Ech…
Polski rynek aut używanych… Można by o nim wiele napisać. Ale w sumie czy to byłoby potrzebne? Przecież każdy, kto się choć trochę motoryzacją interesuje to wie, jak sytuacja na tym rynku wygląda…

Chcę tu teraz kontynuować wątek, który zacząłem w moim wcześniejszym blogowym poście. Wiemy już, że za jakiś czas (czas ten jest niestety bliżej nieokreślony) będę szukać auta. Będzie to konkretny rodzaj nadwozia, z konkretnym silnikiem, z konkretnym typem alufelg itp. I już tu się zaczynają pierwsze schody, bo jeśli ktoś kiedyś szukał właśnie takiego konkretnego używanego auta, to już wie, że nie jest z tym tak łatwo. Niby się wydaje, że aut jest cała masa, ale jak przyjdzie co do czego, to często można usłyszeć: „nic dla mnie nie ma”.

No to zaczynamy wstępne poszukiwania Jednorożca. Najlepiej oczywiście żeby była to wersja “od pierwszego, niepalącego właściciela, zadbany, bezwypadkowy, serwisowany, garażowany, igiełka, nic nie puka, nic nie stuka, tylko lać i jeździć, super okazja, naprawdę warto, gorąco polecam”. No i „z autentycznym niskim przebiegiem”. I na pierwszy ogień idzie oczywiście ogromna baza aut dostępnych w wielu internetowych serwisach z ogłoszeniami. Przyznaje, że co jakiś czas te serwisy sobie przeglądam i szukam motoryzacyjnych „okazji”.

A oto trzy auta, którym chciałbym, żebyśmy przyjrzeli się bliżej:

Na samym początku muszę dodać, że wszystkie 3 prezentowane tu auta dostają minusa na starcie, bo nie ma na nich oryginalnych emblematów RS4 na grillu i/lub na tylnej klapie. Co prawda jest to minus, ale gdyby brakujący znaczek (czy znaczki) był jedynym mankamentem to oczywiście nie przekreślałoby to danego auta. No właśnie… Gdyby brakujący znaczek był jedynym mankamentem…

 

 

1. Kandydat nr 1 (kliknij na poniższe zdjęcie, żeby otworzyć zrzut z ogłoszenia)


Na pierwszy rzut oka to RS4 B5 naprawdę wzbudza zaufanie. Auto z polskiego salonu, od pierwszego właściciela, serwisowane w ASO, bezwypadkowe. Oglądając pierwsze zdjęcie w powiększeniu (format 796×702) myślałem sobie, że to auto prezentuje się naprawdę dobrze. Później powiększyłem zdjęcie nr 2 i okazało się, że przed oczami mam nie Jednorożca, ale jakiegoś krzywego kucyka.

Byłem ciekawy czy będziecie w stanie zobaczyć to samo co ja i dlatego wstawiłem to zdjęcie nr 2 do Quizu #001. Z dotychczasowych odpowiedzi wychodzi, że 57% z was (stan na 06.09.2008) uznało, że to Audi ma za sobą jakąś blacharsko – lakierniczą przygodę. Widzę więc, że się zgadzamy.

Dla osób, które wcisnęły “Nie”, “Nie wiem” oraz dla tych, którzy wcisnęli „TAK”, ale nie widzieli tak naprawdę co jest nie tak, daję tu małą opisówkę:

Zerknijcie na ostatnie zdjęcie. Zaznaczyłem na nim miejsca, na które należy zwrócić uwagę. Ogromne różnice w szczelinach maska/lampy, maska/nadkola pokazują, że przymiotnik „bezwypadkowy” tak średnio do tego RS4 pasuje. Potwierdza to tym bardziej złe zejście na lewym rogu maski z nadkolem (miejsce to zaznaczyłem dodatkowo)

Jest tu co prawda coś, czym zapobiegliwy sprzedawca może się bronić. Mianowicie, jeśli zna się on trochę na mechanice, to będzie wiedział, że aby wymienić napęd rozrządu w tym aucie, trzeba wymontować cały przedni pas auta (jak to widać TUTAJ). I w razie gdybyśmy coś zaczynali podejrzewać, może on nam próbować wcisnąć, że różnice w szczelinach w tym przecież bezwypadkowym aucie wynikają właśnie ze słabego spasowania elementów podczas montażu przedniego pasa. Ale teraz już wiecie, że taką gadkę może sobie Pan Sprzedawca wsadzić w…

Cena? 90000 zł za pierwszym podejściem jest naprawdę wysoka. Dlaczego napisałem „za pierwszym podejściem”? Dlatego, ze 25 kwietnia już tego ogłoszenia nie było (swoją drogą wydało się, że ten blog miał ruszyć dawno temu i że już w kwietniu zbierałem na niego materiały). Pojawiło się ono ponownie 6 maja, tym razem już z ceną wywoławczą 76000 zł.


Widzicie teraz sami, jak bardzo właścicielowi zależało na sprzedaniu auta, a także ile on chciał początkowo na nim zarobić. Nie udało się go sprzedać w kwietniu za 90 tysięcy, wystawił je więc ponownie za 14 tysięcy mniej. Patrząc teraz oczami potencjalnego kupującego – opłacało się wstrzymać z zakupem 2 tygodnie, bo teraz będziemy zaczynali targowanie od sporo niższej kwoty.

 

 

2. Kandydat nr 2


Hmmm… tylko 59 900 zł za auto, które na innych ogłoszeniach wystawiane jest za 20 lub za 30 tysięcy więcej?

Dodatkowo:
- tylko 10 800 km przebiegu
- aż 390KM (jestem ciekawy, skąd sprzedawca wziął tę informację? Czy był na hamowni? Czy może silnik jest po 10-konnym chiptuningu?)
- w ogłoszeniu widzimy słowo „bezwypadkowy” a poniżej „BEZWYPADKOWE”. Czyli musi to być na 101% auto bez żadnych wypadkowych historii!

Prawdziwa „super okazja” chciałoby się powiedzieć! Czy na pewno?

Po raz pierwszy trafiłem na to ogłoszenie już 1 kwietnia 2008 i wtedy auto miało jeszcze cenę 69 500 zł (zrzut z tego starego ogłoszenia to zdjęcie nr 3). Już wtedy deklarowany przebieg wynosił tylko 10 800km. Po kilku dniach zajrzałem na otomoto ponownie i zobaczyłem, że właściciel odświeżył ogłoszenie, wystawiając cenę 65 500zł. Przebieg pozostał ten sam. Po kolejnych kilku dniach (był wtedy 16 kwietnia) i przy kolejnej wizycie na otomoto zobaczyłem, że nadal nie udało się sprzedać auta. Cena wynosiła już wtedy tylko 59 500zł. A przebieg? Jakżeby inaczej: 10 800km!

Czy to faktycznie znaczy, że sprzedawca próbuje nam wmówić, że to auto przez 7 lat auto pokonywało dystans na poziomie 1542 kilometrów rocznie? Czyli 128 kilometrów miesięcznie? Czyli 32 kilometry tygodniowo?
To w takim razie po co ktoś kupiłby sobie to auto? Żeby co niedziele wyjechać nim z garażu, pojechać do kościoła oddalonego o 16 kilometrów, wrócić (kolejne 16 km) i wstawić auto na kolejne 7 dni do garażu? No tak by wychodziło…

Zobaczcie teraz na fotki nr 4 i 5. Pierwsze co rzuca się w oczy to lusterka w kolorze nadwozia. A przecież każdy fan RS4 wie, że fabryczne lusterka mają zawsze matowo srebrny kolor. Czyli co? Właściciel sprzedał komuś oryginalne lusterka i założył tańsze od zwykłego A4. Gorsza wersja zakłada, że np. lewe lusterko zostało uszkodzone w wyniku zderzenia. Przy odbudowywaniu auta właściciel wolał kupić 2 używane lusterka od zwykłego A4 niż szukać jednego oryginalnego od RS4. Druga rzecz – zwróćcie uwagę na osadzenie przednich lamp. Czy ta szczelina pod prawym reflektorem (patrząc od przodu auta) nie wydaje wam się jakaś dziwna? Bo mi tak. To auto nie opuściło fabryki z taką szczeliną. Na moje oko to widać tu „fachową” rękę pracownika z „Warsztatu u Dżdżysława”, w którym drucik i szpachelka to podstawowe narzędzia podczas naprawy powypadkowego auta. Odcienie lakieru się różnią, ale trzeba pamiętać, że zdjęcia były robione w pochmurny dzień i granica światła i cienia może mieć tu duży wpływ na postrzeganie odcieni. Odcienie koloru trzeba ocenić oglądając auto na żywo. Nie muszę chyba dodawać, że na oględziny takiego auta idzie się koniecznie z miernikiem grubości lakieru.

Po raz kolejny zajrzałem na otomoto 25 kwietnia i już tego ogłoszenia nie było. Jednak gdy 6 maja odwiedziłem ten portal ponownie, zobaczyłem coś interesującego. Był tam link prowadzący do ogłoszenia z Allegro:


Pierwsze co rzuca się w oczy to opis: „AUDI RS4 OKAZJA !!!!” zamiast wcześniejszego „AUDI RS4 SUPER OKAZJA”. Ale to nie jest największą różnicą, jaką można tu zauważyć. Oprócz wspomnianego przed chwilą słowa „SUPER” zgubiło się także inne, mianowicie „bezwypadkowy”. Jest to tym bardziej dziwne, bo przecież w tym ogłoszeniu na otomoto sprzedawca 2 razy pisał, ze auto jest bezwypadkowe (w dziale „Dodatkowe informacje” oraz „Opis pojazdu”). Co to znaczy? Najprawdopodobniej miał on w kwietniu kilku zainteresowanych, ale podczas oględzin wyłapali oni kolejne dowody na to, że auto jednak nie jest bezwypadkowe i przy wystawianiu auta na Allegro może już nie chciał ubarwiać i pisać czegoś, co i tak okaże się kłamstwem przy pierwszych lepszych oględzinach. Prawdę zna tylko on sam…

Ale przynajmniej dobre jest to, ze został wyłapany błąd odnośnie podanego przebiegu. Teraz zamiast 10 800km mamy napisane 109 000km, co jest bardziej akceptowalne. Chociaż z drugiej strony – 109 tysięcy km w ciągu 7 lat? To wychodzi 15,5 tyś km rocznie. No dobra, nie będę się teraz rozwodzić nad prawdziwością deklarowanego przebiegu, bo przecież np. tym autem mógł jeździć ktoś, kto miał 2 auta i RS4 używał tylko do niedzielnych wyskoków na Autobahna. Kontrola wnętrza i elementów mechanicznych najprawdopodobniej i tak ujawniłaby, czy jest on prawdziwy czy nie.

Kolejny raz zajrzałem na allegro 15 maja i zobaczyłem, za akcja została już zakończona przez sprzedawcę. Widocznie ktoś przyjechał obejrzeć auto i od razu je kupił.


Szczęśliwy gość, który kupił to auto? Na moje to bardziej szczęśliwy był sprzedawca, który w końcu puścił do przysłowiowego Żyda swoje „bezwypadkowe” cudo.

 

 

Hmmm, teraz ktoś sobie może pomyśleć, że się czepiam Polaków, bo opisuję tylko sprzedawane przez nich auta. W porządku. To teraz mogę się czepić pewnego człowieka mieszkającego na terenie Niemiec, który wystawił RS4 B5 na portalu www.autoscout24.de

 

 

3. Kandydat nr 3


Co tu dużo mówić – spójrzcie na zdjęcie nr 2 i porównajcie sobie szczeliny pomiędzy reflektorami a maską, reflektorami a zderzakiem oraz między maską a nadkolami. Dodatkowo, brak jest tu małej kratki na zderzaku – nie jest to jakaś wielka wada, ale estetyka auta bardzo na tym cierpi. Największą ciekawostkę auto kryje w środku – zwróćcie uwagę na koło kierownicy. Czteroramienna kierownica, spotykana w innych modelach A4 B5 (po liftingu w 1999 roku) raczej nie powinna się znajdować z RS4. Oczywiście, sprzedawca może tłumaczyć, że np. pierwszy właściciel uparł się, że chce mieć właśnie taką kierownicę, bo miała ona przyciski m.in. do sterowania radia (a w kierownicy trójramiennej takich przycisków nie było), albo że np. właściciel odstąpił trójramienną kierownicę znajomemu, który rozbił swoje RS4 i bardzo mu zależało na oryginalnej kierownicy z Airbagiem. A temu właścicielowi na oryginalnej kierownicy nie zależało i zamontował sobie czteroramienną. Jak by nie było – złe spasowanie przodu i ta kierownica dają już powody do wzmożonej kontroli tego auta.

Ale wiecie co tu jest najważniejsze? Że w tym ogłoszeniu nie ma żadnej wzmianki o „Unfallfrei”, co z niemieckiego tłumaczylibyśmy jako „bezwypadkowy”. I dzięki temu nie mamy się do czego tak naprawdę przyczepić, bo przecież nikt nam nie wmawia, że to auto nie miało kolizji/wypadku.

Jak wam się jednak wydaje – gdyby to auto kupił jakiś Polak i po kilku dniach wystawił je na jakimś polskim serwisie – to czy to RS4 B5 miałoby dopisek „bezwypadkowy”?

To pytanie zostawiam otwarte.