Wiem, że już połowa lutego i sezon zimowy praktycznie się kończy, ale raz, że nie miałem czasu, aby wcześniej na ten temat wspomnieć, dwa – w Polsce nadal jest sporo śniegu więc temat opon zimowych jest nadal aktualny. Mogę więc śmiało kilka słów teraz napisać.
Bardziej miękka guma opon zimowych przy temperaturze poniżej 7 stopni, zapewnia lepszą przyczepność, czego efektem jest krótszy czas hamowania, zarówno na suchej jak i mokrej nawierzchni
czy
Już przy temperaturze 6 st. C powyżej zera mieszanka gumowa letniej opony zaczyna tracić elastyczność, robi się twarda, a jej przydatność eksploatacyjna staje się znikoma
to niestety, powtarzam – niestety zdania, które zdążyły na dobre wsiąknąć do umysłów wielu tysięcy kierowców i nie chcą jakoś tych umysłów opuścić. No tak, przecież na Wirtualnej Polsce, Onecie czy Gazecie kierowcy regularnie otrzymują tego typu motoryzacyjne „njusy” i nie widzą powodów, dla których nie mieliby im dawać wiary. Przecież to logiczne – opona letnia na lato a zimowa na zimę, bo letnia w warunkach zimowych staje się zbyt twarda…
Czy na pewno?
Nie jestem przeciwnikiem opon zimowych i ten wpis z pewnością nie będzie nikogo namawiać do używania opon letnich przez cały rok! Chodzi jedynie o to, by skończyć z bezgraniczną wiarą w zapewnienia wszelkiej maści ekspertów, który mówią, że „zimą tylko opony zimowe”. Trzeba po prostu otworzyć oczy! Udało się to jakiś czas temu w przypadku silników TDI, czas najwyższy otworzyć je w stosunku do zimówek!
A co może te oczy najlepiej otworzyć? Hmmm… moim zdaniem – żadne teoretyzowanie o bieżniku opon M+S, w których jest pełno małych nacięć zwanych lamelami, żadne mozolne tłumaczenie, że zbawienne podczas jazdy na śniegu lamele powodują niestabilność na suchej i tym bardziej na mokrej nawierzchni. Oczu nie otworzy także tekst mówiący, że zimówka nie ma szerokich kanałów, dzięki którym mogłaby skutecznie odprowadzać wodę… Co może te oczy najlepiej otworzyć?
TESTY.
I to nie takie zrobione z Panem Gromosławem czy z Dżdżysiem po kielichu, ale takie przeprowadzone przez profesjonalnych ludzi, na profesjonalnym torze i przy użyciu profesjonalnego sprzętu. Wyniki takich właśnie konkretnych testów publikowane są co roku w Auto Świecie:
(kliknij na poniższe zdjęcia)
Oto obszerne wyniki, które ukazały się w AŚ 42/2009, ale żeby uniknąć ew. posądzania o jednorazowe i przypadkowe dane, zamieszczam wam także wyniki starszych testów – z 2007 roku, bo akurat to wydanie wpadło mi w trakcie poszukiwań do rąk (AŚ 44/2007):
Co roku czytam te testy i zapewniam was, że końcowe wnioski w kolejnych latach zawsze są takie same. O wiele większe znaczenie od magicznych 7 stopni C ma nawierzchnia po której jedziemy. Nie ma znaczenia czy hamujemy na suchym asfalcie przy temperaturze plus czy minus pięciu stopni C – mając opony letnie zawsze zatrzymamy się wcześniej niż na zimówkach – to wynika z konstrukcji opon i wiele tu zdziałać się nie da.
Tak samo niewiele się zdziała rozpatrując hamowanie na mokrej drodze. Przy np. +5 czy +2 stopniach C opona letnia – mająca szerokie kanały odprowadzające wodę – zawsze przedstawi lepsze wyniki niż wspomagana armią lamelek zimówka! Tu nie ma nad czym się zastanawiać. I te wszystkie teksty mówiące, że jak tylko temperatura spadnie poniżej 7 stopni C to natychmiast trzeba wymieniać opony na zimowe można sobie wsadzić… między bajki czy gdzie tam kto sobie chce…
Nie jestem przeciwnikiem opon zimowych, bo wiem, że gdy przyjdzie do jazdy po śniegu czy błocie pośniegowym, to opona zimowa króluje – bo w końcu to jest jej królewska dyscyplina!
Ale zastanówmy się przez chwilę jak na pustej i szerokiej drodze prowadzi auto statystyczny kierowca, który mając opony letnie jedzie po ubitym śniegu? Jedzie on delikatnie i powoli, bo wie, że ma nieodpowiednie opony, które nie dają mu należytego marginesu bezpieczeństwa, prawda?
A jak na pustej i szerokiej drodze prowadzi auto statystyczny kierowca, który mając opony zimowe przy np. 2 stopniach C jedzie po suchym asfalcie lub po wodzie, która jest pozostałością po rozpuszczonym śniegu? Czy jedzie on wolniej niż pozwalają przepisy? Czy w jego głowie pojawia się myśl, że powinien zwolnić, ponieważ jego opony nie są optymalnym wyborem na dane warunki pogodowe? Czy może jedzie z pełną dozwoloną czy nawet wyższą prędkością (co w Polsce akurat nikogo nie zdziwi), bo przecież droga jest szeroka i pusta, a mając założone zimówki nie musi zwalniać, bo bardziej miękka guma opon zimowych przy temperaturze poniżej 7 stopni, zapewnia lepszą przyczepność, czego efektem jest krótszy czas hamowania, zarówno na suchej jak i mokrej nawierzchni?
Nie jestem przeciwnikiem opon zimowych, ale nie jestem też ich bezgranicznym zwolennikiem. Wiem, że w polskich warunkach powinno się używać sezonowego ogumienia, ale wiem też, że opony letnie tak samo jak opony zimowe mają swoje dobre i złe strony. Mam tego pełną świadomość.
Szkoda, że nie mają tej świadomości całe rzesze (nie tylko) polskich kierowców karmieni często sponsorowanymi wiadomościami oponiarskich “fachmanów”.
Czas otworzyć oczy! Tym razem w kwestii zimówek.

Liczba komentarzy dla " Otwórz oczy przy: Opony zimowe ": 60
Przejdź do komantarzy rss lub skorzystaj z odnośnikaTrue. Znajomy mechanik cały rok jeździ na zimówkach, w dodatku chwaląc się jak to szybko on jeździ. Zgadzam się z tym co piszesz – z własnego doświadczenia wiem, że na zimówkach w lecie autko ma większą tendencje do uślizgów.
a mnie zastanawia jedno. patrząc na przytoczoną przez ciebie tabelę z testów zastanawia mnie dlaczego nie ma podane jaka to opona letnia jest testowana. przecież są opony i opony. przykład? kupiłem auto z chińskimi letnimi oponami goodride. na mokrym ślizgałem się już przy 30 km/h a na zimówkach frigo, które dostałem z autem, jazda to bajka. czyli co biorąc do testów oponę letnią za 200 pln i opony zimowe z górnej półki cenowej można powiedzieć że zimówki są lepsze? dodatkowo należy zwrócić uwagę na naszych drogowców. jakoś sobie nie wyobrażam wyjazdu spod mojego domu na letnich (jedna z wielu bocznych ulic odśnieżanych od święta)
Oczywiście, masz rację. Trzeba otworzyć oczy.
W początkach tej zimy zastanawiałem się, czy do nowo zakupionego samochodu nie wziąć opon całorocznych, bo zimówki z którymi go kupiłem były (delikatnie mówiąc) w nienajlepszym stanie – podobnie zresztą jak komplet letni, który od razu wyrzuciłem. W końcu zimy raczej mamy mokre niż śnieżne, ale na łysych letnich oponach nie będę jeździł zimą…
Zastanawiałem się tak przez 10 dni, potem przyszły święta, a potem sypnął potężny śnieg i właśnie mija drugi miesiąc, jak nie chce stopnieć. Wody na drogach mamy mało, za to sporo błota i śniegu, zdarza mi się też przejeżdżać po całkiem nieodśnieżanych drogach, z ubitym śniegiem. Co za anomalia, od paru lat przecież tak nie było! Ładnie bym wyglądał z całorocznymi oponami w takich warunkach.
Mam już prawie 40 lat, wiele zim w Polsce widziałem i z doświadczenia wiem, że niczego nie można przewidzieć ani być pewnym, jeżeli chodzi o pogodę w naszym kraju. Dlatego będę zmieniał opony sezonowo, nie zapominając przy tym o tym, jak na różnej nawierzchni zachowują się różne typy opon. Wiem na ile mogę sobie pozwolić i zawsze jadę wolniej, niż wydaje mi się, że mogę jechać. ;)
Sorry Tylik, ale testy też trzeba nieraz brać przez palce. Przykładem są opony Sava Eskimo S3 w testach ADAC. Kupiłem takowe kierując się testem chyba z 2008 r. Opony uzyskały notę “godne polecenia”. Jakież było moje zdumienie, kiedy w 2009 czy 2010r te same opony uzyskały jedne z najgorszych not. Czyżby technologia konkurencji poszła tak do przodu ? Porównałem kolejne punktacje w konkurencjach i okazało się, że te opony nagle uzyskały różne noty częściowe w różnych latach na tych samych nawierzchniach ! Tym samym zwątpiłem w miarodajność testów, a przynajmniej w proste porównywanie z tabelki z wynikami.
Natomiast stosowanie zimówek przede wszystkim ma sens na śniegu. W dużych miastach gdzie w zasadzie śnieg nie występuje oprócz brei nie wiem czy nie lepsze byłyby wielosezonówki. Oczywiście należy sobie zdawać sprawę z ograniczeń i przy wyjeździe w góry zabrać łańcuchy, choć ograniczają one prędkość maxymalną.
o rany. dobrze, ze wspomniales o tym ze na sniegu i blocie posniegowym opony zimowe sprawdzaja sie lepiej od letnich ;) tej zimy nieraz mi uratowaly tylek i to sa moje testy, ktorym wierze. a co do drogi hamowania to polecam co jakis czas na marketowym parkingu przypomniec sobie jak radzi sobie nasze auto
Trzeba jeszcze wziąść pod uwagę że zimówka zimówce nie równa. Niektóre opony zimowe są optymalizowane na warunki mokrej jezdni, np zimowe uniroyale mają gorsze wyniki na śniegu a lepsze na mokrej nawierzchni. W przedstawionych testach nie podano temperatury, np. różnicy w hamowaniu letniej i zimowej w +7 i -7 oC. Często też jest taka sytuacja w miastach(przynajmniej tego roku): rano drogi nieodśnieżone, popołudniu odsnieżone – a komu chce się zakładać i ściągać łańcuchy w na kilku\kilkunasto kilometrowe dojazdy np. do pracy w celu wyjechania z osiedla czy bocznych dróg. Osobiście zimówki zakładam listopad\grudzień a sciągam marzec\kwiecień, przyczym napewno to nie uchroni mnie od jazdy na zimówkach w wysokiej temperaturze czy jazdy w letnich po opadzie śniegu np. w pażdzierniku. Niestety żyjemy w “klimacie umiarkowanym o nieumiarkowanych zmianach”.
Pozdrawiam
Damian
Od siebie powiem tyle, że o ile na oponach zimowych da się jeździć bezstresowo i bez szaleństw zarówno po wodzie, po suchym, w temperaturze zarówno-10*C jak i +10*C i przeciętny Kowalski nie wyczuje gorszych właściwości zimówek niż letnich i dojedzie na obu rodzajach z punktu A do B w takim samym czasie – bo przecież nie jeździ na granicy poślizgu jak w omawianych testach – o tyle na zaśnieżonej drodze ta różnica robi się już bardzo duża i da się ją wyczuć po przejechaniu paru metrów gdyż prowadzenie samochodu jest zupełnie inne. Mówię to z doświadczenia bo miałem okazję jeździć dopiero co kupionym w marcu autem firmowym na letnich gumach (bo na takich wyjechało z salonu), gdy mnie niespodziewanie zamieć na trasie dopadła, a przecież nie opłacało się już kupować zimówek bo zaraz wiosna :) Od tamtej pory zawsze zawczasu wymieniam, bo nigdy nie wiadomo kiedy nas zima zaskoczy :)
Witam, super tekścik, ale może o letnich byś coś napisał, bardziej na czasie :)
No tak krótsza droga hamowania… ale jak 95% aut ma zimowe opony to i tak wszystkie hamują dłużej, więc na suchej nawierzchni taki w zimówce może wkomponować mi się w tył gdy mam opony letnie… Nie, nie, wolę jednak zimówki a jeśli mam mieć wypadek to tego nie zmieni nawet najlepsza opona i największa przyczepność.
Oczywiste jest to, ze zimowki sa gorsze od letnich na deszczu. Ale czy ktos z was porownywal rozne letnie na deszczu? Okazuje sie, ze roznica jest kolosalna. Zreszta mozna sie przekonac o tym widzac ile jest stluczek jak zacznie pada. Wynika to z tego, ze jedni hamuja szybciej niz inni. Jezdzilem kiedys firmowka na najtanszych oponach (opony byly fabrycznie nowe, ale jedne z najtanszych) i przy najmniejszym deszczu hamowanie wydluzalo sie 3x albo nawet 4x.
Cieszę się Tylik,że znów jesteś. Lubię Twoje artykuły (są dużo lepsze niż w prasie motoryzacyjnej), chociaż jak do tej pory zawsze kupowałem nowe samochody. W kwestii zimówek: mam porównanie w Peugeocie Partnerze z 2002 mam założone Kleber Krisalp HP, już 2-gi sezon ~25000km, w Citroenie Berlingo 1998 na zimę kupiłem całoroczne Navigatory 2, choć do tej pory jeździłem na 2 kompletach. I tu ździwienie – Nawigatory bardzo dobrze sprawdzają się nawet w kopnym śniegu, mam wrażenie, że nawet lepiej niż starawe już Krisalpy…
Skoro opony zimowe są tylko na śnieg i błoto to dla mnie nie ma sensu zmieniać letnich.Jeżdżę teraz głównie po mieście i nie zdarzyło się tej zimy, żeby droga nie była odgarnięta i posypana.
Zgadzam się z Tobą TassadaR. U mnie na Mazurach też w tym roku nie zdarzyło się żeby droga nie była odgarnięta i posypana. :)))
Tylik, a nie masz gdzieś jakiegoś testu saperek? W tym roku to może być też interesujący temat:))
Mi się zawsze dobrze jeździ jak spadnie pierwszy śnieg. Zimówki zakładam jak się zbliża zima, a nie jak sypnie puchem. Kiedy ja mam zimówki i sobie spokojnie slalomem omijam ludzi, którzy na letnich nie mogą podjechać pod najmniejszą górkę, to inni w tym czasie biorą urlop żeby postać w kolejce cały dzień za zmianą opon.
Nigdy nie wiadomo gdzie będziemy musieli akurat pojechać. W dzisiejszych czasach kupno zimówek to nie problem. Wybór jest ogromny i ceny zbliżone do letnich. Więc jeśli tak czy inaczej musimy mieć założone jakieś opony, to nie widzę tutaj nawet z ekonomicznego punktu widzenia, sensu używania letnich w zimę. Gorzej jeśli ktoś jeździ mało i mu jeden komplet starcza np. na 5 lat. Opony by się po prostu zestarzały.
A ja na przód zakładam zimówki, a z tyłu zostawiam letnie. Zimówki są mi tylko potrzebne żeby na moim osiedlu podjechać na parking i w ogóle poradzić sobie na jakimkolwiek parkingu. A jak zaczyna padać śnieg i widzę, że nasze służby się nie kwapią do odśnieżania, to po prostu jadę wolniej i jeszcze nic złego nie zrobiłem w ten sposób. To jest tak samo, jak z tym, że w zapiętych pasach jeździmy szybciej bo czujemy się bezpieczniej. Więc ja pewnie miałbym to samo w 4 zimowych oponach. Niestety jestem dość lekkomyślnym człowiekiem i mogę być pewien, że na zimowych oponach na pewno nie zmieniłbym stylu jazdy, a na oponach mieszanych jeźdżę ostrożnie i wolniej.
Do tego te wrażenia na puste drodze i parkingu. Nawet ręcznego nie trzeba.
Testy testami, zapewne wiele z nich jest ustawionych, szczególnie tych z AŚ, który jest przedrukieim z niemieckiego AB (bez nazwisk;)). Ja uważam że każda opona zimowa jest dobra na zimę….pod warunkiem że jest nowa lub prawie nowa. Przyprawia mnie o śmiech widok kogoś kto chwali swoje zjechane opony z 3 mm bieżnikiem i uważa je za zimówiki. To jakieś nieporozumienie. Niestety ale poniżej 4 mm bieżnika to juz nie opona zimowa.
Mile wspominam dębicę frigo-przebijały się przez wszystkie zaspy, mimo że głośne, podatne na uszkodzenia. Współczesne zimówki to raczej opony na przypruszone śniegiem autostrady w Alpach niż na drogę powiatową z Koziej Wólki do Kaczej Nóżki, o 10 kategorii utrzymania.
Pozdrowieinia:)
Masz kolego cezzar swieta racje co do naszych opon z debicy. Podczas testow uzyskiwaly one sile ciagu na sniego dwukrotnie wyzsza niz sporo drozsze opny konkurencji, jednakze brylowaly one tylko na sniegu i zostaly polecone np.mieszkancom Zakopanego ktorzy codziennie musza dostac sie na Gubalowke.
Co do stwierdzenia kolegi Mosfet, obys sie nigdy nie przekonal jak bardzo jestes w bledzie zakladajac w ten sposob opony bo co z tego ze w jezdzajac w zakret przod bedzie szedl zgodnie z kierunkiem jazdy skoro tylem samochodu zarzuci i wylot z drogi gwarantowany ( znajmony w ten sposob rozbil samochod jadac z predkoscia 30km/h w ruchu okreznym ).
Opony wielozsezonowe – owszem czemu nie ale tylko w wilekich miastach gdzie drogi sa na biezaco odsniezane bo wg mnie jak cos jest do wszystkiego to jest do niczego a oszczedzanie na swoim zdrowiu i zyciu………. no coz moze lepiej przesiadzmy sie do komunikacji miejskiej lub taksowek i nie martwy sie ze sie samochod zepsuje, ze trzeba oplacic ubezpieczenie i na koncu ze trzeba kupic nowy komplet opon a nie uzywane na gieldzie lub szrocie.
Nie mogę się nadziwić, jak dramatycznie nielogiczne są w większości komentarze do artykułu…
W większości to po prostu dorabianie na siłę ideologii do stanu obecnego.
Dla mnie te artykuły (czytałem AS z 2009r) to twardy orzech do zgryzienia. Niestety nie miałem w tym roku czasu, żeby siąść i poszukać większej ilości informacji (jeden artykuł może być zwyczajnie sponsorowany), ale te rewelacje MUSZĄ być brane pod uwagę!!!
Myślę, że gdyby nie tegoroczna zima, byłbym przekonany o bezcelowości kupowania zimówek.
Problem jest – warto by się pokusić o metaanalizę dostępnych danych testowych (celem wyeliminowania, lub zminimalizowania wpływu sponsora artykułu na wyniki).
Wniosek jeden nasuwa mi się na dziś – w tym roku zmiana opon na letnie nastąpi duuużo szybciej niż w poprzednich latach…
Dojeżdżam do pracy 55 km w jedną stronę (czasem 90) – problem bezpieczeństwa (szczególnie w syt ekstremalnych) jest dla mnie bardzo istotny
pozdrawiam
1. od kiedy posiadam auto zawsze miałem 2 komplety opon. Zawsze zmieniałem opony sezonowo bo:
1. szkoda mi alufelg na zimę.
2. nie wyobrażam sobie jazdy po dziurawych, zimowych polskich drogach na feldze 17 z oponą o profilu 45.
3. osiedlowe drogi są ZAWSZE nieodśnieżone, czasami wyjechać z osiedla jest trudniej niż jechać na trasie.
4. na trasach zdarzają się fragmenty nawianego z pól śniegu.
Jeśli droga hamowania jest na mokrym dla opony letniej krótsza to bardziej sensowne jest wcześniejsze np w marcu, gdy śniegi topnieją założenie opon letnich. Nie mniej jednak na okres prawdopodobnych opadów śniegu lepiej mieć zimówkę.
Z obserwacji na zachodzie:
ANDORA, Hiszpania – nikt nie jeździ na zimówkach, wszyscy przyjezdni z Hiszpanii jeżdzą na letnich, ale tam nie ma technicznej możliwości, żeby droga była zaśnieżona :)
Dziś wyciągałem ze śniegu auto. Kierowca postanowił zawrócić na moim podjeździe pokrytym warstwą odwilżowego “kaka”. Wciąż nie mogę uwierzyć, że po takiej zimie auto to miało LETNIE opony ze ZDARTYM bieżnikiem (albo slick jak w F1). Vectra B 1.6 nie mogła w żaden sposób złapać przyczepności. Skandaliczne uślizgi, bezradne mielenie błota (warstwa “kaka” na betonie miała 5 cm a Viki popychało dodatkowo dwóch chłopa). Kierowca też nietęgi (sposób na jazdę to jedynka i RURA!).
Niefajnie, że jedni odkopują garaże co drugi dzień a inni na legala pomykają na letnich gumach.
Witaj Tylik. Skoro otwieramy oczy przy zimówkach to jaka jest Twoja opinia o światłach mijania w dzień? To też propaganda, ludziom zostało wpojone że samochód w dzień jest niewidoczny (!) bez świateł. Dlaczego 98 % ludzi na świecie nie musi używać świateł w dzień a Polacy muszą? Zbliża się wiosna, w słoneczne dni najbardziej widać, że ten szkodliwy nakaz nie ma sensu. Co o tym myślisz?
Pozdrawiam.
@Ruski
Co do świateł mijania. Przepisy nakazujące są trochę na wyrost. Moim zdaniem powinno to być zalecane. Policjanci powinni upominać, a nie karać mandatami. W słoneczny dzień światła mijania mało dają. Właściwie nic. Ale jak tylko zacznie padać, albo jest wschód, czy zachód słońca, to już jest spora różnica. Nakaz wprowadzono, żeby ludziska mieli włączone światła właśnie o takich porach, kiedy niby nie jest ciemno, ale już taki półmrok jest.
Wielu nie zdaje sobie sprawy, że jest niewidoczny na drodze i jechałby bez świateł. To takie trochę traktowanie każdego kierowcy jak debila ;). Dlatego powtórzę jeszcze raz. Moim zdaniem światła mijania powinny być zalecane i policjanci powinni upominać, a nie karać. Oczywiście po zmroku dalej powinni karać jak do tej pory.
A moim zdaniem przepis jazdy na światłach przez cały rok jest dobry. Po części nie rozumiem ludzi którym się to nie podoba. Oczywiście są sytuacje na drodze gdzie takie światła mało dają, jak na przykład jazda po mieście w korku, ale w każdej innej sytuacji światła ZAWSZE dają lepszą widoczność – nawet w słoneczny upalny dzień lata ponieważ ludzkie oko słabiej postrzega kontrasty w niektórych systuacjąch np. na drodze przez las gdzie co chwile albo jesteśmy oślepiani słońcem albo jedziemy w cieniu. Łosiu wspomniał o sytuacjach w których dla każdego kierowcy włączenie świateł powinno być oczywiste a mimo wszystko zdarzają się często kierowcy którzy tego nie robią, bo myślą, że są wystarczająco widoczni.
Często też przytaczany jest argument o wzroście zużycia paliwa, kosztach dodatkowych żarówek itd. Kwota roczna wychodzi śmieszna, a może ktoś dzięki światłom przeżył/przeżyje.
Nie wiem na jakim etapie jest projekt, ale komisja europejska jakieś 2 lata temu przygotowała projekt który zakładał obowiązkowe wyposażanie samochodów w światła do jazdy dziennej produkowane od któregoś roku – nie pamiętam, miało to ograniczyć ilość wypadków o 5-15% (!!!), światła te miały się włączać automatycznie po włączeniu zapłonu. Zresztą już teraz duża część nowych modeli samochodów takie światła posiada.
Polacy muszą używać świateł? 98% ludzi nie musi?
Aktualnie jazda na światłach cały rok obowiązuje kierowców Austrii, Chorwacji, Czechach, Danii, Estoni, Finlandi, Islandii, Łotwy, Macedonii, Norwegii, Rosjii, Rumunii, Słowenii, Szwecjii, Węgier, Włoch. Jak widać jest to znaczna część Europy.
Ruski, czekam teraz na Twoje argumenty za jazdą bez świateł.
Masz rację, właśnie jak debila który nie wie kiedy należy używać świateł. Idąc tym tropem należy postawić ograniczenia do 5 km/h przed każdym skrzyżowaniem na pasach do skręcania w lewo i w prawo bo przecież kierowca może nie wiedzieć że trzeba zwolnić żeby skręcić w prawo i będzie próbował jechać 50 km/h. Moim zdaniem powinny powrócić stare przepisy, światła tylko w nocy i w przypadku ograniczonej widoczności. W zimie nakaz też jest na wyrost bo niby dzień jest krótszy i dni są pochmurne, ale przecież nawet dzisiaj świeci słońce. Światła w dzień są zbędne, bo jeśli ktoś nie widzi samochodu bez świateł w dzień to jak zobaczy nieświecącego pieszego, rowerzystę lub furmankę? Sorry za off-topic ale skojarzyło mi się to z tematem “Otwórz oczy przy…”
@Andrzej88
Mam tych argumentów całe mnóstwo :)
Po pierwsze, masz nieaktualne informacje, jaka Austria? Wycofano tam nakaz w 2008 roku z powodów ekologicznych, ale także z powodu tego że liczba wypadków wzrosła (badania proferora Ernsta Pflegera). W pozostałych państwach, które wymieniłeś mieszka około 150 mln ludzi a jaki to jest procent z 6,5 MILIARDA? Czy nie 2 %? Poza tym zacne grono świecących w dzień składające się głównie z byłych państw bloku wschodniego to tylko 14 państw z 46 państw Europy, więc tylko 30 %, moim zdaniem nie jest to jakaś znaczna część, a przy prawie dwustu państwach świata całkiem nieznaczna.
Po drugie: Przyznaję Ci rację – dzięki światłom samochód jest bardziej widoczny, ale czy bez świateł jest niewystarczająco widoczny? Dałeś przykład cienia w lesie. Załóżmy że wyprzedzasz, czy nie widzisz nieświecącego samochodu nadjeżdżającego z przeciwka? Jak w takim razie zauważysz nadjeżdżającego rowerzystę, który NIE ŚWIECI a w dodatku jest mniejszy? Jak zauważysz pieszego, zwierzę, zakręt, przeszkodę, dziurę w jezdni?
Po trzecie: Jeździłem przed 2007 rokiem i byli kierowcy, którzy uważali, że jeszcze jest jasno i nie muszą włączać świateł, tylko że widziałem ich wszystkich, chociaż nie świecili. Niedawno widziałem gościa który jechał bez świateł w nocy na oświetlonej drodze, nie miałem problemu z dostrzeżeniem go.
Po czwarte: dlaczego w pierwszym roku od wprowadzenia nakazu wzrosła liczba wypadków o 5 % a nasz rząd obiecywał spadek o 20 %, gdzie ten spadek? Tylko nie mów że nastąpił wzrost wypadków bo wzrosła liczba samochodów – rosła ona liniowo po 2000 roku a liczba wypadków wtedy spadała. Z zestawienia Komendy Głównej Policji wynika, że liczba wypadków spadała liniowo po 2000 roku a w 2007 roku wzrosła. Wzrosła głównie liczba potrąceń pieszych i rowerzystów, czytałeś ostatnio artykuły o tym że w Polsce strach jeździć rowerem bo jest najgorszym krajem Europy pod względem wypadków z udziałem rowerzystów?
Po piąte: Światła do jazdy dziennej. To nie to samo co światła mijania, które są przeznaczone do oświetlania drogi a nie świecenia w dzień. Nawet obecnie możesz sam założyć homologowane dzienne, diody LED lub zwykłe, świecące bez żadnych pozycji, włączające się automatycznie, wyłączające się po włączeniu świateł mijania, w określonym w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury rozmieszczeniu na pojeździe i tak dalej. Komisja Europejska nakaże ich MONTAŻ w nowych samochodach a nie używanie. A że liczba wypadków spadnie o 5 – 15 % to tylko prognozy, tak jak u nas miała spaść o 20 %. Słyszałeś o automatycznych włącznikach świateł mijania montowanych przez polskich dealerów niektórych marek? Jeszcze dumnie nazywają te włączniki światłami dziennymi. Nierzadko włączniki świateł mijania są montowane w samochodach wyposażonych w dzienne (sic!). Potem jedzie taki i świeci bez sensu “krótkimi” a dzienne nieużywane siedzą w zderzaku. A jakbym chciał pojechać do Grecji gdzie można dostać mandat za świecenie w dzień?
Po szóste: względy ekologiczne, które pomijam. Pomijam tysiące litrów paliwa i tony dwutlenku węgla bo gdyby światła ratowały czyjeś życie to świeciłbym w dzień nie patrząc na ekologię. Światła ratują życie chyba tylko prezesom koncernów paliwowych i żarówkowych. Właśnie dlatego Komisja nakaże montaż pobierających kilka Wat prądu dziennych. Jak napisałeś kwota roczna może i wychodzi śmieszna ale pomnóż to przez miliony samochodów.
Andrzej, masz jakieś inne argumenty oprócz “lepiej widoczny”? Mam nadzieję że zastanowisz się bardziej nad tym szkodliwym przepisem. Ja otworzyłem oczy przy światłach w dzień :)
Nie wiem skąd też wziąłeś Rosję, nie trzeba tam świecić, a we Włoszech i na Węgrzech trzeba tylko w terenie niezabudowanym. Skutkiem tego przepisu są tylko pożółknięte lampy, które potem słabo świecą w nocy i to może prowadzić do wypadku, poza tym zauważyłeś ile jeździ teraz ludzi z przepaloną jedną żarówką? W nocy to bardzo pomaga… Przed 2007 rokiem nie było tylu “cyklopów”. Dlaczego Komisja Europejska tak się ociąga z tymi dziennymi? Czyżby wiedzieli że światła w dzień nie dają nic pożytecznego? Dlaczego Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Irlandia i inni, nie poddają się lobbingowi paliwowo-żarówkowemu i nie wprowadzają przepisu? Bo oni znają skutki jego wprowadzenia. Właśnie przez te skutki nie świecę bez sensu w dzień. Wiem że to co opowiadam może być dla niektórych nieprawdopodobne i powiecie że piszę bzdury, ale proszę, zastanówcie się nad tym poważnie – skoro samochody na światłach są lepiej widoczne to jak widoczni są między nimi lub na ich tle piesi i rowerzyści?
Zaraz wychodzę, więc po krótce:
1. Ja zawęziłem obszar do krajów europejskich. Porównywanie do 6.5 miliarda chyba nie ma sensu – chyba się zgodzisz, że europa to nie np. afryka?
2. Czy jeżeli ktoś jest wystarczająco widoczny (co znaczy wystarczająco?) to czemu ma nie być widoczny bardziej jeżeli jest taka możliwość? Co do rowrzysty, pieszego i przykładzie wyprzedzania, to na pewno będą się oni znajdować dużo bliżej mnie niż samochód nadjeżdzający z naprzeciwka. Po części na pewno jest bo bolączka naszej infrastruktury która jest uboga w chodniki czy ścieżki dla rowerów, a też nie na każdej drodze taki delikwent może się znaleźć. A co do dziury czy zakrętu to pozwól, że nie skomentuję.
3. No i co próbujesz tym stwierdzeniem udowodnić? Że w nocy na oświetlonych drogach też nie trzeba świecić? W takiej a nie innej sytuacji zauważyłeś go, kto inny też go zauważy ale może np. 50 samochód z kolei nie zauważy?
4. I co? Może nakaz świecenia jest bezpośrednią przyczyną zwiększenia ilości wypadków? A może gdyby nie światła ilość wzrosłaby o 7%? Artykułów nie czytałem.
5. Wiem co to światła dzienne, i jestem jak najbardziej za tym aby były seryjnie montowane. Pierwsze słyszę o tym aby światła mijania włączały się automatycznie w samochodach wyposażonych w światła dzienne???
6. To ja mam super pomysł! Zakażemy montowania klimatyzacji która pobiera jeszcze więcej niż żarówki a do tego nie wpływa na poprawę bezpieczeństwa? Co Ty na to?
@Łosiu, RUSKI: A wg. mnie obowiązek jazdy na światłach do dobry pomysł. I nie dlatego, że nieoświetlone auto jest niewidoczne ale dlatego, że oświetlone jest LEPIEJ widoczne. A koszty są znikome (można sobie założyć homologowane LEDY np.), innych minusów nie widzę. Poza tym teraz jest jasne, że trzeba jeździć na światłach, wcześniej bywało tak, ze w tragicznych warunkach jakiś idiota jechał bez świateł, bo w jego ocenie warunki te były dobre, teraz nie ma nieporozumień. A co do dobrowolności i tego, że powinno to być zalecenie – W ŻADNYM WYPADKU! Najgorsze co może być to jak 90% będzie jeździć na światłach a 10% nie. Bo wtedy wzrok się przyzwyczaja, że auta są oświetlone. Albo wszyscy na światłach albo nikt!
Ja proponuję zamiast świateł malowanie samochodów w jaskrawe kolory też będą widoczne i nie będą obciążać kieszeni kierowcy.Dużo jeżdżę i jeśli czegoś nie widzę to jest to pieszy lub rowerzysta (nieoświetlony a często pijany)a nie samochód.Jeśli ktoś ma wypadek przy wyprzedzaniu to nie dlatego że niewidział tylko ryzykuje.
A ja wam powiem ze jakby wzieli nasi rzadzacy sie lepiej do roboty i zaczeli przykladac sie do budowy infrastruktury drogowej to byloby duzo mniej wypadkow i zadne stwierdzenia czy swieci czy nie swieci nie mialoby to wplywu.
Poza tym moze bardziej bysmy zaostrzyli egzekwowanie kar szczegolnie mowa o pijanych kierowacach bo prawo jest dosc surowe ale prawie zaden sad nie skazal nikogo za jazde po pijanemu, tylko zakaz prowadzenia pojazdow mechanicznych i do tego dochodzi jeszcze jeden szczegol, wiekszosc tych idiotow i tak ma to w d… i mimo zakazu dalej jezdza ………. nie wspomne ze dalej na podwojnym gazie.
A jak juz poruszono kwestie klimatyzacji…. to dorzuce swoje 3 grosze. Otoz uwazam ze wplywa ona na bezpieczenstwo i to duzo, gdyz po pierwsze nie paruja w samochodzie szyby w jesienne, zimowe i ogolnie deszczowe dni a po drugie przy dlugich podrozach obniza zmeczenie i znuzenie kierowcy.
Producenci zarowek , akumulatorow na tym zarabiaja i nie ma co w tej kwestii dyskutowac, jednakze moze nalezy jeszcze wspomniec o producentach lamp wiadomo czesciej uzywane szybciej ulegaja zniszczeniu a co najwazniejsze zarabiaja na tym serwisy bo w ilu to autach dzisiaj zeby zarowke wymienic to trzeba spora czesc plastikow porozbierac ( a skrecane sa srubami ze przecietny Kowalski nie poradzi sobie z ich rozkreceniem bo najzwyczajniej nie posiada takowych kluczy ) a sa i przypadki ze trzeba zderzak sciagnac………….to juz jest wyludzanie pieniedzy przez konstruktorow i producentow aut.
1. Zgadzam się że Europa to nie Afryka, ale przecież panują tam te same prawa fizyki i optyki.
2. Co znaczy wystarczająco? Dla mnie wystarczająco to tyle żebym zdążył wyprzedzić, zahamować, ominąć przeszkodę, wykonać inny manewr. Przed 2007 rokiem nie miałem z tym problemu. Orientacyjnie będzie to jakieś 500 metrów ale i tak samochód w dzień bez świateł jest widoczny z dalsza niż ta odległość. Samochód z włączonymi światłami jest widoczny z 2 czy 3 km tylko po co ma być widoczny z tak daleka? Dlaczego nie skomentujesz dziury czy zakrętu? Ja nie mam problemów z dostrzeżeniem zakrętu tak samo jak nie mam z dostrzeżeniem samochodu bez świateł w dzień. Dlaczego większość Polaków po przekroczeniu niemieckiej granicy gasi światła? Bez świateł można dojechać aż do Portugalii (w której swoją drogą jest aż JEDEN, 192-kilometrowy odcinek jednej z autostrad, na którym obowiązują światła w dzień, nie mam pojęcia dlaczego). Dlaczego w Zachodniej Europie samochody są widoczne bez świateł a w Polsce nie?
3. Wcale nie próbuję tym udowodnić że na oświetlonych drogach powinno się jechać bez świateł, chciałem tylko pokazać że nie ma co przesadzać że jak ktoś uważa że jeszcze jest jasno i on wszystko widzi to sam jest niewidoczny – jeżeli on wszystko widzi to i jego widać. A wiesz że w niektórych krajach, takich jak m. in. Hiszpania i Ukraina, w nocy na oświetlonych drogach jeździ się na pozycyjnych? To akurat nie musi być wprowadzone u nas żeby nie wprowadzać zamętu, no ale w niektórych krajach te światła wystarczają.
4. Niestety tego nie wiem bo nie da się przeprowadzić symulacji. Ale dlaczego w 2007 roku miałby być wzrost o 7 % jeżeli od 2001 do 2006 roku liczba wypadków ciągle spadała? Powiesz że spadła też w 2008 i 2009? To tylko potwierdzenie tendencji spadkowej, tak samo jak w latach 2001-2006 spadała bez świateł i tak samo spada od roku 2008 na światłach, z tym że już od wyższego poziomu po wzroście w 2007 roku. Może trudno to zrozumieć ale trzeba by zobaczyć wykres. Co mogło zakłócić tendencję spadkową, co wydarzyło się w 2007 że liczba wypadków wzrosła? Ja tego nie wiem ale podejrzewam właśnie światła.
5. Też jestem za światłami dziennymi – przynajmniej są lepsze od świateł mijania, które są zaprojektowane po to aby oświetlać drogę a nie świecić w dzień. A co będzie jak ktoś wymyśli światła mijania w ogóle nie rozpraszające światła na boki tylko w 100 % świecące na drogę? Światła soczewkowe słabo rozpraszają na boki – ledwie co widać że są włączone w słoneczny dzień. O włącznikach może i pierwsze słyszysz ale znam przypadki osób, które tak “załatwiono” i potem musieli użerać się z ASO żeby im wyłączyli ten automat. Nieraz widziałem Octavię lub Megane w słoneczny dzień świecącą “krótkimi” a w zderzaku nieużywane dzienne. Ale być może to z niewiedzy kierowcy. Faktem jest że automatyczne włączniki są montowane i potem taki Niemiec który kupił auto w polskim salonie jedzie i świeci ma okrągło.
6. Wyjaśnię Ci subtelną różnicę między klimą a światłami. Po pierwsze to według mnie klimatyzacja poprawia bezpieczeństwo kierowcy, gdyż polepsza jego samopoczucie. Ale niech będzie że nie poprawia. Ważniejsze jest po drugie: NIE MA NAKAZU UŻYWANIA KLIMATYZACJI. Tak więc w przeciwieństwie do świateł zwiększam spalanie na własne życzenie. Chcę oszczędzić – wyłączam klimę albo kupuję auto bez niej.
Według mnie ten przepis w ogóle nie pomaga i wcale nie poprawia bezpieczeństwa, tylko szkodzi. Ale to tylko moja opinia, każdy ma prawo do swojej. Pozdrawiam.
@helder
Niestety nie wszyscy jeżdżą na światłach, a co z tymi którzy zapomnieli włączyć i z tymi którzy świadomie jeżdżą bez świateł w dzień tak jak ja i kilkanaście znanych mi osób, których na pewno jest więcej?
Oświetlone auto jest lepiej widoczne, dlatego na światłach mijania kiedyś jeździły tylko motocykle i pojazdy uprzywilejowane. Teraz “znikają” w tłumie świecących aut, to dlatego różne zrzeszenia motocyklistów chcą zniesienia nakazu, po prostu strach wyjechać motocyklem na drogę, tak samo jak rowerem.
Moim zdaniem to nieprawda, że kierowca przyzwyczaja się że auta są oświetlone jak część świeci, a część nie. Wtedy zakłada on, że na drodze może być jakiś nieświecący samochód. Przyzwyczaja się raczej teraz jak jest nakaz. Ja raz się złapałem na wypatrywaniu świateł przez lekko zaparowaną szybę ale od tamtej pory dbam aby nie jechać z zaparowaną.
Miom skromnym zdaniem,(od kilku lat pokonuje naszymi drogami 10-12 tyś. km.miesięcznie)samochód z włączonymi światłami jest bardziej widoczny-i to był jeden z celów z którym się zgadzam. Co do zimówek,to zależy gdzie kto mieszka,jakie panują warunki i czy wyjeżdza poza miasto-jeśli ktoś jeździ cały czas odśnieżoną drogą to kupno zimówek mija się z celem. Jeśli zapalone światła w ciągu dnia uratują choć jedno życie,to warto!!! I proszę nie polemizować że w ciągu dnia mogą też zabić. Pozdrawiam
grooha
@Ruski: Z tymi motocyklami to może i prawda, nie zwróciłem w sumie uwagi :P
Co do reszty: mnie jest w sumie obojętne czy trzeba jeździć ze światłami czy nie – fakt, auta są lepiej widoczne ale wcześniej też jakoś dało się jeździć. Dla mnie ważniejsze jest, że nie powinno być dowolności – albo wszyscy na światłach albo nikt. Sytuacja jeszcze może ulec zmianie jak upowszechnią się światła typowo do jazdy dziennej, wtedy pewnie przeciwników będzie mniej.
Ale wpis jest o oponach a my tu o światłach :P
O oponach powiem tak – mieszkam w mieście, niby drogi odśnieżone, a zimówki parę razy się przydały :) Zresztą trzeba powiedzieć, że opona oponie też nie równa. U siebie mam nowe Conti, w pracy 3-letnie Michelin i niestety przesiadając się do “służbówki” muszę znacznie bardziej uważać na śniegu. A powiem jeszcze, że kilka lat jeździłem “malaczem” na “letnich-all-season” ;) także w zimie, na lodzie, na śniegu, owszem, dało się, żyję i maluch do dziś jest cały, ale tego co parę razy przeżyłem powtarzać bym nie chciał ;)
1. No i co z tego? Nie rozumiesz, że to zależy od całej masy czynników a nie tylko od praw fizyki?
“Samochód z włączonymi światłami jest widoczny z 2 czy 3 km tylko po co ma być widoczny z tak daleka?”
Chyba sobie żartujesz ? ;O A teraz sobie policz- widzisz samochód jedynie 500m wcześniej, jedziesz 100 km/h on też, po jakim czasie przejedziesz 250m?
Co do zachodu to infrastruktura jest tam zupełnie inna. A obowiązek jazdy na światłach będzie w całej UE, zobaczysz niedługo.
“Dlaczego nie skomentujesz dziury czy zakrętu?”
A co ma dziura czy zakręt do zasadności używania świateł przez cały rok?
Proszę, pokaż mi artykuł na temat takiej octavi czy meganki. Światła dziennie zapalają się automatycznie, a po włączeniu świateł mijania świecą słabiej prawie jak postoje żeby nie razić w nocy. Dalej nie chce mi się wierzyć żeby producent umyślnie zrobił takie coś, co by światła mijania włączały się automatycznie i do tego w samochodzie wyposażonym w światła dzienne.
A to się teraz ciekawej rzeczy dowiedziałem, klima poprawia bezpieczeństwo bardziej niż światła!! Czyli powinien wejść przepis o obowiązkowym wyposażaniu każdego samochodu od 2011 roku w klimatyzację! I to najlepiej taką której nie da się wyłączyć. W końcu wszystko to dla bezpieczeństwa….
Na zakończenie przeczytaj dwa zwroty które sam napisałeś:
“…świadomie jeżdżą bez świateł w dzień tak jak ja…”
“…Oświetlone auto jest lepiej widoczne…”
Zauważ, że idąc Twoim tokiem myślenia można by się pokusić o stwierdzenie, że oprócz samochodów także motocykliści nie powinni używać świateł bo są “wystarczająco” widoczni… bo co z rowerzystami? W końcu są mniejsi i to oni powinni tylko świecić! ostatnio nawet takiego motocyklistę zauważyłem jak jechał bez świateł w nocy na oświetlonej drodze :))))
EOT z mojej strony.
Aha, jeszcze odnośnie tego co pisałeś nt. wzrostu liczby wypadków:
http://www.autofirmowe.pl/18579,swiatla_w_dzien_jednak_poprawiaja_bezpieczenstwo.html
Światła – sprawa dyskusyjna, co do opon – Nie można generalizować, że zimówki to ściema. Wiadomo, że jakaś chińska wypadnie gorzej od letniej np. Pirelli. Liczy się też samo podejście kierujących, żadna, nawet najlepsza zimówka nie zastąpi jazdy dostosowanej do warunków atmosferycznych. Zimówki to nie ESP;) No i ważna sprawa, trzeba dość często zmieniać opony, kolega chwalił się,że też ma zimowe, ale ich stan był agonalny…
Pisałem o tym dwa lata temu tutaj. Jestem zdania, że “opona zimowa” to zła nazwa. Powinno się mówić “opona snieżna” – wtedy wszystkie jej zalety idealnie będą ujęte w nazwie.
http://megane.com.pl/printview.php?t=13004&start=120&sid=36459d6664c96db3774e124878b8a723
Proszę bardzo, pierwszy post właściciela meganki mówi sam za siebie… Tak właśnie postępują niektórzy dealerzy, dziwne, ale to jest Polska właśnie. Dalej nie wierzysz?
Naprawdę nie żartuję, po co ma być widoczny z kilku kilometrów? Nie wiem czy to 500 m, może kilometr, jakoś przed 2007 rokiem i jadąc przez Niemcy nie mam z tym problemu. Infrastruktura nie ma tu znaczenia, w Niemczech też są wąskie kręte drogi bez chodników.
Obowiązku jazdy na światłach mijania w dzień nigdy nie będzie w całej Europie i jestem o tym przekonany bo w Europie Zachodniej rządy dbają o swoich obywateli. Ewentualnie może być obowiązek wyposażenia samochodów w światła dzienne, ale raczej nie nakażą ich używania. A może Komisja chce żeby Wschodnia Europa zaczęła używać dziennych zamiast mijania?
Masz rację, światła dzienne powinny zapalać się automatycznie a LED-y w nowych audi w trybie auto po zapaleniu świateł mijania świecą słabiej ale nie o tak sobie, bo to nie są jakieś dodatkowe światełka nie wiadomo po co, tylko to właśnie w audi są pozycyjne, takie 2 w 1, niegłupie rozwiązanie. W Octavii i Megane jest inaczej bo dzienne są w zderzaku a pozycyjne w lampie albo jest dodatkowa żarówka w lampie i dzienne gasną po włączeniu pozycji lub mijania.
Oczywiście że klima poprawia bezpieczeństwo bardziej niż światła, nawet jeśli poprawia minimalnie. Ale nakaz jej używania i wyposażania w nią samochodów nie jest według mnie potrzebny.
Wiesz, to nawet całkiem dobry pomysł żeby oprócz motocykli świecili rowerzyści.
A odnośnie tego artykułu z propagandą ITS-u to ja mam inne artykuły:
http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/swiatla-w-dzien-czy-sa-nam-potrzebne,1260889,324
http://www.motofakty.pl/artykul/koniec_z_jazda_na_swiatlach_przez_caly_rok.html
http://moto.onet.pl/1562553,1,wojna-o-swiatla-w-dzien,artykul.html?node=2
I świeża wiadomość i bzdury opowiadane przez polityków PO:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7552489,W_Sejmie_boj_o_swiatla_w_samochodach__Opozycja_chce.html
A co do tego raportu ITS-u to widać jak chcą udowodnić że światła w dzień coś dają, licząc wypadki tylko w dzień w lecie. A dlaczego nie biorą pod uwagę zużytych przednich lamp i przepalonych żarówek, które prowadzą do niebezpiecznych sytuacji w nocy? I jeszcze ten śmieszny tekst, że “naukowcy z ITS przypominają, że już wcześniej 75 procent aut osobowych jeździło na światłach”. Przecież to jawne kłamstwo! Jeżdżę od 2001 roku i przed wprowadzeniem nakazu w lecie w dzień widziałem góra 10 % jadących na światłach i nikt mi nie wmówi, że 75 %!
Podsumowując, czy naprawdę nie daje Wam do myślenia że ogromna większość świata i większość Europy nie świeci w dzień i nie mają zamiaru tego wprowadzić? Czy nie daje Wam do myślenia że Austria wprowadziła nakaz a po roku wycofała się z niego? Przecież on poprawia bezpieczeństwo, dlaczego go zniesiono, Austriacy nie chcą żeby było bezpieczniej na drogach?
Pozdrawiam.
http://megane.com.pl/swiatla-w-nowym-megane-vt13004.htm
Tu lepsza wersja, przeczytajcie tą historię a dowiecie się jak Renault robi swoich klientów w … i jak odpowiada na skargi dotyczące włączenia dziennych.
Swego czasu jechałem na majówkę do Zakopanego przez Słowację (ze śląska można sobie tak skoczyć, żeby nie martwić się o Zakopiankę i wjechać do miasta z drugiej strony). Tam mamy drogę przez różne wsie, szeroką, w zasadzie wygodną po której Polacy zwykli zasuwać od 70 w górę i tam wyrobiłem sobie zdanie na temat świateł w dzień. Słowacy nie mają obowiązku jazdy na światłach, więc jak widzisz auto na przeciwległym pasie, gdy na Twoim w tym momencie stoi Transit z dostawą do sklepu\jedzie traktor\rowerzysta\wolniejsze auto i chcesz to coś wyprzedzić, to ucieszysz się, że ma włączone światła bo z daleka widzisz już, że jedzie a nie stoi zaparkowane.
I chociażby dlatego uważam nakaz włączania świateł przez całą dobę za stosowny: skutecznie odróżnia samochody w ruchu od zaparkowanych.
Oczywiście, jak stoisz w centrum miasta w korku to nie stajesz się dużo bardziej widoczny dzięki reflektorom, ale moje zdanie jest takie: im lepiej nas widać, tym lepiej. I to nie kierowca jest od decydowania, kiedy włączyć a kiedy nie.
Poza tym to lepiej widać auta, które jadą w cieniu, gdy Ty jesteś na słońcu (np. zaraz droga będzie prowadzić przez las).
Co do reflektorów, żarówek itd:
Panowie, bez żartów. Chcecie jeździć autami to takie koszta są naturalne i nie są wysokie. Wypolerować (a zwłaszcza UMYĆ) reflektory można za grosze, żarówki też nie są drogie. Zobaczcie sami, teraz w zimie, jak wyglądają światła w większości samochodów: całe zasolone, brudne. I Wy marudzicie o żółknięciu reflektorów…:):):)
A teraz o oponach:
kupuję tylko opony i felgi w rozmiarach przewidzianych przez producenta. Zimówki zawsze najwęższe z możliwych (np. 185\60\r15) a letnie szersze (np. 190, czy 205). W zimę i tak jeździmy wolniej a śnieg spada co roku, brud na drodze jest, każdy z nas czasem wjedzie na nieodśnieżoną drogę, czy parking. Łatwiej się wyjeżdża. A w lato bardziej interesuje nas przyczepność, stąd szersze gumy. I jak już mam mieć 2 komplety opon to chyba sprawa jasna czy zimowe będą zimówki:)
Wcale się nie ucieszę że ma włączone światła bo nie do śmiechu mi jak widzę świecące bez sensu samochody w dzień.
A kto jest od decydowania kiedy włączyć światła jak nie kierowca? Państwo ma myśleć za Ciebie? Nawet Amerykanie uważani za idiotów wiedzą kiedy należy włączać światła.
Z daleka widzisz że jedzie a nie stoi w miejscu? To żeby Cię nie zaskoczył kiedyś ktoś kto zatrzymał się na poboczu lub na jezdni na minutę i nie wyłączył świateł, to częsty widok. Albo jedzie ktoś kto zapomniał włączyć światła.
Pozdrawiam.
@ Ruski powiedz mi czemu jesteś tak wielkim przeciwnikiem jazdy na światłach?? Szkoda ci 40zł na dwie żarówki wydane nawet dwa razy w roku?? Bo nie wierzę że denerwuje cie światło reflektorów. Jakoś także jeżdżę po tych drogach i mnie to nie przeszkadza, może nie spowoduje to spadku poziomu wypadków o 20% ale nawet jeśli włączone światła uratują choćby jedno życie to myślę ze warto. Patrzysz na sytuację “zza kółka” ale pomyśl o pieszych im także łatwiej dostrzec samochód z włączonymi światłami (załóżmy sytuację że przechodzi przez drogę na typowej polskiej wsi zakręt przy drodze drzewa jest zacznie większa szansa że spomiędzy krzaków błyśnie światło reflektora niż to że pieszy dostrzeże samochód przez te krzaczysko. Więc już się tak nie wykłócaj z każdym bo ani ty ani nikt inny nie jest w stanie zmierzyć ilu ludziom pomogły światła (skoro pomogły to do wypadku nie doszło więc statystyka tego nie obejmie). A wzrostu liczby wypadków z 2007 roku wcale nie tłumaczą światła z tym jest jak z losowaniem w Lotto nigdy nie wiesz jakie numery wpadną równie dobrze w tym roku może być wzrost liczby wypadków, statystyka jest tylko statystyką i nie uwzględnia wielu czynników.
Jeśli samochód z włączonymi światłami zatrzyma się na poboczu to w wypadku wyprzedzania nie będzie to miało dla mnie znaczenia: skoro zdecydowałem się wyprzedzać to znaczy, że jest na tyle daleko, że nie ryzykuję kolizji nawet, jakby jechał. Więc jeśli ten samochód stoi to nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia.
Wcale mi nie szkoda, koszty nie mają znaczenia bo tu chodzi o bezpieczeństwo, jestem przekonany o tym że światła w dzień nie podnoszą żadnego bezpieczeństwa. Dlaczego Austriacy znieśli nakaz, to jacyś samobójcy?
@Zbigniew Czernik – zgadza się, dodatkowo już przy stosunkowo niskich predkościach na zakretach zaczyna być słychać piszczenie opon, bo właśnie “kończy im się przyczepność”
@todhunter – chodzi o to, ze ta opona letnia ma byc tylko punktem informacyjnym o ile lepsze (w przypadku śniegu) i o ile gorsze (na suchym i mokrym) są zimówki od letnich. Wynik tej jednej opony letniej jest srednią wartością dla opon letnich.
Przecież to jest test opon zimowych i nie byłoby sensu, zeby tabelki rozrosły się o kolejne np. 10 pozycji z roznymi oponami letnimi. Od tego są testy opon letnich przeprowadzane latem
@zgoda – zgadzam się i (zgodnie z resztą z tym, co napisałem we wpisie) rowniez zalecam sezonową zmiane opon
@saba – hmmm… ale trzeba tez pamietac, ze testy mogły być robione na innych autach (inne marki) i tym bardziej na innych rozmiarach opon (ilość cali, szerokość) a te parametry mają spory wpływ na wyniki testów – czasem na plus czasem na minus
@zimowe – no i w porządku, przeciez ja nikomu nie mówie, ze nie warto zakładać zimówek. Bo uważam, ze warto, tylko trzeba pamietac, ze jadąc po suchym a tym bardziej po mokrym asfalcie zimówka daje gorsze wyniki niz letnia. To wynika z jej konstrukcji i tyle
@Damiaszek – “klimat umiarkowany o nieumiarkowanych zmianach” – niestety… ale co zrobić? Na początek wypada zmieniac sezonowo opony :D
@Andrzej88 – bardzo dobra uwaga. Kowalski rzeczywiście czesto nie wyczuje roznicy pomiedzy letnią a zimówką jadąc np. na suchej drodze, ale trzeba pamietac, ze w sytuacjach awaryjnych i konieczności hamowania z np. 100km/h do zera opony letnie zatrzymają auto od ok. 5 do nawet 10 metrów bliżej (w zależności od klasy porównywanych letnich i zimowych) a te dodatkowe metry mogą być czasem metrami dzielącymi życie od śmierci.
Nie mniej jednak – lepiej jest dla typowego Kowalskiego jechać na zimówkach po suchym niż na letnich po śniegu
@Stefan – spoko, zawsze to jakiś temat i warto o nim pomyśleć
@yoyo – a jeśli jedziesz po suchym i to Ty masz zimówki a ten przed Tobą ma letnie? To wtedy Ty się wpakujesz w jego tyłek :D
Tak czy inaczej wystarczy trzymać trochę większą odległość, nie rozpraszać się przelączaniem stacji radiowych czy tym bardziej pisaniem sms`ów zza kierownicy i bedzie dobrze. Nikt nikomu nie wjedzie w tyłek
@mar – kwestia porównania roznych letnich to juz inny temat i wkrótce mogę go poruszyć
@kriso – dzięki za pozytywne słowa o moich wpisach.
Odnośnie porównania zimówek z całorocznymi to nie jest tak łatwo, bo po pierwsze trzeba pamietac, ze są opony zimowe “bardziej zimowe” (lepsze wyniki na śniegu, gorsze na mokrym) i “bardziej deszczowe” (lepsze wyniki na mokrym, gorsze na sniegu). I może te Klebery sa właśnie bardziej deszczowe a na dodatek te całoroczne Navigatory sa bardziej zimowe niż letnie… Nie wiem dokładnie, tu juz by trzeba znaleźć dokładne testy
@TassadaR & jon214 – wiele osób ma takie wlasnie podejście jak wy i w porządku. Jeśli ktos jeździ tylko w dużym i odśnieżanym mieście to może miec ew. tylko problemy z wyjechaniem z małych osiedlowych parkingów, a potem na odśnieżonej i posolonej drodze da sobie na letnich radę
A o saperkach to Jon może pomyśle później hehe
@Łosiu – a najlepiej to mieć 2 komplety felg i samemu przekładać sobie koła przed zimą i na lato. Całkowicie omija sie wtedy kolejki. A gdy bedzie wolna chwila to można podjechac do wulkanizacji na sprawdzenie czy koła są dobrze wyważone i już
@Mosfet – uuuuuuuuuu, tego to akurat nie pochwalam! Chodzi o to, ze mając rozne opony (zimowe i letnie) na obu osiach bedziesz miał rożne poziomy przyczepności i rożne drogi hamowania dla przedniej i tylnej osi. I to może powodować niestabilność w trakcie hamowania i jeśli bedziesz np. awaryjnie hamowac na sniegu mając z przodu zimówki a z tyłu letnie, to przód bedzie ładnie wytracał prędkość, ale tył bedzie chciał jechać sporo szybciej (bo letnie nie będą w stanie dobrze hamować na śniegu) i bedzie Ci uciekać na boki! A to jest tak wiesz… średnio bezpieczne…
Ja bym Ci radził założyć na zimę 4 zimówki
@cezzar – racja, racja, racja, oficjalnie uznaje sie przeciez, ze zimówka powinna miec minimum 4 mm bieżnika, zeby poprawnie sprawowała się na śniegu
@slawek11 – ooo, widze, ze zgadzamy się odnośnie Mosfeta
@inkogutor – hmmm… ja bym wykluczył jakiekolwiek zamieszanie ew. sponsorów w wyniki testów, bo przecież co roku wyniki sa praktycznie takie same (zimowa na śnieg, ale na suchym i mokrym zawsze wypadają letnie)
Gdyby te testy i ich wyniki były sponsorowane, bo zawsze wnioski by mówiły, ze opona zimowa jest najlepsza i koniecznie trzeba je kupic na zimę. A te testy doskonale pokazują, ze zimówki są najlepsze… ale tylko w określonych dyscyplinach…
Wiesz, nie chodziło mi o to, zeby tu kogoś zniechęcać do zimówek, a jedynie o to, zeby uświadomić ludzi, ze skoro jadąc na suchym czy mokrym mając zimówki powinni zwolnić, bo ich opony nie sa optymalnym wyborem na te warunki drogowe.
@Marcin – i w pełni Cię popieram i nikomu przeciez nie mówię, ze nie warto zakładać zimówek
@Alex – heh, jedyna i rura podczas ruszania na lodzie to faktycznie godna uwagi “technika”
@Ruski – przyznaję, ze przeczytałem już do końca wszystkie komentarze do tego wpisu i zgadzam się z tymi, którzy nie sa przeciwnikami świecenia w dzień.
Oznacza to, ze nie jestem jakimś ogromnym zwolennikiem i bedę bronił tego przepisu z całych sił, ale mając do wyboru włączyć czy nie włączyć wolę jednak zapalić te światła w dzień. W myśl stwierdzenia – widzieć i być widzianym…
Jest mnóstwo przykładów gdzie światła w dzień faktycznie powodują, ze szybciej i łatwiej można zauważyć auto z przeciwka (jak np. w słoneczny dzień, gdy auto jedzie w cieniu itd).
Ale jeżeli już swiecić to byłbym za używaniem do tego celu specjalnie zaprojektowanych i zamontowanych tzw. świateł do jazdy dziennej
Ale musze Ci Ruski przyznac rację odnośnie motycykli. Dawniej, gdy tylko one musiały jeździc na światłach to faktycznie się wyróżniały i były od razu widoczne a teraz zlewają się w tłumem świecących aut. Tu masz rację i nikt tego nie podważy
Podważyc nie da się takze decyzji Austrii o zniesieniu (po roku obowiązywania) obowiązku jazdy na światlach. Widocznie uznali, ze faktycznie nie poprawiają one bezpieczeństwa tak dobrze jak myślano na początku
hmmmm… to nie jest taka prosta sprawa z tymi światłami
@grooha – dokładnie, jeśli ktoś jeździ np. tylko po praktycznie zawsze odśnieżonym dużym mieście to kupno zimówek moze mijac się z celem. Może, ale nie musi – zawsze może sie bowiem zdarzyć, że zima zaskoczy drogowców i np. przez cały dzień na ulicach bedzie leżał śnieg. A wtedy letnia wypada bladziutko…
@Bartek – eee, najlepiej to te wszytkie chinskie opono-podobne wynalazki omijac z daleka
@Blogomotive – o żesz Ty Blogo, weteranie! W listopadzie 2007 to ja nawet nie myślałem, ze tego bloga bede tu prowadził. Ale się z Tobą zgadzam – wszak w mieście zimowa letniej nie podskoczy
@Mr_Bungle & pio075 – dobrze piszecie i w pełni się z wami zgadzam
@Ruski – ponownie mówisz o Austrii i cóż… ponownie uważam to jest duży powód dla którego należy rozważyć ten obowiązek jazdy na światłach w dzień. Przecież to nie sa samobójcy i skoro zdecydowali się oni na taki krot to musieli miec ku niemu dobre podstawy. Tak samo jak podstawa do wprowadzenia tego przepisu była chec podniesienia bezpieczeństwa
Przyznaje, ze Austria to Twój mocny argument!
Chciałbym coś wyprostować.
Mając na tylnej osi letnie opony, a na przedniej zimowe, w samochodzie z ABS-em nie robi różnicy.
Dobrze myślę?
I tak przecież większość siły hamowania idzie na przednie koła (70 % o ile się nie mylę), a reszta na tylne. Więc w przypadku ostrego hamowania na śniegu (próbowałem już wielokrotnie) w moim samochodzie nic się nie dzieje ponieważ w większości hamowaniem obciążone są opony przednie, które się nie blokują, bo jest ABS. Co prawda tylne opony wtedy niewiele hamują ponieważ ABS ciągle będzie myślał, że te koła się ślizgają. Auto się zachowuje wtedy tak jakby tył nie hamował, ale bokiem podczas hamowania mnie nie ustawiło.
Na zakrętach to i owszem, ale nie podczas hamowania.
Co innego gdybym nie miał ABS-u i hamował na pograniczu zablokowania kół. Wtedy przednie koła mogły by jeszcze normalnie hamować (kręcić się), a tylne koła mogłoby się już zablokować, bo byłyby zatkane śniegiem. Wtedy jest to dość niebezpieczne.
To są tylko takie moje przemyślenia po tym jak przeczytałem jak działa ABS i ogólnie układ hamulcowy. Mogę się mylić, ponieważ fachowej wiedzy nie mam, a i samochodem bez ABS-u nie jechałem i nie próbowałem samochodów w różnej konfiguracji opon, ponieważ za krótko mam prawo jazdy, żeby mieć spore doświadczenie. Będę wdzięczny jeżeli ktoś mnie wyprowadzi z błędu. Ale muszę ostrzec. Na byle co nie polecę, musi to być w miarę logiczne i fachowe.
To ja Ci powiem ze jestes w bledzie, poczytaj co to jest korektor sily hamowania i kiedy i w jakiej kolejnosci zaczynaja hamowac kola gdy samochod jest obciazony np. pasazerami na tylnej kanapie.A wcale nie trzeba hamowac na luku by wyleciec z drogi majac tak z konfigurowane ogumienie w samochodzie……poprostu zadziala tu fizyka a jej nie da sie oszukac.
A tak na przyszlosc moze szkoda zdrowia i samochodu aby testowac roznosci i wynalazki na swoim przykladzie, zostawmy to ludziom ktorzy maja do tego warunki.
Nie ma sensu jeździć z parą zimówek i z parą letnich. Ja już bym wolał zimówki na tylnej osi. Lepiej przyfasolić w drzewo przodem niźli bokiem. Opony tak czy inaczej musimy mieć. Nic na to nie poradzimy, że się zużywają. Więc co to za oszczędność zakładać zimówki tylko na przednią oś. Mając dwa komplety felg, na każdym komplet zimówek i letnich, mamy problem z głowy. Ceny zimówek i letnich są praktycznie takie same.
Ok Sławku, to dzięki temu wiem, że raczej nie zablokuje się tylnych kół w samochodzie z korektorem siły hamowania. No ale w samochodach z abs-em nie ma potrzeby stosowania takiego systemu (poprawcie mnie jeśli się mylę). Wiem, też, że w samochodzie bez abs-u może się zdarzyć sytuacja, że hamulec zabierze nierówno i wtedy też można wpaść w poślizg. Do czego więcej taki korektor może służyć i z czym ma jeszcze związek nie wiem. I do tego wydaje mi się, że przy hamowaniu wszystkie koła powinny brać równo, a nie w jakiejś kolejności. Z punktu widzenia laika to nie ma sensu.
A co do samochodu z abs-em to ciągle wydaje mi się, że nie ustawi się bokiem podczas hamowania na prostej drodze z letnimi oponami na tyle. Szkoda, że nie ma śniegu już, bo bym z ciekawości pojechał na jakiś parking marketowy i testował to do upadłego. Samochód, którym się poruszam to Vectra B z 1997 roku z ABS-em, więc żadnych bardziej skomplikowanych rzeczy tam nie ma. Tylko ten najprostszy ABS jak sądzę.
Poczytaj sobie wypowiedzi co niektorych kaskaderow:
http://forum.interia.pl/watek-chronologicznie/zimowki-za-os-napedowa-tylko-czy-warto-na-2-osie,1037,356876,,c,1,14,1,0
Tak na marginesie system ABS nie pozwala zablokowac zadnego z kol czyli jak system zacznie dzialac na kola tylnie letnie to przednie wogole nie beda hamowac. ABS spelnia tez funkcje korektora sily hamowania dlatego czestym i mylnym bledem jest twierdzenie ze awaria tego systemu np. poprzez uszkodzony czujnik nie powoduje nic innego poza tym ze w razie wcisniecia pedalu hamulca do konca stana nam kola. A to niestety wielki blad w rozumowaniu i rozsylania mitow przez mechanikow z epoki Malucha i Poloneza.
Sławku, a czy przypadkiem nie jest tak, że ABS działa niezależnie na każde koło? Bo z tego co napisałeś wywnioskowałem, że jeżeli sterownik ABS-u wykryje zablokowanie jednego z kół automatycznie popuszcza hamulce na wszystkich kołach? Mnie się zawsze wydawało, że działa niezależnie. Jak się zablokuje prawe przednie, to tylko na prawym przednim będzie odprawiał rytuały które miałyby powodować jego odblokowanie.
To, że jeżeli uszkodzimy ABS i będziemy tak jeździć, to wiedziałem, że jest niebezpieczne. Zresztą przekonałem się o tym na własnej skórze. Jak mi czujnik ABS-u wysiadł w oplu i koła się blokowały nawet po najdelikatniejszym naciśnięciu hamulca w lato.
Co do tych niebezpieczeństw, to ja się nie zastanawiam nad tym czy te zimówki na tylne koła założyć, tylko już całą zimę tak przejeździłem, a teraz to już powoli by trzeba było myśleć nad letnimi jakimiś. Zdarzało się, że samochód na zakręcie zaczynał tańczyć, ale przynajmniej nauczyłem się wyprowadzać samochód z poślizgu i hamować biegami. I wydaje mi się, że dzięki temu w przyszłości dam sobie w zimę radę w każdych warunkach i nie będę się oglądał na padający śnieg.
A na przyszłą zimę się zobaczy, na razie to będę zmieniał samochód na wiosnę i sobie chyba sprawię dwa komplety świeżutkich opon, żebyście mieli w świadomości, że jest jednego mniej, który kombinuje przy oponach.
I o to chodzi Mosfet bo napisalem w czesniej jaki kogos stac na samochod to powinno i stac na podstawowe ubezpieczenie i materialy eksploatacyjne.Powiem Ci szczerze ze nie wiem jaka bylaby moja reakcja gdybys mi rozbil samochod na tak zlozonym ogumieniu.
Wg mnie to w naszym kraju powinno sie ukrucic handel uzywanymi oponami najczesciej przywozonymi z zachodu, Bog wie w jakim stanie i czesto troche w poglebianym bieznikiem aby lepiej wygladaly przed sprzedaza.
A na to jest bardzo prosty sposob, tylko ze jestesmy pwoiedzmy sobie szczerze biednym i chciwym narodem.
Jeżelibym Ci rozbił samochód z mojej winy to by po prostu z ubezpieczenia poszło i nie miałbyś nic więcej do gadania, jeżeli uznaliby, że to jest tylko i wyłącznie moja wina.
Ale jeden już taki mądry był tej zimy. Bo miałem tak miesiąc temu niewielką stłuczkę, która tylko dzięki mojej przytomności zakończyła się tylko otarciem samochodu. Droga powiatowa, odśnieżona, temperatura ujemna, ale od paru dni nie padał śnieg. Jadę sobie spokojnie tak z 50-60 na godzinę. Tak z niecałe 10 metrów przed maskę wyjeżdża mi jegomość z pobocza. Naciskam hamulec, ale widzę, że zderzenie jest nieuniknione, więc uciekam na lewy pas. Na lewym pasie jeszcze gorzej, bo czołowe zderzenie z ciężarówką to nie za ciekawa perspektywa. Chciałem się zmieścić na trzeciego, ale nie dało się, więc przetarłem bok samochodu. W sumie nic wielkiego. U mnie zderzak + drzwi do malowania i trochę plastyku zgubiłem, w drugim samochodzie podobnie. W sumie mogłem mu się w kufer wpakować, by przynajmniej miał nauczkę na przyszłość, a ja bym już nie musiał szukać chętnego na opla. No ale jegomość wyskakuje z auta z pretensjami i epitetami w moim kierunku uważając że to tylko moja wina, bo on mnie przecież w lusterku nie widział. Wezwał policję cały czas brzydko wysławiając się o mojej matce i mojej osobie. Oczywiście chodził dokoła samochodu szukając dziury w całym i spostrzegł letnie ogumienie na tylnej osi i zaczął wymyślać jakieś nieistniejące paragrafy nakazujące mi zakładanie 4 zimowych opon na zimę. Policjantom oczywiście się nie śpieszyło przyjechali posłuchali pooglądali mój samochód i moje opony i jednoznacznie przyznali tamtemu kierowcy mandat w wysokości 200 złotych i całkowitą winę zrzucili na niego i do tego kazali mu poczytać kodeks drogowy. Więc dlaczego miałbyś mieć do mnie pretensje za coś co nie jest prawie zakazane, bo przecież na 4 zimówkach wcale bym szybciej nie wyhamował, może nawet gorzej, bo droga była mokra.
Z reguly nie dyskutuje z druga osoba, a napisalem tak bo jak masz auto od nowosci i jest w oryginale a pozniej ktos Ci sie w niego laduje to naprawde reakcja moze byc rozna i zalezec moze sporo od dnia.
Zyje juz troche nma tym swiecie i w tym kraju i wodzoalem rozne przypadki a z ubezpieczycielem lepiej w zadnej formie nie miec do czynienia ani jako poszkodowany ani jako sprawca……..bo to sa dopiero zlodzieje.
Czytalem kiedys o przypadku gdzie gosc ubezpieczyl auto i go rozbil po 1,5 miesiaca a ubezpieczyciel po takim okresie zanizyl wycene auta o blisko 16 tys zl.
ale spoko wypłacili w ciągu 20 dni. Wypłacili nawet tyle, że zostało mi się jeszcze na butelkę dobrego alkoholu i zakąskę do tego dla kolegi który mi to robił.
Widze, ze dyskusja się ładnie rozwinęła.
Można powiedziec, ze tegoroczna zima juz sie kończy i faktycznie teraz trzeba juz bedzie myśleć o oponach letnich.
Ale skoro Mosfet mówisz, ze bedziesz zmieniał auto, to tak jak sam napisałeś – miej do niego już 2 komplety gum i zimą jeździć na 4 zimówkach, co by sobie nowego cacka zimą nie uszkodzić :D
pzdr
No tak nowiutkie cacko.
Jak sprzedam vectr, to co dostanę, to będzie musiało mi starczyć na nową furę, no ewentualnie parę stówek mogę dołożyć.
Opla chcę się pozbyć ponieważ rdzewieje strasznie, a teraz jeszcze po zimie, nie zanosi się na nic dobrego, albo na to, żeby przetrwał jeszcze jedną zimę, a ja się nie znam i nie bardzo mam gdzie i za co wstawki porobić i zaimpregnować. Wolę sprzedać i mieć problem z rdzą z głowy. Kupię coś mniejszego z benzynowym silniczkiem i co najważniejsze ocynkowanego i będę jeździł dopóki nie zarżnę silnika i koniec :P
Jest taka reguła starych dobrych mechaników i kierowców-zakładaj lepsze opony, o lepszym stanie bieżnika na tylnej osi. To było jeszcze za czasów gdy przeważały tylnonapędowce ale uważam, że ma to sens także przy przednim napędzie. Mimo że nikt tak nie robi, ze względu na przyspieszone zużycie przednich opon.
@Mosfet – no to powodzenia w poszukiwaniach nowego nabytku. Gdybys miał jakies pytania odnosnie wybranego auta itp, to pisz smialo na mojego roboczego maila (znajdziesz go w dziale kontakt)
@cezzar – zgadza się! Z lepszymi oponami na tył chodzi to o to, zeby dzięki nim zminimalizować ryzyko wystąpienia nadstarowności czyli zeby tył auta nie próbował nas wyprzedzić
Skomentuj wpis