Nie rozumiem dlaczego według Ciebie każde auto które miało choćby drobną stłuczkę jest od razu zdyskwalifikowane. Nie sądzę żeby szpara między zderzakiem a błotnikiem determinowała przydatność samochodu do dalszego używania. Czasem wystarczy się zagapić przy parkowaniu żeby “przemodelować” przód auta. – w komentarzu do Rodzyna #48 napisał Fuzer.
W porządku. To jak to z tym jest? Co mam do bitych?
Ech… widzisz Fuzer, gdyby to w Polsce było takie łatwe…
Jeśli zajrzysz do opublikowanego dawno temu wpisu Kupujący i… Kupujący to zobaczysz, że w moich oczach, w Polsce istnieją trzy główne typy kupujących. Życzę wszystkim, aby prędzej czy później stali się Zimnokrwistymi, ale oczywistym jest, że ogromna część z kupujących dziś używane auta w komisach to zwyczajni Cicho Ciemni, którzy niestety uwierzą we wszystko, co powie im „ładnooki” sprzedawca.
Mówisz nie sądzę żeby szpara między zderzakiem a błotnikiem determinowała przydatność samochodu do dalszego używania. Oczywiście! Tu się z Tobą zgadzam, ale najpierw trzeba mieć pewność, że ta szpara między zderzakiem a błotnikiem faktycznie wynika np. z zagapienia przy parkowaniu.
Nie rozumiesz dlaczego każde auto które miało choćby drobną stłuczkę jest przeze mnie od razu zdyskwalifikowane? Po pierwsze – żadne auto, które miało drobną stłuczkę nie jest od razu przeze mnie dyskwalifikowane. Ale ponownie – najpierw trzeba mieć pewność, że to faktycznie była drobna stłuczka a nie taki np. lekko uszkodzony tył, jaki można było zobaczyć w poniedziałkowym Golfie.
Trzeba też pamiętać, że nawet jeśli auto faktycznie miało tylko drobną, czołową stłuczkę, to istniało ryzyko wystrzelenia poduszek powietrznych. Dla zapominalskich – zapraszam do zapoznania się ze starym wpisem Bezwypadkowe i… Bezwypadkowe, w którym opisałem m.in. takie właśnie auta po drobnych stłuczkach.
No właśnie. Golf taki jak TEN czy TEN nie jest przecież mocno rozbity i nie będzie kłamstwem, jeśli ktoś napisze o nim „lekko uszkodzony”. A co w sytuacji, gdy takie auto sprowadzi jakiś zaradny mieszkaniec kraju nad Wisłą, wyklepie byle tanio, wstawi allegrowe zaślepki poduszek a żeby nie zasmucać klienta odłączy kontrolkę poduszki aby (w założeniu) nigdy nie dowiedział się on, że z układem Airbag jest coś nie tak?
Jeśli auto będzie naprawione w opcji „byle tanio” to najprawdopodobniej będzie widać różnice w spasowaniu – czy to lamp, czy błotników itd. i powinno to już zapalić jakąś lampkę ostrzegawczą o treści „Wzmóż czujność”, bo istnieje prawdopodobieństwo, że po jakiejś drobnej stłuczce w naszym wymarzonym aucie są nie poduszki powietrzne, ale tylko imitujące je zaślepki.
Czy ktoś chciałby jeździć kilku- czy nawet nastoletnim autem, które wygląda na „bezwypadkowe po tylko drobnej stłuczce”, ale które nie ma już poduszek? Nie wiem jak wszyscy wy, ale ja bym wolał jeździć samochodem, w którym ten bardzo ważny element bezpieczeństwa biernego jest sprawny, bo w razie wypadku zawsze będę miał większą szansę na uniknięcie poważnych obrażeń czy nawet śmierci! Co z tego, że auto będzie wyglądało na „bezwypadkowe po tylko drobnej stłuczce”, skoro w przypadku zderzenia moje wnętrzności rozmarzą się na twardym i nie osłoniętym poduszką powietrzną kole kierownicy? Pamiętacie zdjęcie zamieszczone na końcu trzeciej części wpisu Sprawdź Airbag? No właśnie…
Myślę, że mogę pominąć teraz auta, które już na zdjęciach wyglądają tak, że aż się żal robi, bo domyślam się, że zdajesz sobie Fuzer sprawę, że jeśli spasowanie samochodu już na zdjęciach pozostawia sporo do życzenia, to oznacza to partacką wręcz naprawę i na sprawny układ Airbag absolutnie nie ma co liczyć. Ale można za to liczyć na coś innego!
Czy pamiętacie stary wpis Auta powypadkowe – bezpieczne czy nie? Można mieć wręcz pewność, że auta, które zostały uzdatnione w partacki sposób nie dość, że nie ochronią pasażerów poduszkami, to jeszcze pod wpływem uderzenia złożą się tak samo łatwo jak przytaczane w powyższym wpisie pudełeczko od zapałek. A mówiąc bardziej obrazowo – już nawet przy relatywnie niskich prędkościach oznacza to dla kierowcy i ew. pasażerów śmierć.
I tyle.
Podsumowując – również nie sądzę żeby szpara między zderzakiem a błotnikiem determinowała przydatność samochodu do dalszego używania, ale niestety w polskich warunkach taka szpara może być zaledwie czubkiem góry o nazwie „zaślepki zamiast poduszek”, „wyklepane po mocnym uderzeniu podłużnice”, „auto z mało dokładnie wszczepionym kawałkiem podłużnicy lub z mało dokładnie wszczepioną ćwiartką” itd.
A takie rzeczy autom najczęściej oferowanym jako „100% bezwypadkowe w idealnym stanie” raczej nie przystoją, prawda?
Smutne to… ale prawdziwe…

Liczba komentarzy dla " Co mam do bitych? ": 13
Przejdź do komantarzy rss lub skorzystaj z odnośnikaKurcze tak się zastanawiam ostatnio co w przypadku gdy kupujemy auto w idealnym stanie, a ktoś nam go kasuje. Po naprawie w ASO na oryginalnych częściach zgodnie z technologią producenta to auto już nigdy nie będzie takie jak wcześniej i nie będzie posiadało takiej wartości.
Czy istnieją jakieś możliwości, żeby oprócz kosztów naprawy odzyskać różnicę utraty wartości w związku ze szkodą? (chociażby sądownie).
Przykład, kupujesz auto za 150 tys, kasuje Ci go jakiś facet w seicento, on dostaje 300 zł mandatu a seiczak idzie na złom, a Ty tracisz w związku ze szkodą 25% wartości. Czy trzeba się z tym po prostu pogodzić?
Mówimy cały czas o uczciwym sprzedaniu auta, bo nikt nie da za niego wartości rynkowej jeżeli sprzedawca mówi, że bite. Można oczywiście wciskać kit potencjalnemu cichociemnemu i liczyć, że łyknie po cenie rynkowej. To już zależy od sumienia sprzedającego.
http://www.poboczem.pl/naszym-zdaniem/news-handlarz-szczerze-o-autach-z-niemiec,nId,64454
Polecam lekturę na temat kupujących ;).
Co do uszkodzonych samochodów. Ja nie dyskwalifikuje samochodów po lekkiej stłuczce. Jednak bardzo ważne jest jak uszkodzenie zostało naprawione. Widziałem na własne oczy jakie są konsekwencje amatorskiej naprawy. Była sobie Tigra z wgniecionymi drzwiami. Pewien pan Dżdżysław postanowił zaszpachlować wgniecenie bez wyklepywania. Jaki był tego skutek wiadomo.
Jestem posiadaczem samochodu z importu. Dokładnie od znajomej Niemki. Wiedziałem jak samochód był użytkowany. Dostałem pełną książkę serwisową. Jedynym mankamentem był lekko uszkodzony tył. Nie tak jak w golfie ;). Po prostu dostał strzał w tyłek i klapa się nie otwierała. Rozebrałem tapicerkę od środka, otworzyłem klapę, troszkę zmodyfikowałem zamek i działa do tej pory ;). Belka cała. Jedynie zderzak się pogiął. Takie uszkodzenie raczej nikogo nie zrazi do samochodu. Gdybym hipotetycznie wyklepał, zaszpachlował i pomalował tą klapę, to mogłyby być jaja. Znalazł by się “znawca” z miernikiem, znalazłby grubszy lakier na klapie i już wg. niego samochód to szrot. Pierwsza wizyta w serwisie by potwierdziła moją wersję. Tak samo z maską. Panowie w warsztacie wyjmowali z mojego auta serducho. Trzeba było remontować. Troszkę krzywo im się poskładało i teraz gdy się przyjrzeć, to może wskazywać na bogatą przeszłość ;). Jedyne co ten samochód przeżył, to ta klapa z tyłu i poobdzierane zderzaki dookoła samochodu (kobieta jeździła ;)). Jednak tak czy inaczej będzie problem go sprzedać, “bo bity”.
@Andrzej88 – istnieje możliwość uzyskania odszkodowania za utratę wartości handlowej samochodu po stłuczce – w skrócie chodzi o to, że występujesz do firmy ubezpieczeniowej o wypłatę kwoty, o jaką auto zmniejszyło swoją wartość rynkową w wyniku kolizji (nawet, jeżeli było naprawiane przez ASO, nie da się ukryć śladów kolizji, zostają wpisy w dowodzie rejestracyjnym o wymianie tablic itp.). Jeżeli dobrowolnie nie wypłaci na Twoje żądanie – pozostaje skierować sprawę do sądu.
Ja w tej chwili jestem na etapie wysyłania pisma do ubezpieczyciela sprawcy kolizji, zobaczymy jak sprawa się będzie rozwijać.
Odnośnie utraty wartości – wjechał we mnie kiedyś (samochód roczny) kierowca ubezpieczony w PZU. Naprawiałem w ASO. Próbowałem odzyskać także utratę wartości, ale po wymianie kilku pism z PZU na które przychodziła mi odpowiedź nie na temat (jakiś szablon o nieorginalnych zamiennikach) które musiałem składać osobiscie w PZU (mam tam godzinę dojazdu i zawsze była kolejka) odechciało mi się. Może z jakimś normalnym ubezpieczycielem by poszło, z tym reliktem komunizmu to po prostu jedyne co można, to zniechecać do korzystania z ich beznadziejnych usług.
@Andrzej88, fafo & ack – potwierdzam, ze istnieje coś takiego jak “odszkodowanie z tytułu utraty wartości rynkowej pojazdu po dokonanej naprawie powypadkowej”. Ale słyszałem juz, ze w wielu przypadkach ubezpieczyciele robili problemy i wykręty, byle tylko nie wypłacić tych dodatkowych pieniędzy
@Łosiu – ciekawy ten tekst i generalnie pokrywa sie z tym, co o sprzedających napisalem juz dawno temu we wpisie
http://tylik.motogrono.pl/sprzedawcy-i-sprzedawcy/
A jesli sprowadzony samochód mial uszkodzony tył w takim stopniu o jakim Ty piszesz, to nie ma najmniejszego problemu! Byle to nie był “lekko uszkoszony tył” jak w tamtym Golfie :D
Moze doczekamy sie czasow, gdy ubezpieczyciel zakwalifikuje auto jako szkode calkowita i nigdy to auto juz nie wyjedzie na droge z braku mozliwosci rejestracji owego cudu.
Jednakze zyjac i patrzac co dzieje sie k…. w naszym kraju moze po prostu zdrowia braknac.
Nie tak dawno byla nagonka na PZPN aby rozj…. instytucje przy ulicy miodowej a ja proponuje zrobic to samo przy ul.Wiejskiej i wywalic wszystkich komuchow z naszego kraju bo swoimi decyzjami przyprawiaja o zawrot glowy.
W koncu biednemu wiatr zawsze w oczy wieje bo jak inaczej mozna okreslic gdy zatwierdzali ustawe o akcyzie na auta sprowadzane, ktora byla zalezna od wieku samochodu. Cale szczescie ze pomineli wpis ze cana bedzie ustalana wg EUROTAXU a nie od wartosci na fakturxze czy umowie. Jesli przecietnego Kowalskiego stac bylo na auto za 8 tys zl to zadna decyzja nie zmieni faktu ze nigdy nie pojdzie on do salonu po nowe nawet najtansze auto bo go nie bedzie na to stac………. no chyba ze decyzja byloby ze minimalna placa w naszym kraju wzrasta o 300%………ach rozmazylem sie.
A’propos odszkodowań: niedawno kumplowi kobitka skasowała stare Audi. Tzn. może nie skasowała całkiem ale naprawiać się nie opłacało a ubezpieczyciel wypłacił kumplowi z OC kobiety 70% kwoty, za którą on kupił auto 2 miesiące wcześniej ale zostawił wrak z papierami. No i zgłosił się do niego koleś chcący kupić… same papiery i numery, bo ma “anglika” po przekładce, na którego papiery mu są potrzebne. Nie wiem na ile jest to teraz powszechna sytuacja ale imho problem poważny, bo kto by się nie skusił – raz, że skasuje za papiery a potem jeszcze zarobi na częściach z wraka, z którego ktoś może wyciąć np. nierozbitą ćwiartkę). Wg. mnie prawo powinno narzucać ubezpieczycielom wypłatę 100% oraz zabranie wraka z papierami. Bo tak to mamy kolejną patologiczną sytuację niestety :(
W Piątek skasowałem swoje auto. Klasyczne nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, mandat 300 zł i 6 punktów za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym. Ok moja wina, kara się należała – najważniejsze, że nikomu nic się nie stało, mam nauczkę na przyszłość. Najgorsze jest to, że chciałem od razu moje auto zezłomować. (TICO 2000 rok) Rozbity lewy przód – naprawiać się nie opłaca, po takim dzwonie jeździć prosto nie będzie, a i koszty naprawy za wysokie w stosunku do wartości więc chciałem się pozbyć problemu od razu. Okazało się, że NIE MOGĘ zezłomować auta ponieważ Policja zatrzymała dowód rejestracyjny. Muszę czekać aż Policja prześle dowód do wydziału komunikacji. Dopiero wtedy w wydziale dostanę kserokopię dowodu poświadczoną podpisem i pieczątką i będę mógł oddać auto na złom. Ito właśnie uważam za chore bo co ma zrobić człowiek, który nie ma gdzie takiego złomu trzymać? Normalne., że sprzeda handlarzowi, który to potem uzdatni najtańszym kosztem. ( do sprzedania wystarczy poświadczenie zatrzymania dowodu – do złomowania nie wystarczy) Czy to jest normalne? Moim zdaniem nie.
Co myślicie o tym aucie? http://otomoto.pl/chevrolet-aveo-C10882792.html
Zastanawiam się nad kupnem. Jutro rano z bratem idziemy obejrzeć.
P.S.
Blog uważam za naprawdę super. Odwiedzam regularnie już od ponad roku kiedy to postanowiłem kupić używany samochód. Mam nadzieję, że jutro zachowam się jak zimokrwisty. Po tym czego naczytałem się o Tylika szerokim łukiem omijam nie autoryzowane komisy i handlarzy. Dlatego wybrałem prawie nowe Aveo w Traxie. Tylko martwi mnie ten mały przebieg.
Piotr – masz ksiazke serwisowa tego auta, ktore zapewne kupione bylo w polskim salonie. U ubezpieczyciela mozesz sprawdzic czy auto mialo jakies przygody (oczywiscie z winy wlasnej) a w serwisie, w ktorym bylo serwisowane mniej wiecej wierzytelnosc ksiazki serwisowej.
Przebieg jak przebieg jak na typowo miejskie auto powiedzmy ze normalne, jakby to byl diesel to bym sie zastanowil.
“Tylko martwi mnie ten mały przebieg”- Piotr, spoko, daj chłopakom, zrobią Ci z 200 tys jesli sie bedziesz lepiej wtedy czul. To miejskie auto, jak najbardziej realny przebieg. Znam pandę z 2003 z przebiegiem ok 35000.
@Tylik
Bardzo się cieszę, że rzeczowo potraktowałeś sprawę. Bez wymądrzania i złośliwości :) W gruncie rzeczy masz rację i bardzo dobrze że podjąłeś ten temat.
Denerwują mnie tylko ludzie którzy od 15sto letniego samochodu wymagają żeby wyglądał jak z fabryki. Niestety w większych miastach tak się nie da, o czym się boleśnie przekonałem zaliczając 2 stłuczki w ciągu 2 dni. I pomimo że to tylko zadrapania to dla jakiegoś upierdliwca auto jest już \”powypadkowe\”.
POZDRAWIAM
@slawek11
Auto było kupione i serwisowane u tego dilera, który je teraz sprzedaje. Miało malowany tylny błotnik ( jakaś obcierka parkingowa). Dokumenty są kompletne, auto robi dobre wrażenie tylko ma bardzo zużyte przednie opony, tylne wygladają jak nowe. Zupełnie jak by ktoś często palił gumy. Założone są oryginalne koreańskie KUMHO – sprzedawca stwierdził, że to normalne bo te opony są słabej jakości i szybko się ścierają, a auto nigdy nie miało zimówek bo zimą mało jeździło.
@cezzar
Wolę, żeby zostało to co jest teraz
@slawek11 – pomarzyć dobra rzecz :D
@helder – hehe, Polak potrafi i w taki oto sposób zostanie “zeuropenizowany” Anglik i jeszcze zostaną ćwiartki, zeby uzdatnić np. 2 rozbitych Niemców. Polak potrafi… oj potrafi :/
@Piotr – niestety, polska Policja też Potrafi… ale teraz Ty nic nie mozesz zrobic, bo faktycznie musisz czekac, az Policja przesle dowód :/
Maly przebieg w tym Aveo nie musi byc nicznym złyb, bo to przeciez jest mały benzyniaczek, ktory z zalozenia nie miał pokonywac ogromnych przebiegów. Ale by było dobrze, gdybys sprawdzil, kto był poprzednim wlascicielem, bo jest szansa, ze była to wypożyczalnia aut.
A wiadomo jak ludzie traktują pożyczone auta…
Odnosnie ew. wypadkowości to za bardzo nie można nic powiedziec widząc tylko 2 zdjęcia z zewnątrz auta
@slawek11 – zgadzam się z Tobą całkowicie
@cezzar – hahahahahahaah, nie wiem, czy Piotr by sie lepiej czuł mając 3- letnie Aveo z 200 tysiacami na budziku, hahahhahahahaa. Ja bym sie raczej nie czuł :p
@Fuzer – a bo ja taki rzeczowy chłopak jestem, hehe
Jesli w przyszlosci bedziesz miał pytania, coś Ci sie tu nie bedzie podobac, cos bedzie dla Cibie dziwne itd. to pisz smiało. Chętnie podejmę rozmowę i kto wie – może dzięki Tobie bede miał kolejny temat do nowego wpisu!
pzdr
Skomentuj wpis