Równo miesiąc temu Blogo był na analizie spalin a trochę ponad dwa tygodnie temu się tym pochwalił mówiąc, że „silnik w moim 10-letnim Nissanie wykazał się typowym dla aut japońskich doskonałym stanem technicznym.

Okazuje się, że nie tylko Nissany mogą się pochwalić doskonałym stanem silnika! Ople też, a co!

Poniżej widzicie wycinek z wydruków z analizy spalin przeprowadzonej w dniu 29.11.2011 na kilka godzin przed… no właśnie…

Na kilka godzin przed czyszczeniem silnika w mojej Astrze Jet Clean Tronic`iem, którym to niedawno czyścił silnik w swojej Almerze Blogo. Szwagier bardzo dobrze rozpisał u siebie zasadę działania powyższej usługi, ba, anegdotę, co w takim przypadku być musi też zamieścił więc pozostaje mi nie dublować spisanych już informacji tylko odesłać was do tego wpisu.

 

Pojechałem więc 29.11.2011 na analizę spalin,

która dokonywana była przy ciepłym silniku pracującym na 2000 obr/min, której wyniki podałem na samej górze wpisu i które – mogę się pochwalić – lekko ale jednak biją wyniki, którymi tak szczycił się u siebie Blogo. A co?! Niech warszawski Szwagier wie, że nie tylko jego Almera potrafi emitować czyste i zgodne z normami spaliny (o ile oczywiście spaliny silnika spalinowego można określić jako „czyste”). Na uznanie w Astrze zasługuje szczególnie niski poziom trujących węglowodorów (HC), który wynosił 3 w przypadku benzyny oraz 4 podczas pracy na LPG. Czyli naprawdę dobrze!

Nieinwazyjne czyszczenie układu wtryskowego jak i późniejsze czyszczenie układu dolotowego, zgodnie z oczekiwaniami przebiegło sprawnie, ale jako, że łącznie trwało prawie godzinę to mieliśmy czas z Rafałem z Liqui Moli na luźną rozmowę. I co chyba nikogo nie dziwi – wyłącznie na temat motoryzacji.

Dlaczego zdecydowałem się na czyszczenie?

Dialog zawarty w linkowanym już wpisie:

- Więc ja co poczuję?
- Silnik będzie pracował równiej, mniej będzie dymił, spalanie powinno spaść o około 0,2 czy 0,3 litra na 100km.
- Czyli niewiele poczuję.
- Fakt, że japońskie silniki benzynowe na ogół do końca trzymają fabryczne parametry i ciężej poczuć różnicę po czyszczeniu.

raczej mnie do niego nie przekonywał i podczas rozmowy Rafał mi tylko potwierdził, że nie powinienem oczekiwać, że Astra 1.6 8V nagle stanie się rakietą itd.

Ale o wiele bardziej przekonało mnie zamieszczone u Blogo zdanie „ale co Ci szkodzi – machniemy Ci to za darmo”, bo jak się miało okazać – Rafał z Liqui Moli był 29.11.2012 w Toruniu i szukał auta, na którym będzie mógł zademonstrować zasadę działania urządzenia zainteresowanemu współpracą serwisowi. Tak oto padło na mnie i dano mi możliwość bezpłatnego skorzystania z usługi.

Czy było warto?

Hmmm… Specjalnie czekałem dwa tygodnie, aby opublikować ten wpis, bo chciałem po prostu mieć czas na spokojne przeanalizowanie sytuacji i zobaczenie czy coś się zmieniło.

Na początek warto wspomnieć o tym, że różnice było widać podczas kolejnej analizy spalin, którą wykonałem kilka dni po czyszczeniu:

I ponownie największe słowa uznania należą się za niski… a nie – tym razem już za absolutnie zerowy poziom węglowodorów! Tak samo jak u Blogo i tak samo jak w teście pokazywanym na stronie Liqui Moly – po czyszczeniu wzrosła nieco zawartość CO2, ale wynika to po prostu (mówiąc ogólnikowo) z dokładniejszego spalania mieszanki, po którym w moim przypadku nie powstają już żadne węglowodory czyli częściowo lub zupełnie nie spalone cząstki paliwa.

Efekt na papierze więc wystąpił a co z tym, co interesuje każdego najbardziej? Co z odczuciami podczas jazdy?

No właśnie, że nic szczególnego…
Specjalnie czekałem dwa tygodnie, aby opublikować ten wpis, bo oprócz tego, że chciałem po prostu mieć czas na zobaczenie czy coś się zmieniło to czekałem także – w miarę grudniowych możliwości na mróz, który miał pomóc mi w teście codziennego uruchamiania na zimno. Nie żebym jakoś płakał, że mrozu nie było i rano szyb nie musiałem skrobać, ale w obecnej sytuacji nieco się rozczarowałem, bo poranki o temperaturze rzędu 3, 4 czy 5 stopni powyżej zera były identyczne jak te, z którymi mierzyłem się przed czyszczeniem. Nie mogę więc nic powiedzieć o ew. wyższej łatwości uruchamiania silnika na mrozie.

Z deklarowanym przez Rafała zdaniem: „Silnik będzie pracował równiej, mniej będzie dymił” też może być ciężko, bo poczciwy 1.6 8V dostał zaraz po zakupie – czyli w marcu tego roku – m.in. nowe świece, filtry powietrza i paliwa oraz co bardzo w tym przypadku ważne – wyczyszczona została także wtedy przepustnica wraz z silniczkiem krokowym. I naprawdę przed czyszczeniem nie mogłem narzekać na nierównomierną pracę czy jakiekolwiek dymienie…

Czy warto więc było?

Z pewnością tak, bo nie dość, że mam świadomość, że silnik nie wydziela żadnych trujących węglowodorów (choć mówiąc uczciwie jakoś mało mnie to interesuje, bo wiem, że tysiące aut wokół mnie wydziela tyle HC, że nadrabiają w truciu za mnie), to jeszcze wiem, że Astra ma teraz czysty układ wtryskowy i dolotowy. Wszystko to, co się tam nagromadziło przez prawie 150 tys. km zostało usunięte więc mam teraz co najmniej kolejne 150 tys. km spokoju.

Ale naprawdę jestem w stanie uwierzyć, że gdybym przyjechał na takie czyszczenie jakimś dajmy na to zmęczonym Passatem TDI ze „100% oryginalnym przebiegiem” 185 tys. km to różnicę dałoby się od razu zauważyć i to nie tylko na wynikach analizy spalin, ale także – i to w głównej mierze podczas jazdy.

 

Jeśli ktoś z was myślałby o przeczyszczeniu Jet Cleanerem swojego auta z silnikiem benzynowym, który ma dodatek na oryginalny w prawdziwym tego słowa znaczeniu (!!!) przebieg rzędu 150 tys. km to mówię, że lepiej się dwa razy zastanowić nad wydaniem pieniędzy na usługę, ale jeśli ktoś ma Diesla, w którym ostatnio zauważył np. chwilową utratę mocy przy gwałtownym przyspieszaniu, silnik zaczął ostatnio jakoś dziwnie dymić (przy założeniu, że filtry paliwa i powietrza są dobre) czy jest problem z wypaleniem zalegających zanieczyszczeń w filtrze cząstek stałych to czym prędzej powinien się umawiać na czyszczenie, bo wydane na nie ok. 350 – 400 zł ma ogromną szansę ustrzec przed o wiele poważniejszymi wydatkami.