredni wtrysk, moc 570KM, sprint 0-100km/h – mniej niż 3.4s (jak dla mnie czysta abstrakcja:)) w dodatku jak zobaczyłem ją w żółtym kolorze w ostatnim numerze TopGear to się po prostu zakochałem :) (lubię tego typu auta). Ale w Ferrari nie tylko osiągi są niewyobrażalne cena również więc nam zwykłym zjadaczom chleba pozostaje liczyć na to ze zobaczy się jakieś na ulicy :D.
Eeee… moje marzenia na razie są jeszcze bardziej przyziemne bo moim jednorożcem jest Alfa Romeo 156 przy której osiągi RS4 są abstrakcją :D
@ mosfet niezły pomysł z tytułem Rodzyn of the year 2009 może tylik się skusi. Tytuł byłby niezwykle zaszczytny może nawet by się jakiś dyplom opracowało i wysłało sprzedawcy:D
@mosfet – świetny pomysł z tym Rodzynem Of The Year !!! Musze o tym pomysleć. I to szybko.
A odnośnie ceny RS4 B5 w przyszlości, to nie stety to juz nie jest tak pięknie. Właśnie mijaj 10 lat od chwili prezentacji tego modelu i już dziś jest to auto kultowe. A auta kultowe starzeją się inaczej niż te wszystkie Passaty, Vectry i spółka.
Jako ciekawostkę tylko napisze, ze Audi RS2 (na bazie Audi 80 Avant) z lat 1994 i 1995 nadal sa wyceniany na 15 – 18 – 20 tysięcy franków szwajcarskich. A w tej chwili na autoscout24.ch są nawet 2 egzemplarze wycenione na 29800 i 30500 CHF !!!! Czyli tyle, ile RS4 B5 z roku 2001 !!!!!!
Najlepiej to świadczy o tym, ze w przypadku aut kultowych nie ma znaczenia rocznik, tylko stan techniczny, przeszłość… i stopień przywiązania poprzedniego właściciela :D
@pio075 – Tez bardzo podoba mi się Alfa 156, ale przy RS4 B5 to faktycznie szału ona nie robi, hehe. No chyba, ze mowa o 156 GTA, która ze swoimi 250 konikami może juz narobic troche zamieszania. Ale nie takiego jak choćby 458 Italia.
A odnosnie tego dyplomu dla sprzedawcy Rodzyna roku to tez trzeba bedzie pomyśleć :D
A mnie tylko jedno zastanawia, mianowicie: ciekawe ile kosztuje serwisowanie takiego Ferrari? :D
Aż wstyd się przyznać, ale nie mam swojego motoryzacyjnego jednorożca. No może Nissan Patrol GR Y60 :)
Ferrari fajne auto ale RS4 Avant ;) dużo bardziej wszechstronne dające przy tym wystarczająco dużo przyjemności z jazdy. Życzę Wam wszystim realizacji marzeń motoryzacyjnych oraz bezawaryjności waszych toczydełek :)
Jeden lubi szynkę a drugi kaszankę.
http://www.youtube.com/watch?v=_UURPksCIAA&feature=related
Ja sobie życzę tego. Idealny na poranny wypad w zimie po świeże bułki.
Wesołych Świąt wszystkim :)
Tylik – no ten drugi przynajmniej stoi blisko Zurihu w Uster( jakieś 30 minut jazdy z hotelu dzielnica Oerlikon )Znalazłem na internecie ładny model z 10,2000 taniej o prawie 6 tyś franka. Atuo całe, bezwypadkowe i z pełnym serwisem, nowy rozrząd, kompletne hamulce, zregenerowane turbo- faktura na wymienione części na 12 tyś frana, lekki tuning optyczny i delikatnie obniżony zawias, kilka drobnyvh odprysków na masce i zdeżaku, auto wolne od wypadku( tłumaczenie dosłowne), jazda próbna tylko dla poważnie zainteresowanych. Wygląda nieżle, mniam.:) Kolor stalowo srebrny metalik, wygląda na LA7W. Pozdrawiam.
@michaniu – wydaje mi sie, ze osoby, ktore moga sobie pozwolic na wydanie ponad 1 mln zł na samochód nie martwią sie tym ile bedzie kosztowało jego serwisowanie :D
Tym bardziej przecież, że “jeśli pytasz o cenę, znaczy, że Cię nie stać”
@lukasek – zgadza się. 4.9 sekundy do setki i jedynie 2.5 sekundy potrzebnych na rozpedzenie od 60 do 100 km/h (na trzecim biegu) faktycznie dają wystarczająco dużo przyjemności z jazdy. I po co komu Ferrari za ponad milion zł???
@Arzyk – no i ma silnik 19 litrów V12 !!! Ja bym jednak nadal wolał Rs4 B5 ze skromnym 2.7 V6 BiTurbo
@sewkor – dzięki zardzo za informacje. Jesli bede juz gotowy, aby sprowadzić mojego Jednorożca pasącego się obecnie na szwajcarskich pastwiskach to z pewnością zgłoszę sie do Ciebie
No coz ja Tobie Tylik zycze spelnienia wszystkich marzen i obysmy za rok skladali sobie zyczenia odwiedzajac Twoja strone.
Sobie moge zyczyc by nastepny rok nie byl gorszy od tego a samochodu…….hmmmm na razie moge zostac przy tym co mam bo wiem co mam a znalezienie uzywanego w miare mlodego i spelniajacego moje wymagania moze stanowic nie lada wyzwanie………szkoda nerwow i czasu.
Wesolych Swiat dla wszystkich.
dzieki, mam nadzieje, ze sie tu za rok jeszcze bedziemy czytać
3maj się
Skomentuj wpis