Przedszkole, podstawówka, gimnazjum, technikum, licencjat czy magistrat… Różne są szkoły uzdatniania układu poduszek powietrznych w rozbitych autach. Jeśli przeczytaliście już pierwszą część tego wpisu, to czas iść dalej.
Jak już napisałem w pierwszej części, kontrolę układu Airbag należy zacząć od dokładnej obserwacji zapalania się i gaśnięcia kontrolki. Jeśli nie zapala się ona wcale, lub zapala się, ale gaśnie np. dopiero po uruchomieniu silnika i w dokładnie tej samej sekundzie co np. kontrolka ładowania to już wiadomo, że mamy do czynienia z prostą metodą uzdatnienia. Ale jeśli kontrolka zapala się i gaśnie prawidłowo to należy przejść do dalszej części oględzin – trzeba po prostu wykręcić poduszkę z kierownicy i dobrze się jej przyjrzeć.
Należy się jednak spodziewać, że sprzedawca nie będzie chciał pozwolić na rozkręcanie poduszki pierwszemu lepszemu człowiekowi, który przyjdzie oglądać jego auto.
I nie ma co się temu dziwić. Istnieje bowiem szansa, że przy mało fachowej obsłudze, może pojawić się np. chwilowa przerwa w obwodzie i przy ponownym przekręceniu kluczyka kontrolka poduszki zapali się na stałe a w skrajnie pechowej sytuacji poduszka powietrzna może nawet wystrzelić w trakcie amatorskiego sprawdzania.
Nie trzeba jednak dramatyzować, bo przy zachowaniu kilku środków bezpieczeństwa wszystko będzie dobrze. I to tak – że pozwolę sobie użyć „handlarzowej” metafory – na 100%.
Pierwsze co trzeba zrobić to upewnić się jakiego typu radio jest zamontowane w aucie i jeśli zabezpieczone jest ono kodem to trzeba mieć pewność, że taki kod się posiada. Teraz trzeba odpiąć akumulator (najpierw klemę ujemną i po chwili dodatnią) i odczekać najlepiej z 10 minut, aby dać czas na samoczynne rozładowanie się kondensatora podtrzymującego napięcie w układzie Airbag. Co prawda, np. Opel mówi, że wystarczy odczekać tylko 1 minutę, ale moim zdaniem i tak można poczekać wspominane 10 minut. Żeby mieć pewność.
Istnieje także druga szkoła, która mówi, że zamiast odpinać akumulator, wystarczy odpiąć bezpiecznik układu Airbag, ale najpierw trzeba wiedzieć gdzie się on znajduje. I istnieje więc szansa, że wypniemy nie ten bezpiecznik co trzeba, a to może (ale oczywiście nie musi) się zakończyć wystrzeleniem poduszki. Nadal zalecam więc odpięcie akumulatora.
Należy teraz odkręcić dwie śruby Torx T30 (to najpopularniejsze rozwiązanie), które zamocowane są po drugiej stronie kierownicy. Wrzuciłem wam tu kilka zdjęć, abyście mieli ogólny obraz sytuacji. Po odkręceniu śrub wyciągamy delikatnie moduł poduszki i patrzymy co i jak:
1. Poduszka powinna być połączona przewodem z taśmą pod kierownicą (widać to na powyższych zdjęciach) – w przypadku, gdy żadnego przewodu nie będzie to już wiadomo, że mamy do czynienia z zaślepką
2. Wtyczka wchodząca do poduszki nie powinna być nadpalona ani tym bardziej stopiona – w trakcie odpalania ładunku pirotechnicznego wytwarza się wysoka temperatura, która potrafi nawet stopić plastikową złączkę i może się zdarzyć, że podczas uzdatniania auta nikt nie będzie się przejmował wstawianiem nowej wtyczki, bo „kto będzie oglądał poduszkę od środka?”
3. Na module poduszki powinna być zamieszczona data jej produkcji (wydrukowana na naklejce lub wybita na metalowej części). Data powinna być zbliżona do daty produkcji samochodu – brak informacji o wieku poduszki będzie już wskazówką, że ktoś tu grzebał (ktoś mógł np. zdrapać naklejkę). Ale inną datę produkcji poduszki, sprzedawca może tłumaczyć np. tym, że oryginalna poduszka została ukradziona i poprzedni właściciel kupił nową, wyprodukowaną 2 lata później niż auto. I tu trzeba się będzie z nim zgodzić
Jeśli wszystko będzie w porządku to można przejść do dalszych oględzin:
4. Można odkręcić śruby łączące moduł poduszki z osłoną i po prostu zobaczyć czy mamy do czynienia z dobrą czy może ze zwiniętą lub obciętą poduszką, która już wystrzeliła
5. Można także odłączyć wtyczkę idącą do poduszki, podłączyć akumulator i po chwili przekręcić kluczyk w stacyjce. Kontrolka powinna się wtedy zapalić, zgasnąć i zapalić ponownie, ponieważ – co jest logiczne – sterownik SRS powinien wyczuć brak poduszki kierowcy. Jeśli jednak kontrolka będzie się zachowywała poprawnie i po zgaśnięciu się nie zapali to już będzie wiadomo, że w obwodzie wlutowany jest rezystor
Chcę jednak ponownie zaznaczyć, że sprzedawca naprawdę może się na to nie zgodzić i trudno będzie się mu dziwić. W przypadku punktów 1 – 3 może on mówić, że my jesteśmy zwykłymi amatorami i możemy doprowadzić do przypadkowego wystrzału, w przypadku punktu 4 może mówić, że podczas przykręcania (odkręconego przed chwilą) modułu do osłony powinno się zawsze używać nowych śrub. I będzie miał rację, bo faktycznie te śruby powinny być nowe, a w przypadku punktu nr 5 może powiedzieć, że nie zgadza się na odpięcie złącza, bo on jest przekonany, że w kierownicy jest „na 100%” sprawna poduszka i po podłączeniu akumulatora i przekręceniu kluczyka zapali się na stałe kontrolka i on aby wykasować informację o błędzie, będzie musiał później jechać do serwisu…
I wtedy przychodzi olśnienie!
Właśnie. Jedźmy do serwisu. Ale wcześniej powiedzmy prosty tekst typu:
„Chciałbym pojechać tym autem do serwisu. Skoro Pan nie pozwala mi na sprawdzenie poduszki na miejscu to poproszę, aby serwisant przy mnie ją odkręcił i odpiął złącze. Jeśli wszystko będzie działało poprawnie i po odpięciu wtyczki zapali się na stałe kontrolka to świetnie! Serwisant wykasuje po chwili informację o błędzie a ja nadal będę bardzo zainteresowany kupnem tego auta. Ale jeśli wbrew Pana zapewnieniom, okaże się, że w kierownicy siedzi zaślepka to ja się odwracam, wychodzę z serwisu, wsiadam do auta znajomego i jadę do domu. Rachunek za sprawdzenie będzie już na Pana głowie”.
Należy się spodziewać, że taki tekst nie spodoba się sprzedawcy i jeśli będzie on wiedział, że auto przeszło proces uzdatniania, to zwyczajnie zacznie nagle kręcić, że a to „Szefa teraz nie ma”, a to „Po co jechać do serwisu? Przecież mówię, że wystarczy tylko lać i jeździć” itd.
Mogą być oczywiście przypadki, gdy sprzedawca naprawdę nie będzie znał historii auta, bo zostało ono np. klika dni temu przyjęte od kogoś w ramach rozliczenia za inne auto i nie będzie chciał ryzykować wyjazdu do serwisu. Ale czy wtedy Ty bedziesz chciał ryzykować zakup takiego auta? Ja bym nie chciał.
Zwróćcie uwagę na reakcję sprzedawcy – czy zacznie się nagle pocić, błądzić wzrokiem i będzie nerwowy czy może przyjmie tę propozycję ze spokojem i zacznie myśleć kiedy będzie mu pasowało pojechać z wami do serwisu? Z takiej reakcji dużo się można dowiedzieć.
Koniec części drugiej. W kolejnej przeczytacie o siódmym stopniu wtajemniczenia, czyli o „Doktoracie”, bo nie chcę go dokładać do tego i tak już długiego wpisu. Zobaczycie także poduszki i ich atrapy w praktyce.
Ciąg dalszy w Sprawdź Airbag! Cz. III.


Liczba komentarzy dla " Sprawdź Airbag! Cz. II ": 19
Przejdź do komantarzy rss lub skorzystaj z odnośnikaJakoś mi się nie widzi rozbieranie samochodu przy właścicielu ;) Ale jeśli ruszamy się już z autem do serwisu to koniecznie trzeba poprosić mechanika o rozebranie kierownicy i spr. poduszki.
Pozdrawiam tylik – świetny blog!
Koniecznie.
3maj się
Szczerze raczej wątpię, aby sprzedawca zgodził się na rozkręcenie poduszki. Stawiałbym na drugą alternatywę na pojechanie do serwisu. Słuszna uwaga, że z reakcji sprzedającego można naprawdę wiele wywnioskować. Może zboczę trochę z tematu, ale nieudacznicy też sprzedają samochody. Kiedyś wybraliśmy się ze znajomym do komisu. Seicento, rzut oka na opony w celu zweryfikowania, w którym tygodniu i roku zostały wyprodukowane itd. Na kołach nieproporcjonalne wypukłe kołpaki i… podkładki pod śrubami! Czujesz?! Zapytałem sprzedawcę, co jest pod śrubami? Podkładki – odparł, nie widząc w tym nic dziwnego. Stożkowe śruby, a pod nimi podkładki…
Techniczna strona-OK!…ale PP mają pewny ściśle określony przez producenta okres gwarancji! Co nie znaczy, że w starszych wiekiem autach nie zadziałają – jeśi są !?
Miałem przypadki, że po próbie “odpalenia” auta na wyładowanej bateri lub nawet wadliwym rozruszniku(!) pozostawała świecąca kontrolka PP. i żadne ponowne ładowanie akumulatora czy zdjącie klem itd..itp..nie pomogło Tylko komp i wykasowanie błedu. To dotyczy również zakładanych dodatkowych alarmów czy zabezpieczeń.
Z mojego doświadczenia zapewniam,że jeśli auto nie jest po “crash-testach” to zero problemu!
pozdr
@lukaszm – hehe, to Seiciak musiał naprawdę świetnie z tymi kołpakami wyglądać!
@Andrebar – miałem zamiar napisac o “terminie przydatności do spożycia” poduszek w części trzeciej, no ale mogę coś już wspomniec na ten temat tutaj.
Uznaje się, że bezpieczny okres dla poduszek to 10 lat od chwili ich wyprodukowania i po tych 10 latach teoretycznie powinno się zamontować fajrycznie nowy moduł. Ale wiadomo, że nikt tego nie robi :D
ps. czytałem kiedyś o crashteście (o ile dobrze pamiętam) 12- letniej klasy S, który miał sprawdzić czy poduszka kierowcy zadziała prawidłowo i okazało się, że wszystko było dobrze – poduszka otworzyła się tak jak powinna. Nie trzeba więc dramatyzować i rygorystycznie wymieniać poduszki w starszych autach, w których siedzą jeszcze fabryczne elementy
Kolejna sprawa to uruchamianie silnika w chwili, gdy akumulator jest słaby. Akurat nie miałem o tym zamiaru pisać w kolejnej części, ale powiem Ci, ze często można spotkać się z przypadkami, że jeśli napięcie na baterii spadnie poniżej 9V to może się zapalić kontrolka (bo sterownik wyczuje zbyt niskie napięcie, które może nie być wystarczające do odpalenia ładunku pirotechnicznego) i aby ją wykasować to trzeba było jechac do serwisu
Moim zdaniem nie ma sensu na własną rękę sprawdzać Air bagu. Jeżeli zastosujemy metodę napisaną pod koniec artykułu i dostaniemy odpowiedź pozytywną to na 95% jest ok. A jeżeli handlarz zacznie kręcić to podziękować. Samo jego zachowanie go zdradzi.
Choć może się zdarzyć, że servis w którym sprawdzamy auto jest zaprzyjaźniony z handlarzem. Dlatego sami powinniśmy wybierać stacje servisowa a nie tą, którą zaproponuję nam sprzedający.
Pozdrawiam
Pisałem już kiedyś w innym wpisie, ze gdy już chcemy jechać do serwisu na sprawdzenie auta to najlepeij jest się zapytać sprzedawcy czy nie zna jakiegoś serwisu, w którym dobrze sprawdzają auta. I jeśli padnie jakaś nazwa to już wiadomo, ze można jechać wszędzie tylko nie tam!
Odnośnie samodzielnego sprawdzania airbagu to ja nadal uważam, że jesli sprzedawca się zgodzi to warto chociaż odkręcić dwie śruby i zobaczyć w jakim stanie jest wtyczka idąca do modułu (o ile w ogóle jest) czy jaka jest data produkcji (o ile np. naklejka z ta datą nie została odklejona). Jeśli okaże się, że np. do poduszki nie dochodzi żaden przewód to po co jechać do serwisu? Przecież już widac, ze tu siedzi wycięta poducha + zaślepka z allegro i nie trzeba będzie wydawać pieniędzy w serwisie
I jeśli sprzedawca wie, ze przy poduszcze było grzebane to tym bardziej nie będzie nikomu pozwalał na jej samodzielne sprawdzenie. Ale nie będzie też bardzo chętny, zeby pojechac do serwisu, bo będzie wiedział, ze tam wszystko się wyda i że najprawdopodobniej będzie sam musiał zapłacić za kontrolę…
Nigdy nie zabrałbym oglądanego auta do serwisu na który nalega sprzedający… na 90% jest tam ustawiony ;)
Ja też nie pozwoliłbym aby pierwszy lepszy koleś grzebał mi w samochodzie. A z wiezdzą serwisantów bywa różnie. Kiedyś sprzedawałem auto i kupujący chciał je sprawdzić w serwisie tej marki. OK. Po ” rzeczowym i wnikliwym ” obejrzeniu auta koleś stwierdził, że całe było malowane a przód rozbity i wspawany. Przyznam, że trochę mi podniósł ciśnienie ponieważ dokładnie znałem historię auta i wiedziałem, że jest bezwypadek i bezkolizyjny ( dla ścisłości ). Dodam tylko, że zawieszenie sprawdzili podzczas jazdy po wyboistej drodze ( bez szarpaków i ścieżki diagnostyszczej ) a kolntrola stanu silnika polegała na sprawdzeniu poziomu oleju i płynu wspomagania. Rewelacja. Z natury jestem uparty i nie odpuściłem. Zabrałe kupującego i pojechaliśmy do innego serwisu tej samej marki ( sam go wybrał ) z deklaracją, że pokrywam koszty a jeżeli wszystko będzię dobrze to dopłaci kwotę przy kupnie auta. Tam auto zaliczyło pełną diagnostykę, podłączenie pod komputer, miernik grubości lakieru, pomiar punktów kontrolnych podwozia. Wynik – 100% oryginał, do wymiany gumki tylnego stabilizatora koszt 24 Zł w serwisie. Aż boję się pomyśleć co by się stało gdyby w pierwszym serwisie ktoś zaczoł grzebać przy poduszkach.
Sa serwisy ASO z prawdziwego zdarzenia i serwisy tylko z nazwy i logo przynaleznosci do danej marki. Najalepiej przed kupnem samochodu poczytac na forach internetowych o reputacji danej stacji obslugi oczywiscie w okolicy kupywanego samochodu, a nie np. samochod kupujemy w Gdansku a do serwisu bysmy jechali do Krakowa.
Warto tez poszukac nieautoryzowanych stacjo obslugi danej marki bo z reguly pracuja tam ludzie ktorzy w ASO pracowali i maja tez dobre rozeznanie jak nie wieksze a i obsluga czesto jest na wyzszym poziomie.
Tak na marginesie sprawdzanie w kilkunastoletnim samochodzie grubosci powloki lakierniczej pod katem czy byla maska malowana czy nie jest dla mnie absurdem. Maske mozna pomalowac bo jest poobijana od kamieni, drzwi moga byc zarysowane na parkingu itp.
Jedynym wytlumaczeniem jest ze sprawdzamy ile warstw szpachli jest na samochodzie czy jej nie ma.
Kupujacy samochod od osoby fizycznej czy podmiotu gospodarczego zajmujacego sie na co dzien handlem samochodem zawsze jest na wygranej pozycji, gdyz nie moze sie ta osoba wytlumaczyc ze nie zna sie lub nie wiedzial.
To samo dotyczy sie jesli kupujemy auto bezposrednio od 1 wlasciciela, mozemy mu je wrocic do 2 lat gdyz taka jest rekojmia w Polsce.
Strach pomyśleć, że nie można ufać nawet serwisom i można liczyć tylko na swoje doświadczenie -.-
Najgorsze co może spotkać kupującego (nieświadomego) to pseudo-fachowiec zabrany ze sobą na wstępne oględziny!
Ludzieee.. co ja się takich Kaszpirowskich naoglądalem i nasłuchałem to książkę mógłbym
o debiliżmie rodaków napisać.
Nie będę Tylikowi tu zaśmiecał ale kiedyś o tym napiszę na “bezwypadkowe.net”
Ale pamiętajcie wszędzie jest potrzebny zwykły UMIAR-i odrobinę rozumu. A tych dwóch cech coraz bardziej niestety brakuje kupującym a zastępuje je- Chęć Posiadania- i -Niska cena-
Sorki o PP mieliśmy pisać… też bym nie dał dłubać przy swoim aucie bo jak ktoś ma trochę doświadczenia to wie, że kontrolka PP gaśnie, że tak powiem “indywidualnie” (zejdżcie do swoich aut i zaobserwujcie)kontrolki gasną jakby etapami. Ale to tylko wstępne obserwacje
auto nie musi zaliczyć dzwona wystarczy jak dostanie uderzenie w p.koła (np wpadnie na krawężnik) blacha cała a poduszeczki buumm!
i dziesiątki innych przypadków.
Dlatego jeśli nie mamy lub nie potrafimy posiadanej wiedzy zastosować ja radzę aby postępować jak w przypadku choroby- lekarz 1go kontaktu, specjalista,szpital.
Daję Wam gwarancję, że trzymając się tych podstawowych prostych zasad zaoszczędzicie na zdrowiu i finansach.
Ale wiedzę warto “pochłaniać” chociażby dla własnej satysfakcji.
Chciałbym aby za niedługo JELENIA można było spotkać tylko w lesie (bo tam jego miejsce)
pozdr
Mysle kolego Andrebar iz dopuki bedziemy zarabiac tyle ile zarabiamy to jeleni mozna bedzie nadal spotkac na ulicy i nie tylko w wigilie bedzie mozna z nimi porozmawiac.
@Spooki – masz rację. I dlatego warto właśnie się zapytać czy sprzedawca poleca nam jakiś warsztat, bo kto wie – może ten jego zaznajomiony warsztat to ten sam, do którego my chcieliśmy pojechać?
@sewkor – to sprawdzanie faktycznie było “rzeczowe i wnikliwe” :/ kontrola stanu silnika polegająca na sprawdzeniu poziomu oleju i płynu wspomagania jest tego najlepszym dowodem!
heh, w takim przypadku faktycznie troche byłoby strach pozwolic temu majstrowi co się znał na sprawdzaniu poziomu oleju grzebać przy poduszcze – istniałaby szansa, że nie odłączyłby on przed tym akumulatora :/
@dejvinside – no tak, strach pomyśleś, ale z drugiej strony warto mieć tego świadomość!
@Andrebar – zgadzam się, kontrolki gasną etapami. Ale jeśli auto zostało uzdatnione w trybie “licencjackim” czy tym bardziej “magisterkim” to przecież kontrolka będzie gasła prawidłowo.
Wiedzę faktycznie warto pochłaniać choćby dla własnej satysfakcji, ale także dlatego, żeby można było coś jeszcze zasugerować człowiekowi w serwisie i poprosić go o odkręcenie srubek i zerknięcie na moduł poduszki.
ps. Odbierz maila, bo mam dla Ciebie propozycję.
A odnośnie jelenia to dobrze to określił Slawek…
@slawek – dokładnie! Zajrzyjcie na aktualnego Rodzyna, który jak się okazuje, został już sprzedany: http://tylik.motogrono.pl/rodzyn-17-ford-fiesta/
Slogan „Ford Fiesta MK-5-TANIO !!!” zdziałał tam cuda i auto trafiło do szczęśliwego nabywcy…
[...] już pierwszą i drugą część tego wpisu? Tak? To świetnie, nigdzie się więc nie [...]
[...] Ciąg dalszy w Sprawdź Airbag! Cz. II. [...]
Panowie !
Chciałem kupić Astrę z 2001 roku. Samochód miał być super. Od osoby prywatnej.
Po obejrzeniu. Bity z tył, naprawiony profesjonalnie,silnik 1,6 , powinien być 2 litrowy. Pani właścicielka była przekonana, że jeździ prawie nówką.
Pozdrawiam.
ciąg dalszy.
Warsztat zapewnił mnie , że wszystko jest OK. Samochód miał tylko lekką stłuczkę parkingową z przodu.
Pozdrawiam.
No widziesz jak to jest…
A czy ten warsztat to nie był przypadkiem polecony przez właścicielkę? (czyli, że byli oni ugadani)
Skomentuj wpis