Tytuł “Rodzyn Of The Week” w 51 tygodniu 2008 roku otrzymuje ten Citroen Xsara:

Xsara może czuć się szczęściarą, bo dzisiejszy tytuł dostała zupełnie przypadkowo. Anjin, którego można spotkać na Forum Technicznym Auto Świata, zapytał wczoraj, jakimi sposobami handlarze doprowadzają komorę silnika do takiej idealnej czystości. Dzięki jego pytaniu i linkowi do aukcji, zupełnie przypadkowo miałem okazję poznać tę sprowadzoną “ślicznotę”.

Fakt, widać, że Xsarka została wręcz wylizana i jest idealnie odpicowana do sprzedaży. Lśniąca komora silnika, piękny lakier, opony, równie piękne wnętrze – na pierwszy rzut oka auto naprawdę prezentuje się świetnie i może budzić zaufanie. I o to właśnie handlarzowi chodziło.

Ale jak tak się temu wszystkiemu przyjrzeć bliżej, to już nie jest tak różowo. Na lśniącym lakierze nie ma nawet jednej ryski, a to – pamiętając o prawie 9- letniej eksploatacji – może już trochę zastanawiać. Zwróćcie uwagę na przód tej cytryny:

Strona pasażera:
- tragiczne spasowanie maski z nadkolem (szczelina się rozłazi – tuz przy szybie jest mała a przy lampie o wiele większa)
- słabe spasowanie lampy z nadkolem i z maską

Strona kierowcy:
- tragicznie włożone drzwi – na zdjęciu nr 7 widać, ze szczelina dzieląca drzwi z nadkolem jest maleńka u góry i o wiele większa na wysokości koła; na zdj nr 1 i 3 widać doskonale, ze nadkole nie idzie w równej linii z drzwiami (porównajcie sobie to ze stroną pasażera)
- słabe spasowanie lampy z maską (szczelina jest wyraźnie mniejsza niż po stronie pasażera)
- słabe spasowanie maski z nadkolem
- słabe spasowanie nadkola z lampą i zderzakiem

Dodatkowo – widać tu dość częsty trik handlarzy. Włączone światła uniemożliwiają porównanie czy przednie lampy są takie same. Pamiętacie Audi A6 C5, które zdobyło tytuł Rodzyna w 47 tygodniu tego roku? W jego przypadku było widać wyraźnie, że klosz na lampie po stronie pasażera jest już zmatowiony, ale lampa po stronie kierowcy to nówka. A w przypadku omawianego Citroena – dzięki włączonym żarówkom, ewentualna różnica w lampach jest nie do zauważenia.

Słowem – ta Xsara w wersji “100% bezwypadkowy” na 100% dostała przodem od strony kierowcy i została byle jak poskładana. Ale handlarz pomyślał, że zamiast malować tylko przód (i ew. drzwi kierowcy), pomaluje całe auto, umyje silnik i będzie sprzedawał auto jako prawie, że nóweczkę z salonu. I trzeba przyznać, ze poziom odpicowania wręcz zachwyca – patrząc na lakier, silnik czy wnętrze (nie licząc przetarć na fotelu czy lewarku skrzyni), auto naprawdę wygląda jak nóweczka. Handlarz dzięki temu liczy, że ktoś już tak zafascynuje się nowo położonym lakierem, że nie zwróci uwagi na takie szczegóły jak lekko pęknięty przedni zderzak, inne opony na przedniej osi (porównajcie bieżnik na pierwszym zdjęciu) czy hmmm – tragicznie spasowany przód auta, który aż kole w oczy.

Dzisiaj wiele osób kupuje używane auto tylko oczami i właśnie na takie osoby poluje ten handlarz. Niestety, prędzej czy później – na taką trafi i pewnie nieźle na niej zarobi…