Ech Blogo, Blogo, zachwaliłeś mnie chłopie ostatnio tak, że jak Lady Gaga czy inna Rihanna się poczułem i co? Zobligowany się teraz czuje kontynuować wątek i tak jak mnie Bozia rozumem obdarzyła – mówić Ci po trochu o co danych autach myślę. No to dobra, skupmy się więc teraz na trzech modelach, które w swoim ostatnim wpisie #265 BMW E46 – przegląd ofert (7-15) jako faworytów oznaczyłeś.

Tytułem wstępu jeszcze napiszę, że warto na chwilę zajrzeć na jeden z popularnych niemieckim portali ogłoszeniowych typu mobile.de czy autoscout24.de i przekonać się, że dobrze prezentujące się BMW 320i E46 (bo takie auto jest przez Blogo generalnie poszukiwane) z roczników 1998 oraz 1999 wyceniane są na minimum 3000 euro i to już powinna być dla nas wskazówka, że jeśli świeżo co sprowadzone z Niemiec auto (wraz z zarobkiem dla polskiego handlarza) kosztuje w Polsce kilkaset euro mniej, to wiadomo, że coś tu po prostu musi być nie tak. Albo konkretna „pocofa” (pamiętajmy jednak, że w przypadku benzyniaków ten proceder jest mniej popularny, bo wiadomo, że to Diesle robią na zachodzie o wiele wyższe przebiegi przez co są bardziej „podatne” na korekcje w Polsce) albo mniejszy lub większy „dzwon”, który po uzdatnieniu w Polsce trafił właśnie co do sprzedaży.

Dobra, a teraz konkretnie:

#9 | BMW E46 | 320i (150KM) | 14,5 tys. | wielkopolskie

Przy ew. oględzinach pierwsze co to trzeba dokładnie obmacać miernikiem lakieru przód po stronie kierowcy, bo wyraźnie widać, że:

spasowanie jest co najwyżej średnie. Szczeliny [maska – lampa], [maska – błotnik] oraz [maska – przedni pas pod reflektorem] są po stronie kierowcy wyraźnie większe a to w polskich realiach najczęściej wskazuje na szybkie i niezbyt fachowe naciąganie auta przez blacharza. O tym, że podczas takiego zabiegu najczęściej na miejsce wystrzelonych poduszek trafiają allegrowe zaślepki wszyscy chyba pamiętają.

Skoro już jesteśmy przy zaślepkach, to właśnie… wiem, że zaraz znajdzie się kilka (naście/dziesiąt) osó, które powiedzą, że się czepiam itd., ale właśnie rzekoma osłona poduszki w kierownicy mnie nie przekonuje – ma wyraźnie inny odcień a i do faktury (szczególnie dobrze widocznej na ostatnim zdjęciu ) ktoś by się mógł przyczepić. Koło kierownicy szczególnie na godzinach: 10, 11, 12 i pierwszej wydaje mi się naprawdę zmęczone i jakoś tak dziwnie prezentuje się w aucie z jakże lubianym przez polskich sprzedawców deklarowanym przebiegiem ciut poniżej 200 000 km. Hmm…

 

#13 | BMW E46 | 320i (150KM) | 15,5 tys. | Suchanówko

Plus za fabryczne lampy ksenonowe w połączeniu z fabrycznymi spryskiwaczami. Spasowanie przodu (najlepiej widoczne na drugim zdjęciu) wręcz wzorcowe i nie ma się do czego przyczepić. Tradycyjnie – cena i przebieg do uzgodnienia i to może tłumaczyć widoczne uszkodzenia na gałce zmiany biegów. Czy deklarowane 205 tys. km jest prawdziwe? A kto to wie!

Nie mniej jednak jest to moim zdaniem jedno z tych (niestety) niewielu aut, na które warto zwrócić uwagę. Jeśli jest w pobliżu Starogardu jakiś Szwagier Blogo to niech bierze miernik w rękę i rusza na oględziny!

 

#15 | BMW E46 | 320i (150KM) | 14,5 tys. | Kraków

„Wymieniono prawe drzwi – były mocno zarysowane, ale to ponoć nie był “szczał” tylko parkingowa przyciera. – oto, co powiedział sprzedawca podczas rozmowy telefonicznej. W porządku, gość jak mówi Blogo – szczery, tylko zastanawiające jest to, że na osiem ogłoszeniowych zdjęć: trzy (nr 2, 4, 7) pokazują przód po stronie kierowcy, dwa (nr 1 oraz 7) generalnie ujmując – bok po stronie kierowcy i kolejne trzy (3, 5, 6) praktycznie w ten sam sposób ukazują tył. Oczywiście też po stronie kierowcy…

Zupełnie jakby sprzedawca wstydził się pokazać stronę pasażera, gdzie zostały wymienione drzwi – rzekomo dlatego, że były mocno zarysowane z powodu przyciery. To jak? Szpachla się w warsztacie skończyła i Majstry zamiast kupić kolejną puszkę pomyśleli, że wymienią całe drzwi?

Bardziej mi tu wygląda na wersję mówiącą o konkretnym strzale, którego nie dało się w trakcie (mniej lub bardziej) amatorskiego uzdatniania naciągnąć i zamaskować i aż tak bardzo rzuca się ono w oczy, że sprzedawca woli nie pokazywać strony pasażera licząc na to, że jak ktoś już przejedzie z pół Polski, żeby obejrzeć samochód to nieco zasmucony, ale jednak postanowi przymknąć oko na wymienione z powodu przyciery prawe drzwi i kupi auto robiąc deal swego życia…

Wniosek – albo sprzedawca podeśle na maila kilka porządnie zrobionych zdjęć od strony pasażera albo cofamy autu miano faworyta.

 

 

Ps. Co mogliście już zauważyć – wszędzie linkowałem bezpośrednio do ogłoszeń i nie bawiłem się w zakrywanie numerów tablic ani danych sprzedawcy (co zawsze „ustawowo” robię). Uznałem, że obecnie nie ma to sensu, bo przecież wszystkie dane są i tak są dostępne w podlinkowanym wpisie Blogo.