Za siedmioma lasami
Piękna Alfa stała
Co tytuł Rodzyna
Od tylika dostała:

I się tylik pyta
Swoich moto synów
Czemu i dlaczego
Alfa wśród Rodzynów?

 

Powód jest konkretny!
Czytelnicy mili
Piszcie w komentarzach
Nie traćcie ni chwili!

 


EDYCJA:

Widzę, że już dwóch z was trafiło w to, o co chodziło mi od początku, mogę więc już zrobić edycję.

Dlaczego więc Alfa dostała mało zaszczytny tytuł Rodzyna? To proste! Zgodnie z tym, co zauważyli tko17 i takietam (za co szacun należy im się ogromny) – zwróćcie uwagę na tylne lampy i tylny zderzak. Tak te elementy wyglądały przed liftingiem:

a tak wyglądały po liftingu przeprowadzonym w połowie 2003 roku

Myślę, że na tych małych zdjęciach wyraźnie zaznaczyłem miejsca, w których najbardziej widać różnice przed i poliftingowych wersji.

Co to wszystko oznacza? Szczepana 2 w 1?

I tak… i nie…
Nie można tego stwierdzić tak od razu tylko na podstawie zdjęć. Ale aby się upewnić wystarczy po prostu zobaczyć auto na żywo i zbadać miernikiem grubości lakieru tylne błotniki, tylne słupki, okolice lamp a przy okazji tylną klapę.

Jeśli okaże się, że na błotnikach i jego okolicach będzie polakierowana warstwa szpachli i jeśli po odsłonięciu wykładziny w bagażniku zobaczymy lepiej lub gorzej zamaskowane ślady prostowania podłogi to można już mieć pewność, że auto zaliczyło klasyczną kolizję autostradową (najechanie na tył poprzedzającego auta) i w Polsce zostało naciągnięte, wyszpachlowane oraz polakierowane, ale z pewnych przyczyn – najprawdopodobniej finansowych – podczas reanimacji użyto klapy i tylnego zderzaka z wersji przed liftingiem.

Ale jeśli na całej tylnej części auta nie znajdziemy ani grama szpachli a jedynie drugą warstwę lakieru to można od razu zacząć dokładnie sprawdzać progi i pozostałe słupki, bo odnalezienie miejsc, w których zostały zespawane ze sobą dwie w 50% bezwypadkowe połówki Alfy jest tylko kwestią czasu!!!

Nie chcę być brany za czarnego proroka, ale to właśnie tę drugą opcję stawiam jako bardziej prawdopodobną. Polscy handlarze wiedzą przecież, że wiele osób przychodzi na oględziny auta z miernikiem grubości lakieru i raczej nie chcą ryzykować długiego pobytu auta na placu z powodu natychmiastowego wykrywania szeroko położonej szpachli. Przecież dla nich prościej i lepiej jest zlecić zespawanie dwóch Alf, w takim choćby warsztacie, który jakiś czas temu zrobił przeszczep w niezbyt mocno uszkodzonym Mondeo (o którym mowa była tutaj):

No tak… dla nieuczciwych handlarzy to lepiej… ale czy to także lepiej dla człowieka, który kupi tę Alfę?

Eeeee… to już nie ich problem, bo przecież „widziały gały co brały”…

 

Ps. linka do dzisiejszej Alfy dostałem od Medawca. Dzięki!