- Ciężko jest Szwagier, ciężko… – napisał mi ostatnio na maila Blogomotive, który nadal szuka BMW E46. Ostatnio sprawdzał w ASO przerdzewiałego topielca, którego naprawdę nie można nikomu polecić – a już tym bardziej za cenę ponad 16 tys. zł i cóż… Blogo jest coraz bardziej zrezygnowany ale szuka nadal.

Co ja mogę w tej sytuacji zrobić? Niewiele…

Tytuł „Rodzyn Of The Week” w 51 tygodniu 2011 roku otrzymuje BMW 320i E46:

O sprawie wie m.in. Andrebar, który pomagał w poszukiwaniach Astry dla mnie, ale przy obecnej, bardzo słabej złotówce koszt zakupu auta w Niemczech jest niestety wysoki i cóż… Blogo ze swoim budżetem skazany jest na tworzone przez polskich magików okazje :/

Na okazje takie choćby jak prezentowane powyżej BMW 320i z 1998 roku. Ogłoszenie zostało wyemitowane po raz pierwszy 3 tygodnie temu (świeży numer C2213xxxx) z ceną wywoławczą zaledwie 9000 zł, która oczywiście podlega negocjacji i która okazuje się, że jest najniższą ceną za E46 z tego rocznika i z tym silnikiem na otomoto.

Czy tanio znaczy dobrze?

Hmmm… jeśli spojrzymy nieoryginalne logo BMW na masce, na inny odcień przedniego pasa (widać to szczególnie dobrze pod lampami), na ogólnie słabe spasowanie przodu

czy na równie słabo spasowaną tylną klapę, na której dodatkowo pręży się nie pasująca do silnika opisówka „318i”

to od razu można zacząć podejrzewać, że okazyjna cena dzisiejszego egzemplarza nie wzięła się z przypadku, ale raczej z chęci szybkiego pozbycia się auta o bujnej acz wątpliwej przeszłości.

Co ciekawe, komplet oryginalnych, używanych 17” alufelg wyceniany jest na allegro na ok. 1000 zł więc tak naprawdę to auto według sprzedawcy po negocjacji będzie warte mniej niż 8000 zł. A to już naprawdę mało!

Egzemplarz za ponad 16 tys. zł okazał się być topielcem. Aż strach pomyśleć co może prezentować sobą egzemplarz, który kosztuje (zaokrąglając) dwa razy mniej!

- Ciężko jest Szwagier, ciężko… – teraz ja mogę powiedzieć to samo co wcześniej Blogo. Mówią, że masz problem jak chcesz mieć auto a nie masz na nie pieniędzy. Ale nawet jak masz trochę tych pieniędzy i upatrzony model to często się okazuje, że jest tak samo ciężko, bo trudno za daną kwotę znaleźć ciekawy egzemplarz…

 

Ps. Aha, auta, o którym wspominałem ostatnio nie byłem w końcu nawet oglądać na żywo, bo sprzedawcy nie podobał się pomysł aby po moich oględzinach, ale przed zakupem pojechać (z Blogo) na przegląd do ASO BMW. A to już o czymś przecież świadczy.