Wiem, że już połowa lutego i sezon zimowy praktycznie się kończy, ale raz, że nie miałem czasu, aby wcześniej na ten temat wspomnieć, dwa – w Polsce nadal jest sporo śniegu więc temat opon zimowych jest nadal aktualny. Mogę więc śmiało kilka słów teraz napisać.

Bardziej miękka guma opon zimowych przy temperaturze poniżej 7 stopni, zapewnia lepszą przyczepność, czego efektem jest krótszy czas hamowania, zarówno na suchej jak i mokrej nawierzchni.

Gdy temperatura powietrza spada poniżej 6 st. C powyżej zera, letnia opona przestaje już spełniać swoje zadania.

czy
Już przy temperaturze 6 st. C powyżej zera mieszanka gumowa letniej opony zaczyna tracić elastyczność, robi się twarda, a jej przydatność eksploatacyjna staje się znikoma

to niestety, powtarzam – niestety zdania, które zdążyły na dobre wsiąknąć do umysłów wielu tysięcy kierowców i nie chcą jakoś tych umysłów opuścić. No tak, przecież na Wirtualnej Polsce, Onecie czy Gazecie kierowcy regularnie otrzymują tego typu motoryzacyjne „njusy” i nie widzą powodów, dla których nie mieliby im dawać wiary. Przecież to logiczne – opona letnia na lato a zimowa na zimę, bo letnia w warunkach zimowych staje się zbyt twarda…

Czy na pewno?

Nie jestem przeciwnikiem opon zimowych i ten wpis z pewnością nie będzie nikogo namawiać do używania opon letnich przez cały rok! Chodzi jedynie o to, by skończyć z bezgraniczną wiarą w zapewnienia wszelkiej maści ekspertów, który mówią, że „zimą tylko opony zimowe”. Trzeba po prostu otworzyć oczy! Udało się to jakiś czas temu w przypadku silników TDI, czas najwyższy otworzyć je w stosunku do zimówek!

 

A co może te oczy najlepiej otworzyć? Hmmm… moim zdaniem – żadne teoretyzowanie o bieżniku opon M+S, w których jest pełno małych nacięć zwanych lamelami, żadne mozolne tłumaczenie, że zbawienne podczas jazdy na śniegu lamele powodują niestabilność na suchej i tym bardziej na mokrej nawierzchni. Oczu nie otworzy także tekst mówiący, że zimówka nie ma szerokich kanałów, dzięki którym mogłaby skutecznie odprowadzać wodę… Co może te oczy najlepiej otworzyć?

TESTY.

I to nie takie zrobione z Panem Gromosławem czy z Dżdżysiem po kielichu, ale takie przeprowadzone przez profesjonalnych ludzi, na profesjonalnym torze i przy użyciu profesjonalnego sprzętu. Wyniki takich właśnie konkretnych testów publikowane są co roku w Auto Świecie:
(kliknij na poniższe zdjęcia)

Oto obszerne wyniki, które ukazały się w AŚ 42/2009, ale żeby uniknąć ew. posądzania o jednorazowe i przypadkowe dane, zamieszczam wam także wyniki starszych testów – z 2007 roku, bo akurat to wydanie wpadło mi w trakcie poszukiwań do rąk (AŚ 44/2007):

Co roku czytam te testy i zapewniam was, że końcowe wnioski w kolejnych latach zawsze są takie same. O wiele większe znaczenie od magicznych 7 stopni C ma nawierzchnia po której jedziemy. Nie ma znaczenia czy hamujemy na suchym asfalcie przy temperaturze plus czy minus pięciu stopni C – mając opony letnie zawsze zatrzymamy się wcześniej niż na zimówkach – to wynika z konstrukcji opon i wiele tu zdziałać się nie da.

Tak samo niewiele się zdziała rozpatrując hamowanie na mokrej drodze. Przy np. +5 czy +2 stopniach C opona letnia – mająca szerokie kanały odprowadzające wodę – zawsze przedstawi lepsze wyniki niż wspomagana armią lamelek zimówka! Tu nie ma nad czym się zastanawiać. I te wszystkie teksty mówiące, że jak tylko temperatura spadnie poniżej 7 stopni C to natychmiast trzeba wymieniać opony na zimowe można sobie wsadzić… między bajki czy gdzie tam kto sobie chce…

Nie jestem przeciwnikiem opon zimowych, bo wiem, że gdy przyjdzie do jazdy po śniegu czy błocie pośniegowym, to opona zimowa króluje – bo w końcu to jest jej królewska dyscyplina!

 

Ale zastanówmy się przez chwilę jak na pustej i szerokiej drodze prowadzi auto statystyczny kierowca, który mając opony letnie jedzie po ubitym śniegu? Jedzie on delikatnie i powoli, bo wie, że ma nieodpowiednie opony, które nie dają mu należytego marginesu bezpieczeństwa, prawda?

A jak na pustej i szerokiej drodze prowadzi auto statystyczny kierowca, który mając opony zimowe przy np. 2 stopniach C jedzie po suchym asfalcie lub po wodzie, która jest pozostałością po rozpuszczonym śniegu? Czy jedzie on wolniej niż pozwalają przepisy? Czy w jego głowie pojawia się myśl, że powinien zwolnić, ponieważ jego opony nie są optymalnym wyborem na dane warunki pogodowe? Czy może jedzie z pełną dozwoloną czy nawet wyższą prędkością (co w Polsce akurat nikogo nie zdziwi), bo przecież droga jest szeroka i pusta, a mając założone zimówki nie musi zwalniać, bo bardziej miękka guma opon zimowych przy temperaturze poniżej 7 stopni, zapewnia lepszą przyczepność, czego efektem jest krótszy czas hamowania, zarówno na suchej jak i mokrej nawierzchni?

 

Nie jestem przeciwnikiem opon zimowych, ale nie jestem też ich bezgranicznym zwolennikiem. Wiem, że w polskich warunkach powinno się używać sezonowego ogumienia, ale wiem też, że opony letnie tak samo jak opony zimowe mają swoje dobre i złe strony. Mam tego pełną świadomość.

Szkoda, że nie mają tej świadomości całe rzesze (nie tylko) polskich kierowców karmieni często sponsorowanymi wiadomościami oponiarskich “fachmanów”.

 

Czas otworzyć oczy! Tym razem w kwestii zimówek.