Dział ten postał po to, aby pokazać wam, na co powinniście zwracać uwagę podczas przeglądania ogłoszeń używanych aut. Raz na tydzień będę tu zamieszczał zrzut z ogłoszenia wystawionego na jakimś internetowym portalu. Będą tam oczywiście najważniejsze (nie koniecznie wszystkie) zdjęcia z tego ogłoszenia i informacja co tu jest nie tak.

Chodzi tu zwyczajnie o to, żebyście się przekonali, że już na podstawie zdjęć można wychwycić wiele wpadek auta, które przez sprzedawcę – czy to w ogłoszeniu czy tym bardziej podczas rozmowy telefonicznej – zachwalane jest jako „bezwypadkowa igiełka, tylko lać i jeździć, prawdziwy rodzynek”.

No właśnie. I na tych rodzynkach będę się tu skupiać. A skoro na zdjęciach widać, że mamy do czynienia z ewidentnym rodzynem, to po co fatygować się, dzwonić do sprzedawcy, usłyszeć same superlatywy o oferowanym aucie, jechać ze 100, 200 czy więcej kilometrów w jedną stronę aby obejrzeć auto i… stwierdzić, że trzyma się ono na kupie szpachli i kilku drucikach. Zmarnowany czas i pieniądze można było przecież przeznaczyć na coś innego.

Nie chodzi mi o to, aby wskazywać, że sprzedawca o nazwisku XXX (lub komis o nazwie XXX), posługujący się numerem telefonu „+48 123456789” jest oszustem, ponieważ opis sprzedawanego auta nie zgadza się ze stanem faktycznym. Każdy ma prawo sprzedawać co mu się tylko podoba. Zdaję sobie także sprawę, że każdy kto ma coś do sprzedania, stara się swój produkt przedstawić w jak najlepszym świetle, nawet jeśli będzie to światło trochę zbyt jaskrawe. I to nie chodzi tylko o auta. Tak samo jest w przypadku motocykli, maszyn budowlanych, telewizorów, telefonów komórkowych itd., itd., itd. Każdy zawsze chce osiągnąć jak najlepszą cenę (chce zarobić możliwie najwięcej) i nie można się temu dziwić.

Z tego właśnie powodu w każdym prezentowanym ogłoszeniu będę usuwał informacje o sprzedawcy (nazwa komisu, nazwisko sprzedawcy, nr telefonu), numer aukcji czy numery tablic rejestracyjnych. Nie mniej jednak, jeśli ktoś będzie chciał to i tak odszuka sobie dane ogłoszenie – są na to co najmniej 2 sposoby. Ale to już będzie kwestią czytelnika, bo mi nie zależy na wskazywaniu palcem. A jeśli ktoś chce zadać sobie trud, żeby tych konkretnych sprzedawców odszukać, to będzie to już jego sprawa…