A jeśli auto, którego zakupem jesteśmy zainteresowani nie przyjechało do nas ze Szwecji tylko z innego europejskiego kraju, ale posiada książkę serwisową? Jasne, że może być ona podrobiona, wszak książek serwisowych do Opli na allegro nie brakuje, ale co jeśli pojedziemy danym autem do ASO, w którym się okaże, że wpisy w komputerze pokrywają się z tymi w książce?

Czy można uznać, że w takim przypadku auto ma „100% oryginalny przebieg”? Cóż… ponownie pozostaje zdać się na własny rozsądek.

Tytuł „Rodzyn Of The Week” w 32 tygodniu 2011 roku otrzymuje Opel Astra H:

Przed oczami ukazuje się oferta z dużą ilością dobrej jakości zdjęć. Astra rocznik 2006 z deklarowanym przebiegiem 169 tys. km czyli dla pięcioletniego już kompakta Opla daje to średnio ponad 33 tys. km rocznie. Sporo? Na tle tych wszystkich oferowanych w Polsce dziesięcio- czy piętnastoletnich aut z Dieslem, w których roczny przebieg dziwnym trafem zawsze oscyluje w zakresie 15 – 18 tys. km rocznie oplowskie 33 tysiące mogą wydawać się gigantycznym „przelotem” i ktoś może założyć, że przebieg faktycznie jest oryginalny. Warto jednak zwrócić uwagę na widoczną na jednym ze zdjęć książkę serwisową:

Opel faktycznie – jak to aż dziesięcioma wykrzyknikami zostało uwypuklone w opisie – jest serwisowany… tyle, że według książki działo się to tylko do grudnia 2008 roku. Pierwszy wpis pojawił się w lutym 2007 roku i deklarowany wtedy przebieg wynosił 38 tys. km. Drugi wpis pochodzi z maja 2008 i według niego Astra przejechała w sumie 76 tys. km czyli 38 tysięcy od poprzedniego przeglądu. Wpis trzeci – i tu spora niespodzianka, pochodzi z grudnia 2008 i informuje, że na liczniku auta zagościło już 126 tys. kilometrów. Znaczy to, że w ciągu zaledwie siedmiu miesięcy auto przejechało 50 tysięcy km!

Nagle wpisy się urywają i oto staje przed nami owa Astra z deklarowanym przebiegiem 169 tys. km czyli o 43 tysiące wyższym niż w grudniu 2008. Do lipca 2011 (gdy wystawiono auto do sprzedaży w Polsce) daje nam to średni przebieg ok. 16.5 tys. km rocznie…
Co to oznacza?

#1 – człowiek posiadający Astrę w grudniu 2008 roku sprzedał ją komuś, kto od stycznia 2009 jeździł tylko ok. 16.5 tys. km rocznie?
#2 – człowiek posiadający Astrę w grudniu 2008 roku (bardziej lub słabiej) rozbił ją jakiś czas po przeglądzie i przez ponad dwa lata stała ona nieużywana?
#3 – człowiek posiadający Astrę w grudniu 2008 roku jeździł nią aż do ok. dwóch miesięcy temu, gdy sprzedał ją jakiemuś Polakowi, który – by uszczęśliwić polskiego klienta – postanowił skorygować licznik?
#4 – człowiek posiadający Astrę w grudniu 2008 roku… [miejsce na interpretację własną]

 

Sami dopowiedzcie, co waszym zdaniem jest najbardziej prawdopodobne, bo prawdy się pewnie nigdy nie dowiemy. Allegrowicz nie ma już Astry w swojej ofercie i można się domyślać, że znalazła ona po prostu nowego właściciela. No tak, nie ma się w sumie co dziwić, przecież to Diesel (patrząc na tytuł aukcji) w wersji OKAZJA, które to wersje Polacy tak bardzo przecież kochają…

 

Ps. Linka do ogłoszenia podesłał mi Dominik. Dzięki!