Wpis ten został zainspirowany pytaniem jakie na forum zadał radzio000: Czy lepiej kupić nową Octavię czy np. 2-letniego Passata?

(uwaga: wszystkie ceny czy konfiguracje aut odnoszą się do stanu z sierpnia 2008!)

Zacznę od tego co w tym przypadku najważniejsze – czyli od ogromnej utraty wartości nowych aut.

Myślę, że jest spora grupa ludzi, która nawet sobie nie zdaje z tego sprawy, ale normą jest, że po pierwszym roku eksploatacji auto traci ok. 20% (!!!) swojej pierwotnej wartości, po drugim roku kolejne 15% a po trzecim kolejne 10%. Jest to logiczne, ponieważ jaki byłby sens kupowania rocznego auta, które jest tylko np. 1000 zł tańsze od nowego auta z salonu. Roczne auta muszą być sporo tańsze od swoich nowych odpowiedników, bo gdyby tak nie było to nikt by ich od pierwszego właściciela nie odkupił.

Wspomniana Octavia TDI (105 KM) w najuboższej wersji (Classic) kosztuje ponad 70 tys. zł. I po zakupie takiego auta będziemy się nim cieszyć, bo nam mało spali i będziemy mogli nim podróżować w komfortowych warunkach. Wszystko pięknie. Tyle, że jak po roku byśmy chcieli sprzedać to auto, to jak się nam bardzo poszczęści to dostaniemy za nie ok. 56 tysięcy zł. Bo patrząc na prostą matematykę – ok. 20% od 70 tys. daje nam ok. 14 tys. zł utraty wartości już po pierwszym roku eksploatowania auta!

I co nam przyjdzie z tego, że silnik spala mało oleju napędowego, skoro mamy 14 tys. w plecy za to, że auto stoi rok pod naszym oknem? Oczywiście, zaraz ktoś powie, ze nowego auta z dieslem nie kupuje się po to, żeby go sprzedać po 12 miesiącach. I zgodzę się z tym, bo wiem, ze mało osób sprzedaje roczne auta.

Ale popatrzmy dalej – jak już pisałem, po drugim roku eksploatacji auto traci około kolejnych 15%. Czyli przyjmując za wyjściową cenę rocznego auta ok. 56 tys. zł, można policzyć, że 2 letnie auto będzie już warte tylko około 47500 zł. Idąc jeszcze dalej – trzylatek traci kolejne 10%, czyli ok. 47500 – 10% = ok. 42750 zł. W kolejnych latach jest już lepiej i procentowe spadki liczone są już tylko w jednostkach a nie w dziesiątkach (np. czterolatek traci ok. 9,5% w stosunku do trzylatka, co już nie jest takim dramatem).

Powyższy schemat pokazuje w jasny sposób jak w ciągu 3 lat można łatwo “stracić” ok. 27 tys. zł. i dlatego moim zdaniem najlepiej jest kupować 3- lub 4- letnie auta, które największą utratę wartości mają już za sobą.

Choć nie trzeba tu od razu dramatyzować – nie jest to oczywiście taka strata jak np. podczas zgubienia portfela z czekiem na 27 tys.zł w środku. Jest to po prostu koszt prestiżu jakim jest posiadanie nowego auta. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że są to czysto matematyczne wyliczenia i nie muszą one idealnie odnosić się do rzeczywistych warunków, jednak z moich obserwacji wynika, że takie właśnie są realia rynkowe.

Sytuacja staje się tym bardziej dramatyczna, gdy np. rok temu kupiliśmy nowe auto (dajmy na to Forda Focusa I) a w tym roku nie jest on już oferowany, za to w sprzedaży w podobnej cenie co poprzednik oferowany jest Focus II. W takim przypadku, cena naszego rocznego Focusa I poleci jeszcze w dół o kolejne kilka punktów procentowych, bo mamy już stary model (który nie jest już oferowany w oficjalnej sieci dealerskiej).

Aby swe wywody jakoś podeprzeć, przeprowadzę małą analizę w oparciu o cennik aut używanych eurotaxu, który można znaleść choćby TUTAJ. Niestety nie zrobię jej dla Octavii II, bo nie uwzględnia on jeszcze tego modelu, ale pozostając wciąż w klimatach Skody analizę rozpiszę w oparciu o trzyletnią Octavię I (1,9 TDI 90 KM) i trzyletniego Superba (1,8T 150KM).

Nowa Skoda Octavia Tour TDI 105KM (czyli ta pierwszej generacji, na płycie podłogowej Golfa IV) kosztuje obecnie (po rabacie i w zaokrągleniu) 60000 zł.

Cenniki Skody są do pobrania na http://www.cc.skoda.pl/. I teraz tak:
60000 – 20% (pierwszy rok) = 48000
48000 – 15% (drugi rok) = 40800
40800 – 10% (trzeci rok) = 36800 zł

W/g katalogu Eurotax, Octavia 1,9 TDI (jeszcze 90 KM, był to silnik z osobną pompą wtryskową i osobnymi wtryskiwaczami, obecnie silnik ten ma pompowtryskiwacze i 15 koni ekstra) z roku 2004 wyceniana jest na około 34300 zł (stan na sierpień 2007).

Czyli potwierdza to moje obliczenia. Oznacza to, że luksus posiadania tego auta przez 3 lata będzie nas kosztował około 23 tysiące zł, a to tylko koszt utraty wartości!!! Moim zdaniem to sporo. Celowo pomijam teraz koszty bieżącej obsługi auta, bo każdy przecież wie, że zarówno nowe jak i używane auta wymagają nakładów finansowych (dla nowych – drogie przeglądy w ASO, aby utrzymać ‘darmową’ gwarancję, dla używanych – koszt wymiany zepsutych elementów).

Nowa Skoda Superb 1,8T 150KM kosztuje w zaokrągleniu 87000zł.
87000 – 20% (pierwszy rok) = 69600
69600 – 15% (drugi rok) = 59200
59200 – 10% (trzeci rok) = 53300 zł

Co ciekawe w/g katalogu Eurotax, Superb 1,8T z roku 2004 wyceniany jest na około 51500 (stan na sierpień 2007). Czyli ponownie potwierdza to moje obliczenia. Takie wyliczenia można by prowadzić bez końca dla wszystkich samochodów. I zawsze wyjdzie odpowiednio około 20%, 15% i 10% dla trzech pierwszych lat użytkowania.

Specjalnie pisze “około”, ponieważ są samochody, które nieco wolniej tracą na wartości – jak np. zbierająca świetne opinie za niezawodność Toyota Yaris. Generalna zasada utraty wartości jest taka – im droższe, im mniej popularne na rynku i im bardziej awaryjne auto, tym utrata wartości jest wyższa.

Należy tu jeszcze wspomnieć o takich firmach jak Toyota, która w latach 90-tych wprowadziła na rynek kilka generacji modelu Corolla. W 1992 roku zadebiutowała VII generacja modelu, w `97 była VIII generacja, która już w 2000 roku przeszła face lifting, tylko po to, żeby w 2001 zejść ze sceny (do sprzedaży w 2002 trafiła IX generacja). Corola ma bardzo dobrą opinię wśród aut używanych, ale w początkowych latach użytkowania mocno traciła na wartości, bo co chwila była oferowana nowsza wersja tego modelu…

Wracając do naszej Octavii i utraty wartości:

Moim zdaniem zamiast kupować nowy model, lepiej z tymi pieniędzmi (70 tys. zł) rozejrzeć się za używanym Passatem lub innym autem, które będzie pozycjonowane o klasę wyżej i co najważniejsze – największą utratę wartości będzie miało już za sobą. Jak już napisałem powyżej, 4 latek traci ok. 9,5% w stosunku do 3 latka, co już nie jest takim dramatem i dlatego moim zdaniem najlepiej jest kupować 3- lub 4- letnie auta, które są jeszcze na tyle młode, że powinny mieć wiarygodną książkę serwisową, przyzwoity przebieg i jeszcze przez jakiś czas nie powinny nam dawać większych powodów do zmartwień. Z obliczeń wynika, że 70000 zł wystarczy na auto, które jako nowe (3 lata temu) kosztowało około 115 tysięcy zł.

A za tę kwotę to już można było sobie powybierać. Rozglądać się można m.in. za 3-letnim Passatem Trendline 2,0 TDI 140 KM DSG, czy za 3-letnim Audi A4 B7 1,9 TDI 115 KM. Audi po prostu zabija Octavię pod względem prestiżu, jakości wykonania, właściwości trakcyjnych, itp. A jeżdżąc takim A4 przez kolejne 3 lata stracimy z powodu utraty wartości ‘tylko’ ok. 17000 zł (bo stawki strat za 4, 5 i 6 rok użytkowania wypadają w przybliżeniu na poziomie 9,5%, 9% i 8%) a nie ok. 27000 zł jak w przypadku nowej Octavii. Czyli mamy tak jakby 10000 zł ekstra na naprawy (które wiadomo, że będą z czasem konieczne).

Powyższy wpis nie ma was odstraszać od zakupu nowych aut. Nie, to nie o to chodzi. Chcę, żeby ludzie kupujący nowe auta mieli świadomość, ile na nich stracą. Gdyby mi ktoś powiedział, że da mi za darmo dajmy na to Octavię, to wiadomo, że wolałbym, żeby to było nowe auto, ale gdybym miał kupić nowe auto za swoje pieniążki, to… Co tu dużo mówić – nie kupiłbym nowego samochodu. Oczywiście zakup samochodu używanego obarczony jest ryzykiem, ale myślę, że to jest zupełnie inny temat, który rozwinąłem TUTAJ.

 

A na koniec taka ciekawostka – każdy wie, że Mercedes klasy S to synonim prestiżu i luksusu. A zastanawialiście się kiedyś ile taki prestiż kosztuje?

Cennikowo nowy Mercedes klasy S 320 CDI 235 KM (podstawowa wersja silnikowa i wyposażeniowa) ze skrzynią 7G-tronic kosztuje 320 tys. zł. Korzystając ze znanej już ścieżki:
320000 – 20% = 256000
256000 – 15% = 217400
217400 – 10% = 195700 zł

Więc jakby nie było – trzeba być naprawdę bogatym, żeby pozwolić sobie na utratę wartości na poziomie 125 tysięcy zł w ciągu 3 lat. Ale zdaje sobie jednak sprawę, że osoby kupujące takie samochody nie muszą się tym przejmować…

I jeszcze jeden komentarz, który napisałem do tego artykułu:

@SoterBur – napisales, ze “Nikt nie kupuje samochodu by go sprzedac po 1-2-3 latach! Samochod sie trzyma tak dlugo az sie splaci czyli conajmniej te 5-7 lat”

Moja odpowiedź: To w takim razie wejdź sobie na dowolny niemiecki portal z ogloszeniami w korzystając z wyszukiwarki zobacz ile jest tam wystawionych mlodych aut.

Przyklad: na mobile.de na te chwilę jest wystawionych łącznie aż 8245 (!!!) Passatów z roku 2007 (ceny od 15 – 16 tys euro), 3671 Passatów z roku 2006 (ceny od 11 – 12 tys euro) oraz 4664 Passaty z roku 2005 (ceny już od ok. 7 tys euro za model B5 3BG [po liftingu] !!!).

Tak samo jest z innymi modelami popularnych marek. Sprawdzcie sobie sami ile jest tam oferowanych 1,2 i 3 letnich Audi, Opli, Fordów czy innych VW. Gdybym ja miał sobie teraz kupic auto za np. 50 tys. zł, to nawet nie myslałbym, żeby iść do polskiego salonu. Wiem, że za tę kwotę mógłbym tam kupić np. nowe C4 1.4, Bravę 1.4 czy Cee`da 1.4, a jak dołożyłbym jeszcze kilka tysięcy to starczyłoby na Megane, Focusa, Astrę czy Golfa. Oczywiście również z benzynowymi 1.4.

50 tys. zł to przy obecnym kursie około 15,5 tys. euro. A z taką kwotą mogę sie wybrać do Niemczech po np. rocznego Passata B6 czy po dwuletnie Audi A4 B7 (trzeba pamiętać jeszcze oczywiście o kosztach transportu, przerejestrowania itp.).

A nawet jeśli chciałbym zostać w klimacie np. niemieckich aut kompaktowych, to mogę sobie sprowadzić np. 2 letniego Focusa II, Golfa V czy Astrę H, które kosztują już ok. 9000 euro czyli ok. 29 – 30 tys. zł, ponieważ NAJWIĘKSZĄ UTRATĘ WARTOŚCI MAJĄ ONE JUŻ ZA SOBĄ.

Pozostałe pieniądze mogę przeznaczyć na koszty eksploatacji auta, zainwestować (choćby na bezpiecznej lokacie bankowej) lub przeznaczyć na inne cele (np. wakacje).

I właśnie dlatego uważam, że nie warto w Polsce kupować nowych samochodów.

Ps. Temat jest kontynuowany we wpisie O nowych samochodach ciąg dalszy – jak to jest w cywilizowanym kraju.