Seat Ibiza. Przebieg 128 000 km. Sprowadzony. Serwisowany! Przy 120 tys. zrobiony duży przegląd!. Oto cytat z ogłoszenia pewnego małego Seata, który dawno temu dostał pierwszy, historyczny tytuł Rodzyna. Co ten opis oznacza? Czy to, że jakiś Francuz zapłacił sporo pieniędzy za duży, przypadający właśnie na 120 tysięcy km przegląd i po przejechaniu kilku tys.km sprzedał auto czy to, że sprzedawca trochę zapędził się w przesłodzonym opisie?
Na końcu wpisu Znajdź swój złoty środek wspominałem o czymś, co nazwałem zestaw reanimacyjny. Nadszedł czas, aby ten temat rozwinąć.

Nie chodzi mi o to, że sprzedawcy podają w ogłoszeniach informacje o regularnym serwisowaniu oferowanego auta. Nie chodzi mi także o to, że dodają do aut książki serwisowe, które mają te przeglądy potwierdzać. Chodzi mi o coś innego – czy warto w te zapewnienia wierzyć? Hmmm… moim zdaniem, w przypadku zakupu auta niewiadomego pochodzenia – czyli takiego, którego nie kupujemy od najbliższej rodziny czy najbliższych znajomych – nie (pomijam tu już fakt, że może oszukać nas nasz własny wujek). Sprzedawcy chcą po prostu jak najlepiej zareklamować posiadany towar i czasem zdarzy im się jakaś kosmetyczna nieścisłość. Na przykład taka, na którą sam trafiłem podczas rozmowy z Jackiem.
Są oczywiście przypadki sprzedaży dotychczas używanego auta z powodu wygranej na loterii (i chęci zakupu nowego) czy otrzymania nowego auta służbowego, ale generalnie trzeba się po prostu postawić w sytuacji typowego użytkownika – po co mam inwestować w auto, skoro chcę je za kilka miesięcy sprzedać? Jest przecież mała szansa, że odzyskam poświęcone pieniądze. Jest to naturalne zachowanie i nie ma się co temu dziwić.
I moim zdaniem, już w trakcie zakupu używanego auta warto mieć dodatkowe 500, 1000 czy często nawet trochę więcej zł na wymianę większości najważniejszych elementów eksploatacyjnych. Jak ja to nazywam – na wymianę zestawu reanimacyjnego.
1. Najważniejszym elementem zestawu jest napęd rozrządu. W większości silników napęd ten realizowany jest za pomocą paska, który jak wiadomo – należy regularnie wymieniać. Każdy silnik z paskiem rozrządu ma określoną przez producenta liczbę kilometrów oraz liczbę lat (sezonów zimowych), po których koniecznie powinno się ten pasek wymienić. Ale nie tylko pasek, bo powinno się wymieniać także rolki prowadzące, napinacz paska czy pompę wody, bo są to elementy z paskiem współpracujące. Co z tego, że ktoś założył np. rok temu nowy pasek, skoro wszystkie rolki pozostały stare? Jeśli któraś rolka się zatrze i przestanie się swobodnie obracać, to właśnie ona będzie powodem pęknięcia młodego paska, co jest równoznaczne z mniej lub bardziej poważnym uszkodzeniem silnika. Można się jeszcze spotkać z tzw. bezkolizyjnymi silnikami (jak np. stare, 8 zaworowe benzyniaki Opla), w których pęknięcie paska teoretycznie nie spowoduje bolesnego spotkania zaworów z rozpędzonymi tłokami, ale w takim przypadku nagle zostajemy w niesprawnym do jazdy aucie, które trzeba odholować do warsztatu itd.
Szczęśliwcami mogą czuć się osoby, które chcą kupić lub kupiły już auto z silnikiem, w którym układ rozrządu napędzany jest łańcuchem. Generalnie jest on o wiele trwalszy on pasków i producenci nie przewidują jego okresowej wymiany. Wymienić go należy np. w przypadku gdy zacznie nadmiernie hałasować (co świadczyłoby o jego rozciągnięciu).
A jeśli książka serwisowa mówi, że auto przejechało od wymiany paska 50 tys. km a producent zaleca jego wymianę co 60 tys. km? (pomijam w tej chwili zjawiska cofania liczników i podrabiania książek serwisowych (punkt nr 9 tego wpisu)). W takim przypadku trzeba zwrócić uwagę na czas, jaki upłynął od wymiany. Generalnie przyjmuje się, że pięć sezonów zimowych to jak na europejskie warunki taki przeciętny, zalecany czas życia paska, ale producenci mówią często o dłuższym lub krótszym zalecanym okresie użytkowania.
Trzeba też pamiętać, że 50 tys. km przejechane na autostradzie to dla paska i osprzętu coś innego niż 50 tys. km przejechane w zakorkowanym mieście (ciągłe przyspieszanie i hamowanie, długotrwała praca na biegu jałowym itd.). Jeśli więc auto przejechało te 50 tys. km w ciągu 4 czy 5 lat, to bezpieczniej będzie zlecić już wymianę kompletnego napędu rozrządu. Wymienić się też wtedy powinno pasek wieloklinowy napędzający np. alternator czy pompę wspomagania kierownicy (jakie elementy napędza pasek wieloklinowy zależy od konstrukcji silnika i nie będę się teraz w to zagłębiał). Jeśli stary pasek napędzający alternator zerwie się gdzieś na trasie, to gwarantowany jest szybki postój spowodowany brakiem ładowania akumulatora.
Dlatego jedną z pierwszych rzeczy, które powinno się zrobić po zakupie „niepewnego” auta to wymiana kompletnego napędu rozrządu (silniki z paskiem) i paska napędzającego osprzęt (dotyczy także silników z łańcuchem). Dzięki temu będziemy mieć spokój na kolejnych kilkadziesiąt tysięcy km i znacząco obniżymy ryzyko uszkodzenia silnika z powodu zerwania paska rozrządu.
2. Olej silnikowy wraz z filtrem to drudzy w kolejce kandydaci do wymiany. W zależności od silnika, olej należy wymieniać najczęściej co 10, 15 lub co 20 tys. km oraz co rok lub co dwa lata. Są oczywiście inne terminy, ale to są najpopularniejsze wartości (pomijam teraz np. volkswagenowski program WIV). Przed zakupem należy oczywiście sprawdzić jego stan na bagnecie pomiarowym (czy nie jest powyżej ani poniżej zalecanej wartości), ale trzeba pamiętać, że nie da to dokładnej informacji kiedy ostatnio wymieniano olej. Generalna zasada mówi, że im jest on ciemniejszy tym starszy, ale trzeba pamiętać, że w silnikach Diesla olej najczęściej ma ciemną barwę już po bardzo krótkim czasie od wymiany, a w silnikach pracujących na LPG może on wyglądać jak nowy nawet po dłuższym czasie.
Wymiana oleju wraz z filtrem to najczęściej wydatek ok. 100 – 150 zł, ale będziemy mieli pewność, że silnik będzie należycie chroniony… o ile wlejemy odpowiedni produkt. Oleje silnikowe to temat rzeka i w jednym z najbliższych wpisów nieco go rozwinę (poruszę kwestię czy wlać syntetyk czy minerał itd.)
3. Świece zapłonowe i przewody wysokiego napięcia to kolejny mocny punkt na liście zestawu reanimacyjnego dla silnika benzynowego (Diesle tych elementów nie posiadają). To właśnie świece odpowiadają za wytworzenie potrzebnej do spalania mieszanki iskry a przewody są potrzebne aby do świec dostarczyć napięcie. I jeśli świece i przewody WN będą już przepracowane, układ zapłonowy nie będzie w stanie pracować prawidłowo. Może wtedy wzrosnąć zużycie paliwa, może uszkodzić się katalizator, w skrajnym przypadku może uszkodzić się także silnik (gdy izolator lub elektroda będą tak zmęczone pracą, że po prostu odłamią się od świecy).
Można przypuszczać, że jeśli silnik pracuje prawidłowo i ochoczo wchodzi na wyższe obroty to świece są jeszcze dobre i nie trzeba ich wymieniać, ale z drugiej strony – przecież to nie jest tak, że świeca traci swoje parametry kolejnego dnia po przekroczeniu zalecanego przez producenta przebiegu i nagle auto staje się mułowate. Często jest tak, że po przekroczeniu zalecanego przebiegu układ zapłonowy pracuje nadal, nie wytwarza jednak tak mocnej iskry jak wcześniej i w dłuższej perspektywie może mieć to negatywny wpływ na kondycję jednostki napędowej.
Po zakupie „niepewnego” auta warto zapłacić kilkadziesiąt (choć coraz częściej ponad 100) zł i sprawić silnikowi prezent w postaci nowych, oczywiście prawidłowo dobranych świec zapłonowych oraz przewodów wysokiego napięcia. Chyba, że silnik nie ma indywidualnych przewodów dla każdej świecy, ale indywidualne dla każdej świecy cewki zapłonowe. W takim przypadku nie wymienia się profilaktycznie cewek.
4. Filtry powietrza i paliwa to kolejne ważne elementy. Filtr powietrza jest praktycznie zawsze łatwo dostępny i wystarczy otworzyć obudowę, aby zobaczyć w jakim jest on stanie. Jeśli materiał filtracyjny będzie wyraźnie zakurzony to nie pozostanie nic innego jak wymiana, ale jeśli będzie czysty to nie ma potrzeby natychmiastowej wymiany. Z filtrem paliwa nie jest już tak łatwo, bo praktycznie zawsze zamknięty jest on w szczelnej puszcze i nie ma możliwości dokładnego sprawdzenia w jakim jest on stanie. Zestaw reanimacyjny przewiduje po prostu jego wymianę i już.
Część aut ma także filtr przeciw pyłkowy i najczęściej jest on łatwo dostępny (podszybie). Można go wyjąć, obejrzeć i sprawdzić w jakim jest stanie, choć dla własnego komfortu jazdy można od razu wymienić go na nowy.
5. Płyn hamulcowy i chłodniczy są elementami najczęściej zupełnie zapominanymi w trakcie używania starszego auta. A ogólne zalecenia mówią przecież, że co dwa, najpóźniej co trzy lata powinno się te płyny wymieniać, bo tracą one swoje właściwości ochronne i antykorozyjne. Mówiąc w skrócie – może się okazać, że przegrzejemy silnik z powodu chłodzenia go starym płynem chłodzącym oraz, że po kilku mocniejszych hamowaniach “zagotujemy” stary płyn hamulcowy. Trzeba także pamiętać np. o tym, że płyn hamulcowy na właściwości higroskopijne i chłonie wodę z otoczenia. Ma to wpływ na wspominane przed chwilą ryzyko zagotowania rozwodnionego płynu, ale naraża także przewody hamulcowe na wewnętrzną korozję, która po wielu latach może spowodować “dziurę na wylot” i nagły wyciek płynu z układu. O pojawiającej się wtedy sposobności do zatrzymania na drzewie czy w bagażniku poprzedzającego auta mówić chyba nie muszę!
Wymiana obydwu płynów nie jest szczególnie kosztowna a dzięki niej będziemy mieli świadomość, że układ hamulcowy i chłodzący pracują na świeżych płynach, które odpowiednio je chronią (oczywiście przy założeniu prawidłowego ich doboru).
6. Jeśli auto ma automatyczną skrzynię biegów, to należy koniecznie wymienić w niej olej wraz z filtrem. Świeży i czysty olej to podstawowy czynnik długiej i bezproblemowej eksploatacji automatu. Później należy wymieniać olej wraz filtrem tak często jak nakazuje to robić producent (najczęściej co drugą wymianię oleju silnikowego).
7. W przypadku auta z manualną skrzynią czy z tylnym napędem warto pomyśleć o wymianie oleju w skrzyni i w tylnym moście. Co prawda, producenci najczęściej nic nie mówią o wymianie oleju w tych elementach, ale raczej można tłumaczyć to faktem, że nie przewidują oni, że po 15 latach eksploatacji auto zostanie sprowadzone do Polski i rozpocznie tam swoje drugie – często gorsze – życie.
Nie ma tu takiego „przymusu” wymiany jak w przypadku automatycznej skrzyni czy tym bardziej paska rozrządu, ale nowy, odpowiednio dobrany olej może tylko pomóc i wydłużyć życie często już dość zmęczonej skrzyni biegów czy tylnego mostu.
8. Jeśli auto ma klimatyzację, to powinno się pomyśleć o sprawdzeniu czynnika chłodzącego i osuszacza. Często okazuje się, że płynu jest za mało lub, że nadaje się on do wymiany.
9. Warto pomyśleć o stanie akumulatora i o napięciu ładowania. Jeśli na górze akumulatora są korki (lub zbiorcza szyna z korkami) zamykające cele to można je odkręcić (zdjąć) i sprawdzić czy poziom elektrolitu jest prawidłowy – powinien on sięgać ok. 15mm powyżej płyt. Sprawdzamy także napięcie ładowania (przy pracującym na wolnych obrotach silniku powinno wynosić od 13.8 do 14.4V) oraz stan klem (warto je przesmarować np. wazeliną techniczą).
10. Kolejną rzeczą, o której można pomyśleć jest dodatkowe zabezpieczenie antykorozyjne oraz sprawdzenie w jakim stanie są klocki i tarcze hamulcowe (i/lub bębny hamulcowe).
11. Równie ważne jest sprawdzenie czy auto ma sprawny trójkąt ostrzegawczy i gaśnicę. Warto mieć też lewarek i klucz do kół.
12. Na koniec można pomyśleć o takich drobnostkach jak wycieraczki, wentyle w kołach, żarówki świateł mijania i drogowych, zapasowych bezpiecznikach. Wszystko zależy tu od inwencji nowego właściciela i tego czy nie chce być np. zaskoczony starymi, twardymi piórami wycieraczek, tajemniczo uciekającym powietrzem z kół (choć nie zawsze jest to wina wentyli) czy słabą widocznością w nocy (stare żarówki, nawet jeśli nadal świecą, mają mniejszą skuteczność świetlną niż nowe).
Tu nie ma żadnego przymusu a jedynie chęć wymiany – lub jej brak.
13. A jako trzynasty (często uważany jako pechowy) punkt można uznać regularne kontrole auta tydzień, miesiąc i np. 2 miesiące po zakupie. Kto wie, jeśli auto było tylko prowizorycznie przygotowane do sprzedaży i podczas oględzin czegoś nie zauważyliśmy, to może własnie po tych kilku tygodniach zaczną wychodzić nowe usterki. Czy auto nie zaczyna jakoś dziwnie ściągać? Czy po tygodniu nie ubyło przypadkiem z 0.2 czy 0.3 litra oleju silnikowego? Czy podczas deszczu nie pojawiła się gdzieś w kabinie czy bagażniku woda? itd.
To by były najważniejsze punkty zestawu reanimacyjnego. Jeśli przyjdzie wam do głowy coś, o czym ja nie napisałem, to dajcie znać.

Liczba komentarzy dla " Kilka słów o: Zestaw reanimacyjny ": 20
Przejdź do komantarzy rss lub skorzystaj z odnośnikaWpis przyda się młodym kierowcom, takim jak ja :) pozdrawiam
Ja bym jeszcze sprawdził(uzupełnił) wodę w akumulatorze, napięcie, przesmarował klemy. Mało kosztuje a zabezpiecza przed niespodzianką
Pieniądze z rezerwy mogą pójść na opony. Opony w samochodach na sprzedaż są albo w stanie do wymiany albo są to chińskie produkty oponopodobne, które mają tylko ładnie wyglądać.
Tylik, wydaje mi się, że wymiana w/w elementów na pewno nie zamknie się w 1000 złotych. Jasne, że wszystko zależy od modelu auta… ale pod warunkiem, że nie jesteś użytkownikiem Daewoo Matiza(w ktorym części są b. tanie) trzeba niestety zwiększyć pulę środków. Sama wymiana rozrządu w niektórych autach (Audi A4) zajmuje dużo czasu, a ten wiadomo, że warsztaty cenią sobie NAJbardziej.
Myślę,że warto też zlecić zabezpieczenie antykorozyjne podwozia, szczególnie, gdy sprowadzamy auto z kraju, gdzie zima występuje sporadycznie i wiadomo, że poprzedni właściciel się tym nie przejmował, bo dróg nie posypuje się tam solą.
Co to klimatyzacji, to bezwzględnie radziłbym jej sprawdzenie i ewentualne “odgrzybienie”, jeśli w samochodzie często podróżować będzie małe dziecko.
A odnośnie świec, to niestety nie zawsze wystarczy te kilkadziesiąt złotych. Po sprowadzeniu auta, musiałem je wymienić i za sztukę zapłaciłem ponad 80 PLN… Bolało!
Pozdrawiam
Jak to bolalo? Czy kupujacy dzisiaj samochod czlowiek przyjmuje ze wydal pieniadze na zakup i klopot zglowy?
Panowie i panie zawsze przed zakupem nalezy sprawdzic ( a mozna to zrobic bez chodzenia po sklepach czy warsztatach ) jak ksztaltuja sie ceny poszczegolnych elementow eksploatacyjnych i co najczesciej sie psuje w danym modelu samochodu ( polecam fora internetowe ). Pozniej po przeanalizowaniu naszych dochodow i rozchodow mozemy sobie zadac pytanie czy stac nas na takie auto, bo np opony o rozmiarze 185/60 R14 beda tansze co najmniej o 2/3 niz 205/55 R16.
Jeszcze Tylik do Twojego wpisu bym dodal ze plyn chlodniczy ma dwojaka postac:
1. Jest to gotowy plyn, ktory kupujemy w sklepie lub warsztacie ( na opakowaniu pisze wyraznie co jaki okres nalezy wymieniac go na nowy );
2.Jest w postaci koncentratu, a ten jak mi wiadomo po rozrobienu go w odpowiednim stosunku z woda demineralizowana po stwierdzeniu niewielkich ubytkow w ukladzie chlodzenia, nalezy go uzupelnic tylko woda a nie koncentratem. To woda odparowywuje a nie sam koncentrat,a VW nie przewiduje wymiany tego elementu majac swoje auta zalewane plynami G11,G12 lub G12+.
Ogolnie rzecz biorac to za pare zlotych mozna sobie sprawic mierniki do pomiaru plynu hamulcowego i chlodniczego, ktore dadza nam obraz stanu i potrzeby ich wymiany.
Ale zgodze sie z moim poprzednikiem w komentarzach ze 1000 zl nie wystarczy na zestaw reanimacyjny do wiekszosci samochodow jezdzacych po naszych drogach, poza najtanszymi ich odmianami.
Slawek11,
Nie bardzo rozumiem Twoje zdziwienie. Bolało, bo znam milion przyjemniejszych sposobów na wydanie ponad trzystu złotych. Wymianę materiałów i części eksploatacyjnych w samochodzie traktuję, jak płacenie rachunków za czynsz, gaz czy telefon. Wiem, że muszę to robić, ale nie wzbudza to mojego entuzjazmu.
Jeżeli chodzi o zakup auta z niepewnego źródła, zwłaszcza starego, z dużym (przynajmniej potencjalnie) przebiegiem, to w zasadzie trzeba mieć oczy dookoła głowy, i oprócz tych wymienionych we wpisie absolutnych podstaw, to trzeba trzymać rękę na pulsie cały czas. Może wydawać się tego wszystkiego dużo, ale tak na prawdę nie wymaga to wiele wysiłku, a pozwala na pozbycie się paru nieprzyjemnych zdarzeń.
Po samym zakupie i wymianie paska czy płynów eksploatacyjnych polecam sprawdzić szczęśliwemu nabywcy, czy auto ma na wyposażeniu wszystko, co niezbędne lub wymagane do jazdy. Czy mamy gaśnicę (ważną) i trójkąt ostrzegawczy ? Czy są w aucie podstawowe narzędzia, jak lewarek, klucz do kół, śrubokręt ? Warto też zaopatrzyć się w żarówki i bezpieczniki – nigdy nic nie wiadomo. Jedno zwarcie od radia, i nastała ciemność… Poza tym, warto sprawdzić ładowanie akumulatora i brak przebić – jeżeli auto ciągnie gdzieś prąd na lewo, to murowane problemy z odpalaniem.
Dwa: warto pomyśleć o doraźnej konserwacji uszczelek, zamków, zawiasów. WD-40 czy sylikon do uszczelek kosztuje niewiele, a przy odrobinie pracy można zapewnić sobie lżejszą pracę drzwi czy ułatwić otwarcie drzwi podczas mrozu.
Trzy: jeżeli chodzi o klimę, to nie tylko uzupełnienie chłodziwa i oleju w celu ochrony przed zatarciem, ale też odgrzybienie i sprawdzenie szczelności jest ważne – może się okazać, że chłodziwo gdzieś ucieka, naprawić to można za parenaście zł, a przy zaniedbaniu – klima będzie wymagała napełniania co parę miesięcy.
Cztery: Wycieki. Jeżeli auto ma jakieś wycieki albo potencjalnie z powodu wieku czy przebiegu już ma do nich prawo, to trzeba uważnie sprawdzać, czy po postoju na podłożu nie zostają plamy. Być może przed sprzedażą autko zostało umyte od spodu i doraźnie doszczelnione (sam w moim aucie odkryłem, że zbiornik oleju od skrzyni biegów był pokryty warstwą sylikonu, bo komuś nie chciało się szukać nowej uszczelki). Szybka lokalizacja wycieku i jego eliminacja daje gwarancję, że nie zatrzemy czegoś podczas dłuższej jazdy.
Pięć: Poza tym, warto sprawdzić stan kabli elektrycznych, które zasilają reflektory. Jeżeli są mocno poprzecierane albo mają pordzewiałe końcówki, to może się zdarzyć, że po wymianie żarówki gdzieś na trasie już nie da się podłączyć oświetlenia. Wymiana styków kosztuje grosze, a jest bardzo przydatna. To też przykład z doświadczenia – przy próbie wymiany żarówki styk po prostu został mi w ręku, i musiałem jechać na jednej lampie.
Sześć: jeżeli auto ma już duży przebieg, a wnętrze nie zostało odpicowane przed sprzedażą, warto pokusić się o wyczyszczenie tapicerki, może nawet wypranie jej na jakiejś myjce ręcznej. Koszt – ok. 120 zł, a daje miły zapach i zarazem pozbywamy się wieloletniego kurzu i kto wie czego jeszcze… Może poprzedni właściciel lubił szybkie przygody na tylnym siedzeniu, i wciąż są na nim tego ślady… ?
No i na koniec, trzeba obserwować, czy nasz wymarzony zakup dalej jest tak idealny, jakim go kupiliśmy…. Np. czy po kilkuset kilometrach auto nie zaczyna ściągać ? Może układ kierowniczy albo zawieszenie było tylko odreanimowane celem sprzedaży, a potem wszystko się posypało ? Czy w bagażniku albo pod siedzeniami nie zbiera się woda ? Może są gdzieś nieszczelności, które ktoś zamaskował taśmą i sylikonem, i właśnie prowizorka padła ?
Zasada jest prosta: chcesz nie mieć problemów – płać i płacz, czyli kup nowe auto i serwisuj je u fachowców. Jeżeli cię nie stać albo nie chcesz wydawać pieniędzy na mechaników, to poświęć swemu autu trochę czasu i uwagi – a na pewno ci się odwdzięczy lepszą jazdą.
Drobna uwaga, ale to bardzo mnie razi – *ilość* to może być mleka w kartonie, a kilometrów jest *liczba* (rzeczownik policzalny).
Kolego Koni rozumien ze nie wzbudza to Twojego entuzjazmu ale chcac miec telefon trzeba placic rachunki, czyli zgadzasz sie z ta mozliwoscia.
Dlatego napisalem ze przed kupnem warto sprawdzic jakie rzeczy w interesujacym nas aucie kosztuja, by nie przezyc pozniej rozczarowan a swiece to jeszcze nie raz wymienisz w tym czy innym samochodzie. Ciesz sie ze nie jezdzisz Alfa Romeo gdzie w silnikach TWIN SPARK tych swiec jest 2 razy wiecej bo przypadaja po 2 na 1 cylinder.
Są auta do których każda włożona kwota to wyrzucone pieniadze w przysłowiowe błoto, gdyż zaden zestaw reanimacyjny trupowi już nie pomoże i najlepiej go jak najszybciej pochować
Wbrew pozorom samochód jest trwałą konstrukcją ( nie mieszam w to elektroniki ) i jeśli jest w oryginale i nie widział blacharza z palnikiem to jak każdy model ma swoje lepsze i słabsze strony czy bolączki mogące być kosztowne w usunięciu.
Dlatego tak ważne jest od kogo kupujemy oraz uczciwa informacja o dotychczasowej eksploatacji
Ja jakoś nie spotkałem się w PL ogłoszeniach aby auta oferowane do sprzedaży miały jakiekolwiek choćby “wadziki” Widać jesteśmy tak uczciwym narodem kochającym swoich ziomków, że zanim rozstaniemy się z autem robimy przy nim wszystko + masę więcej aby “nowojeleń” jeżdził nim dozgonnie ( jego zgonu lub auta)
Naprawdę tylko wieloletnie doświadczenie (lub taki właśnie fachowiec) może nam pomóc przy wyborze samojazdu i też wszystkiego nie będzie w stanie sprawdzić…a to wszystko po to aby “reanimacja” nie wpędziła nas do grobu (finansowego np :) )
A jeśli juz samochodzik mamy no to …porównał bym go z koniem, który..odpowiednio odżywiany, wyczesany, podkuty i napojony – zawsze chętnie będzie woził swego pana lub dla niego pracował:) :) Natomiast w przypadku gdy ktoś traktuje konika jako…koninę, to wiadomo że tyle wart ile waży:( :(
Reasumując – reanimacja jeśli “pacjent” rokuje powrót do zdrowia – TAK!
Frankensteinowi – NIE!
@Lorenz – i wlasnie dla takich kierowców jak Ty ten wpis był decykowany
@tko17 – racja, dobre z tym akumulatorem, zaraz zrobię edycję i to dopiszę
@wojtas90210 – hmmm… tysiąc to za mało? hmmm… no w sumie… zaraz zrobię edycję i zwiększe kwotę
@Koni – również dobry pomysł. Za chwile dołoże info o nadwoziu. A płacenie rachunków to chyba nie wzbudza niczyjego entuzjazmu :D
@slawek11 – zgadza się, z tymi płynami to są 2 ich główne typy, ale nie chciałem się juz zbytnio o tym rozpisywać.
@Pervo – ładny wykład zaraz go ogarnę i zrobię edycje w swoim.
@Borys – kurde, musze zaraz dokladnie przeczytac caly wpis, bo nie moge teraz znalesc tej `ilości`, o której mówisz. Ale jak znajde to poprawię, spoko. Dzięki za info.
@Andrebar – oczywiście, ze nie ma sensu reanimowac trupa, tylko takie auto, które daje nadzieje na przyszłą eksploatację :D
@tylik – Ctrl+F ;)
Ja bym jeszcze do tego zestawu doliczył tarcze, klocki, szczęki i bębny hamulcowe. Warto chociaż do nich zaglądnąć, a jest wielce prawdopodobne że będą w kiepskim stanie. Stary akumulator to też gwarancja kłopotów. Dla świętego spokoju wymieniłbym jescze płyn w hydraulicznym układzie wspomagania kierownicy.
@Borys – aaaaaaaaaaaaaaaaa, kurde, zapomniałem o starym dobrym “szukaj” i skrócie ctrl+f (jak find)
@Łukasz – faktycznie, warto tam zajrzeć. Dzięki, zaraz zrobię edycję.
A moim zdaniem przesadzacie. Wystarczy tylko sprawdzić większość elementów, a nie od razu trzeba wszystko wymieniać. Myśląć tym tokiem nie ma sensu kupowanie auta starszego niż 10 lat. A co do kosztów tego, co wymieniłeś na przykładzie Astry F z silnikiem X16XEL:
- rozrzad kompletny wraz z simmeringami i wymianą: prawie 700PLN (części Gates / SKF / pompa Dolz), w ASO 800 bez simmeringów
- olej silnikowy GM 10W40 (oryginalny) – 55PLN / 5l + wymiana 20-30, filtr 10. W 100 PLN na pewno się zamknie
- świece zapłonowe – 75PLN komplet
- kable wysokiego napięcia – 350 PLN komplet NGK
- cewka oryginalna (nieoryginalnej nie warto do tego silnika zakładać bo nie wytrzyma więcej niż 2 m-ce) – 800 PLN + montaż
- zestaw filtrów powietrza + paliwa – 45 PLN + wymiana
- Płyn chłodniczy borygo Eko – 50 PLN (5+1 litr do auta z klimą i LPG) + wymiana
- płyn hamulcowy ok. 30 PLN + 70 PLN wymiana (faktycznie, tania wymiana… widziałem tańsze…)
- olej przekładniowy do skrzynki 2×40 PLN za litr + wymiana
- klimatyzacja: przegląd 150 + odgrzybianie 50
- akumulator: ok. 200 PLN za 55Ah dobrej firmy(np. Centry czy Varty), regeneracja alternatora od 100PLN do… ceny nowego
- zabezpieczenie antykorozyjne – pareset zł.
- tarcze + klocki – minimum 200PLN + wymiana (w ASO chcą prawie 800 z częściami firmowymi)
- bębny – podobnie jak tarcze + pamiętać o zestawie naprawczym hamulca bębnowego, czyli ponad 200PLN
- trójkąt i gaśnica – do 50 PLN (gaśnica wcale nie ma wymogu prawnego posiadania ważnego przeglądu, a i tak w razie pożaru nie macie szans kilówką uratować samochodu…)
- żarówki zależy od firmy, od 6 do 106 PLN, wycieraczki podobnie od 4 do 54 PLN / szt.
Nie biorąc pod uwagę 2ch ostatnich odnośników otrzymamy sumę około 3tys. do wsadzenia w samochód wart od 2 do 8 tysięcy w zależności od rocznika i wyposażenia. A przecież nie podałem auta – wzoru niezawodności, tylko auto popularne i w założeniu z tanimi częściami. W niektórych audi od 3tys. można zacząć przecież rozmawiać o samej wymianie rozrządu…
wiesz… faktycznie może sie wydawać, ze przesadzamy, ale jeśli w układzie będzie stary i mega zawodniony płyn hamulcowy i 10-letni płyn chłodniczy to czy będą one poprawnie spełniac swoje funkcje? Tak nie bardzo, prawda?
A co z napedem rozrządu? Przeciez nie sprawdzisz go na oko! A olej silnikowy z filtrem? Przeciez powinno sie go wymieniac co 10, góra 15 tys km (nawet jeśli producent mówi, ze wystarczy co 20 czy o zgrozo co 30 tys km). Co jeśli pasek ma już np. 8 lat i 140 tys km, bo poprzedni właściciel nawet nie wiedzial, ze trzeba go wymienić? Przeciez taki pasek może sie zerwać w każdej chwili!
cena za zestaw reanimacyjny to po prostu cena za spokój użytkowania dopiero co kupionego auta
Wiesz, nie neguję, że dobra buda bez sprawnego silnika nic nie znaczy – a tak skończy się życie sprawnego samochodu po uszkodzeniu rozrządu (pomijając silniki bezkolizyjne). Ja bym po prostu stwierdził, że elementy wymienione w artykule należy dogłębnie sprawdzić i w razie konieczności brać się za wymianę, a nie od razu “huzia na Józia” wymieniać od razu w imię tego “świętego spokoju”. Napisałem poprzedni komentarz aby odnieść się do tego wspomnianego przez Ciebie 1000PLN, zainwestowanego w spokój eksploatacji. Bo tak naprawdę można jeszcze dorzucić obowiązkowo sprawdzenie amortyzatorów, ustawienie zbieżności itp. a wtedy cena 4000 za “spokojną eksploatację do pierwszej awarii” będzie bliższa prawdzie.
Tym niemniej artykuł ten daje pojęcie o kosztach najczarniejszego z czarnych scenariuszy osobom, które rozglądają się za swoim pierwszym autem.
Pozdrawiam
Z tymi silnikami bezkolizyjnymi to też nie jest aż tak pięknie, bo takie np. stare 8- zaworowe jednostki Opla 1.6/75KM czy 2.0/115KM faktycznie są bezkolizyjne, ale po tylu latach od czasu ich produkcji ja juz bym je nazwał “prawie bezkolizyjne” – tzn. większość awarii rozrządu nie skończy się uszkodzeniem innych elementów silnika (głównie zaworów i tłoków) ale moim zdaniem nie ma gawarancji. Tym bardziej, jeśli był już robiony jakiś remont (np. planowanie głowicy). Kupując stare auto, które przed Tobą miało iluś tam właścicieli, nie wiemy tak naprawde czy nic w silniku grzebane nie było.
No, ale to nie ma w sumie teraz wiekszego znaczenia :D
Nadal jednak myślę, ze wymiana kompletnego napędu rozrządu (jeśli oczywiście jest pasek a nie łańcuch) + wymiana oleju z filtrem to naprawdę podstawa
pzdr
Jedno pytanko. Jaki praktyczny wpływ ma “długotrwała praca na biegu jałowym” na pasek rozrządu?
Chodzi o to, ze jesli auto długo stoi w korkach z pracującym silnikiem, to cały czas kręcą sie rolki prowadzące pasek i od tej długotrwałej pracy jedna z nich może się np. zatrzeć i zacząć stawiać większy opór paskowi. Wyższy opór to wyższe opory tarcia, które mogą np. zniszczyć poprzeczne ząbki znajdujące na wewnętrznej części paska.
I dlatego tak jak napisałem: 50 tys. km przejechane na autostradzie to dla paska i osprzętu coś innego (lżejszego) niż 50 tys. km przejechane w zakorkowanym mieście. Tu chodzi po prostu o czas pracy rolek i napinacza, bo aby przejechac te 50 tys km w mieście potrzeba przecież o wieeele więcej czasu niz na przejechanie tego samego dystansu po pustej autostradzie
Jeśli masz jeszcze jakies pytania to pisz smiało
pzdr
Skomentuj wpis