Co prawda, chciałem dzisiaj wrzucić nowe pytanie na Quiz, ale to zawsze może poczekać. Postanowiłem, że dzisiejszy wpis będzie szerszą odpowiedzią na pytanie, które w komentarzach do poprzedniego wpisu zadał Szedrik.

Pytanie było proste, ale konkretne: Jaki samochód za góra 20 tysięcy zł bym mu polecił? Szedrik wspominał o Dieslu, o niskim spalaniu, możliwości stosowania tańszych zamienników zużytych części i o możliwie taniej eksploatacji. Ech, widzisz… żeby to było takie proste…
Jeśli człowiek by miał dużo pieniędzy, to kupiłby sobie takie auto jakie mu się podoba i nie przejmowałby się wieloma czynnikami. Ale osoba, która na zakup wymarzonego auta chce przeznaczyć całe swoje oszczędności powinna się konkretnie zastanowić jeszcze przed przeglądaniem pierwszych ogłoszeń. Nad czym się zastanawiać? Otóż nad całym mnóstwem rzeczy, z których najważniejsze to:
- czy autem będę jeździł najczęściej sam czy z pasażerami? Jeśli z pasażerami to najczęściej z iloma?
- czy będę jeździł najczęściej w dużym, zakorkowanym mieście czy najczęściej na trasie?
- czy będę jeździł najczęściej z jakimś bagażem czy z praktycznie zawsze pustym bagażnikiem?
- jakie dzienne przebiegi zamierzam robić? Czy będą to trasy dom – praca w terenie zabudowanym o długości np. 5 km i po pracy z powrotem do domu czy może codzienne trasy będą dłuższe?
- w związku z powyższym – jakie roczne przebiegi planuję?
- czy mam zniżki na obowiązkowe ubezpieczenie OC? Jeśli tak, to ile procent?
- jakiego typu kierowcą jestem? Czy lubię sobie „pocisnąć” na prostej i nieco szybciej niż inni wchodzić w zakręty czy może ponad dynamikę stawiam komfort podróży?
- jakim autem jeździłem do tej pory?
- jakie są moje rezerwy finansowe? Czy będzie mnie stać na zapłacenie np. 1000 zł za naprawę niespodziewanej awarii, którą przecież w używanym aucie zawsze należy brać pod uwagę?
- w jakim stopniu chcę i potrafię zaakceptować ryzyko?
Chodzi tu po prostu o to, aby jeszcze przed myśleniem o konkretnym modelu auta wiedzieć, czego tak naprawdę się szuka. Bo moim zdaniem nie ma nic gorszego od kręcenia się po komisie, giełdzie czy nawet po otomoto.pl i rozmyślaniu: Hmmm…a może Astra? A może Primera? Ooo! Tu jest ciekawe ogłoszenie Corsy więc może Corsa?
Odpowiedzi na kilka prostych pytań pozwolą wykreować grupę aut, w której będziemy przebierać. I tak:
1. Jeśli ktoś planuje roczne przebiegi rzędu np. 10 tys. km, robione w samotności lub z 1 pasażerem i w ponad 90% w zatłoczonym mieście to moim zdaniem powinien szukać auta segmentu A (przedstawiciele to np. Matiz, Twingo czy Seicento) lub – i ku tej grupie bardziej bym się jednak skłaniał – auta segmentu B (Ibiza, Polo czy Corsa) z małym silnikiem benzynowym. Małe auto będzie młodsze, będzie miało mniejszy przebieg, łatwiej będzie nim manewrować i zaparkować w mieście, spali mało benzyny a dzięki silnikowi o pojemności 1, 1.2 czy w porywach 1.4 litra będzie miało niską stawkę na OC. Znam ludzi, którzy mając wymagania właśnie z punktu pierwszego kupują sobie np. Passata czy Omegę kombi, bo takie auto im się podoba. W porządku, nie mam nic przeciwko. Tyle, że takie duże kombi więcej spali, będzie miało wyższą składkę OC, ciężko będzie nim zaparkować itd.
2. Jeśli ktoś planuje jeździć powiedzmy ok. 20 tys. km rocznie i to w tylko w 50, 60 czy w 70% procentach w mieście to już powinien myśleć o aucie klasy C czyli kompaktowej lub średniej niższej jak kto woli (nieśmiertelny Golf, Astra czy Focus). Jeśli w bagażniku będzie się wozić tylko powietrze, to można darować sobie wersję kombi i skupić się na najbardziej praktycznym hatchbacku. OC czy łatwość parkowania będą nieco bardziej uciążliwe niż w przypadku aut klasy A i B, ale w kompaktach jest wyraźnie więcej przestrzeni, szczególnie na tylnej kanapie. I pasażerowie tylnej kanapy z pewnością będą nam wdzięczni za klasę compact.
3. Przy zakładaniu 30 czy 40 tysięcy km rocznie, których około połowa ma być przejechana na trasie, powinno się już myśleć o aucie segmentu D. Modele klasy średniej (takie jak np. Passat, Vectra czy Mondeo) i średniej wyższej (A4, BMW serii 3 czy Klasa C Mercedesa) to dobrzy kandydaci na długie trasy. Fakt, w mieście manewrowanie takim autem nie będzie najłatwiejsze, ale jazda na trasie w komfortowych warunkach zrekompensuje miastowe niedogodności.
4. Jeśli ktoś planuje przejeżdżać ponad 40 tysięcy km rocznie to może rozglądać się za autem klasy E czyli wyższej (A6, BWM serii 5 czy Klasa E Mercedesa) czy nawet klasy S czyli luksusowej (A8, seria 7 czy Klasa S). Trzeba jednak pamiętać, że koszty bieżącego utrzymania jak i utrata wartości takich aut wyrażają się w wysokich kwotach i nie ma co tu raczej liczyć na tanią eksploatację. Manewrowanie i parkowanie w mieście nie będzie najłatwiejsze, ale przecież nie do jazdy w mieście te auta zostały stworzone.
5. Tutaj mogę wrzucić wszystkie pozostałe auta – terenówki i bulwarówki (auta wyglądające na terenowe, ale nadające się tylko do jazdy po asfalcie lub w porywach po piachu), sportowe coupe, kabriolety czy Vany majace rożne konfiguracje foteli (najczęściej 5 lub 7 jak Sharan czy w porywach 9 jak w VW Caravelle) to auta mające już swoje indywidualne grupy odbiorców, którzy najczęściej wiedzą czego szukają.
Po co kupować terenówkę, skoro będzie się nią jeździć wyłącznie w Warszawie? Przychodzi mi do głowy wyłącznie chęć szeroko pojętego lansu i dosłowna chęć patrzenia na innych z góry. Po co kupować coupe, skoro najczęściej będzie się jeździło z trójką pasażerów? Przecież już wkrótce będą oni przeklinać każdą konieczność wsiadania i wysiadania z tylnej kanapy. Po co kupować dużego Vana, skoro będzie się jeździło najczęściej samemu lub z 1 pasażerem?
Zdaję sobie oczywiście sprawę, że nie da się zawsze racjonalnie i wręcz matematycznie podchodzić do zakupu auta. Wiem też, że te limity kilometrów, które podałem w poszczególnych punktach należy traktować orientacyjnie, bo może się przecież zdarzyć, że ktoś będzie chciał jeździć tylko po zatłoczonym mieście, ale będzie planował roczne przebiegi na poziomie aż 40 czy 50 tysięcy km. I w żadnym przypadku nie krytykuję i nie będę krytykował ludzi, którzy chcąc jeździć po mieście kupią sobie Vana czy terenówkę/bulwarówkę. Podobają Ci się Vany czy terenówki? Chcesz się pokazać w takim aucie przed sąsiadami i rodziną? Stać Cię na zakup i utrzymanie? W porządku, kup sobie takie auto. Pamiętaj tylko, że Twój wybór może być po prostu nie do końca właściwy i będzie tylko generował niepotrzebne koszty.
Jeszcze coś – trzeba pamiętać, że nie powinno się kupować używanego auta za wszystkie posiadane przez siebie pieniądze. Jeśli po rozbiciu świnki skarbonki, ktoś będzie miał w garści w sumie wspominane już 20 tysięcy zł i jeśli będzie to całkowita kwota, którą może on przeznaczyć na auto, to złota zasada mówi, że powinien on szukać auta w cenie góra 16 tys. zł a pozostałe 20% z posiadanej pierwotnie kwoty powinno się zostawić na koszty przerejestrowania, ubezpieczenia, pierwszego tankowania i co bardzo ważne – na inwestycję w zestaw reanimacyjny.
Co to jest zestaw reanimacyjny? To już temat na kolejny wpis, który dostępny jest TUTAJ.
Należy też wspomnieć coś o silnikach Diesla i o LPG, ale to już także są tematy na kolejne wpisy. Bądźcie więc cierpliwi, bo wątek dopiero się rozkręca.
(edycja: ropniaki zostały opisane we wpisie Kilka słów o: Silnik Diesla, a silniki benzynowe z gazem w Kilka słów o: Benzyniak z LPG.)
Napisz więc Szedrik w komentarzu jak to będzie u Ciebie – jakie roczne przebiegi planujesz, czy będziesz jeździł sam, w mieście czy na trasie, czy masz zniżki na OC itd. Wtedy będziemy dalej rozmawiać.

Liczba komentarzy dla " Znajdź swój złoty środek ": 47
Przejdź do komantarzy rss lub skorzystaj z odnośnikaNic dodac nic ujac. najgorsze zawsze jest u kupujacych jak funduja sobie samochod za ostani grosz a pozniej zdarza sie i to bardzo czesto ze trzeba dolozyc do naszego nowego nabytku bo po kilku dniach emocji i entuzjazmu zaczynamy widziec wady ktorych jeszcze kilka dni temu nie bylo. Bo zawsze trzeba zalozyc iz sprzedajcy nigdy przed sprzedaza nie doklada do samochodu, bo nie kazdy poniesione koszta chce wrocic.
Taka mentalnosc tego narodu.
Zgłoś do moderacji
Kurczę!!! Nie spodziewałem się aż tak rozbudowanej odpowiedzi:) Dzięki serdeczne za poświęcony czas! Twój wpis na pewno przyda się dla wielu osób, bo na pewno nie ja jedyny zadaję sobie powyższe pytanie.
Co do kwestii Diesla, to mi pewien znajomy, który lepiej niż ja się orientuje w motoryzacji, chociaż nie aż tak dobrze jak Ty, polecał mi go mówiąc o nie dużym spalaniu. Podobno Diesle są bardziej ekonomiczne. Inny z kolei znajomy powiedział “bierz niemiecki samochód, bo dużo łatwo dostępnych części i można znaleźć tańsze zamienniki”. No i oczywiście niemiecka niezawodność i solidność. Na podstawie tych rad tak wykalkulowałem sobie, że trzeba poszukać jakiegoś niemieckiego Diesla, bo będzie to samochód w miarę niezawodny, rzadziej się ******cy niż inne i przynajmniej tańszy w eksploatacji.
Przez ostatni rok trochę jeździłem Oplem Astrą mojej siostry. Samochód był na gaz i benzynę. To co mnie w nim denerwowało przy jeździe na benzynę, to spore spalanie. W porównaniu do jazdy na gaz, to kasa szła jak woda. Jazda na gaz była oczywiście o wiele bardziej ekonomiczna. Rzecz jednak w tym, że jeżdżąc na gaz samochód miał wyraźnie słabszą moc. Przy benzynie miał lepsze przyspieszenie. Nie wiem jaki to był rodzaj instalacji gazowej. Gaz był zamontowany w 2001 r. (samochód był z 2000). Zresztą silnik samochodu to było chyba coś ok. 60KM. Przy wyprzedzaniu gdzieś na trasie, wolniejsze przyspieszenie było trochę irytujące. Dlatego myślałem, by teraz poszukać sobie czegoś z większą mocą.
Odpowiadając na Twoje pytania:
- czy autem będę jeździł najczęściej sam czy z pasażerami? Jeśli z pasażerami to najczęściej z iloma?
Jak na razie to ja i moja żona:) No ale mamy nadzieję, że w najbliższym czasie nam się rodzina powiększy przynajmniej o jedną osobę:)
- czy będę jeździł najczęściej w dużym, zakorkowanym mieście czy najczęściej na trasie?
Miasto po którym będę jeździł nie jest duże (300 tyś.), chociaż czasami bywa trochę zakorkowane, ale oczywiście do takiej Warszawy to mu pod tym względem daleko:) Mieszkam 15 km za miastem.
- jakie dzienne przebiegi zamierzam robić? Czy będą to trasy dom – praca w terenie zabudowanym o długości np. 5 km i po pracy z powrotem do domu czy może codzienne trasy będą dłuższe?
Samochodem będę dojeżdżał codzienne do pracy, ok. 20 km od domu. Oprócz tego trzeba będzie pokręcić się też po samym mieście, załatwiać różne sprawy itd. Czasem, raz na dwa miesiące, może pojadę gdzieś dalej, tak do 60 km od domu. W jakąś daleką trasę jeździć regularnie nie planuję, aczkolwiek myślę, że tak może trzy, góra cztery razy do roku wyjadę gdzieś samochodem na odległość ok 300 km od domu.
- w związku z powyższym – jakie roczne przebiegi planuję?
Nie wydaje mi się, by miał jeździć rocznie więcej niż góra 15 tyś kilometrów.
- czy będę jeździł najczęściej z jakimś bagażem czy z praktycznie zawsze pustym bagażnikiem?
No cóż. Z jednej strony na pewno nie będę codziennie jeździł z załadowanym po brzegi bagażnikiem. Z drugiej strony nie będzie to też zawsze pusty bagażnik. Raczej zawsze coś tam trzeba będzie w nim wieźć. Od czasu do czasu trzeba będzie robić większe zakupy i wtedy dobrze by było to też gdzieś wszystko zmieścić, aczkolwiek bagażniki takie jak w dużych vanach, albo w kombi wydają mi się na moje potrzeby za duże.
- – jakiego typu kierowcą jestem? Czy lubię sobie „pocisnąć” na prostej i nieco szybciej niż inni wchodzić w zakręty czy może ponad dynamikę stawiam komfort podróży?
Zaliczam siebie to takiego “średniego typu”. Nie jestem maniakiem uwielbiającym dziką szybkość i który musi za wszelką cenę wyprzedzić jakiś samochód jak tylko zobaczy go gdzieś na horyzoncie. Jeżdżę normalnie. Jak mam przed sobą prostą, bezpieczną drogę to przyspieszę, jak mam zakręt to zwolnię, by bezpiecznie go przejechać. Jak ktoś jedzie zbyt wolno to go wyprzedzę. Jak ktoś za mną chce jechać szybciej to pozwolę się wyprzedzić, itp. Z drugiej strony nie wlokę się gdzieś z tyłu, jadąc strasznie wolno i tamując ruch.
- jakim autem jeździłem do tej pory?
Fordem Sierrą z 1990 r. i Oplem Astrą z 2000 r. Nie były to moje samochody. Pożyczałem je od czasu do czasu.
- jakie są moje rezerwy finansowe? Czy będzie mnie stać na zapłacenie np. 1000 zł za naprawę niespodziewanej awarii, którą przecież w używanym aucie zawsze należy brać pod uwagę?
Jeżeli taka awaria za 1000 zł. miałaby być co miesiąc, to niestety mnie na to nie stać, ale jeśli raz na jakiś czas coś się takiego przydarzy, to jakoś przeżyję.
- czy mam zniżki na obowiązkowe ubezpieczenie OC? Jeśli tak, to ile procent?
Niestety nie mam. Mogę się jednak podpiąć pod teścia lub ojca, którzy takie zniżki mają, bodajże 60%, ale nie jestem pewien, musiałbym zapytać. W każdym bądź razie jeżdżą bezawaryjnie już kupę lat:)
Jeszcze raz dziękuję Ci Tylik serdecznie, że zechciałeś poświęcić czas na pomoc dla mnie. Naprawdę bardzo to doceniam! Wielkie Ci dzięki!!!
Zgłoś do moderacji
Szedrik – podtrzymuję to co napisałem w poprzednim wpisie. Skoro pokonujesz nieduże odległości odpuść sobie diesla. Wybież benzynę o niedużej pojemności i zamontuj dobrą instalację sekwencyjną. Za dobre pieniądze kupisz np. Hondę Civic, Nissana Almerę lub Primerę, ewentualnie Astrę 1,6 w ecotecu. Skoro masz na auto 20 tyś kup auto za max 16 tyś aby dołożyć na pakiet starowy, rozrząd, opony, gaz i inne pierdoły. Przy jednym dziecku doskonale sprawdza się hatchback. Diesel może i jest oszczędny ale pamiętaj, że przy kupnie używanego zawsze jest sporo niewiadomych a waiedz, że na zachodzie nie ma diesli z małym przebiegiem. One muszą odpracować swoją większą cenę zakupu. Osobiście jestem zwolennikiem aut japońskich i ( o dziwo ) francuskich( ze względu na komfort) Napisz co masz na oku a napewno będziemy mogli określiś wady i zalety wybranego przez Ciebie modelu. Jak to się mówi “Co dwie głowy to nie jedna”
Ps. Tylik – Civic w vtecu jes super ( 1,8 benzyna 169 km ), ale chyba zapadłem na syndromu subaromani i tęskno mi za subkiem. Dlatego Honda pójdzie pod młotek a ja już szukam Legacy Outbacka lub Imprezy turbo w kombi. Ech… to Subaru.
pozdro.
Zgłoś do moderacji
szedrik, w technicznym aspekcie wyboru Ci nie pomogę, ale zwrócę Twoją uwagę na jedną sprawę – nie bierz auta trzydrzwiowego. Pięcio/czterodrzwiowe nadwozie jest dużo bardziej praktyczne, zwłaszcza, że wspominasz o możliwości powiększenia rodziny. Z tego samego względu na Twoim miejscu szukałbym samochodu z segmentu co najmniej B, choć i mniejszym autem da się sensownie jeździć na opisywanych przez Ciebie trasach.
Zgłoś do moderacji
@szedrik: Splycajac to co napisal Tylik i podsumowujac Twoja odpowiedz, moim zdaniem jezeli wogole nie zalezy Ci na wygladzie, samochod ma byc poprostu w miare wygodny, oszczedny, ergonomiczny i pakowny to szukaj Golfa, Bory, Octavii, Leona albo Toledo – dlaczego? Naprawy sa tanie, dokonasz ich prawie wszedzie – 99% mechanikow ma opanowane produkty VW, olbrzymia ilosc zamiennikow – roznej jakosci, w roznych cenach (zadna inna rodzina samochodow nie ma tyle), bardzo duzy wybor samochodow na rynku wtornym (wiec jezeli dobrze poszukasz latwo znajdziesz zadbany egzemplarz), duza ilosc wersji silnikowych. Powiedzialbym, ze wrecz idealny samochod dla kogos kto chce miec w miare pojemny, ekonomiczny srodek transportu z punktu A do punktu B. Pisze to chociaz sam nie przepadam za produktami VW, ale taka prawda, co poradzic ;)
Zgłoś do moderacji
Panowie a co sądzicie o FSO Polonez? Mam okazję kupić takie coś, tylko, że to będzie moje pierwsze auto. Znajomy chce sprzedać za 400 zł w całkiem dobrym stanie 1.6 z gazem z 94 roku. Tylko boję się trochę tylnego napędu i w dodatku jest tyle opinii co samochodów, słyszałem, że są to świetne samochody, ale też dochodziły do mnie głosy, że takiego badziewia nigdy nikt nie powinien był sprzedawać porządnym ludziom. Awaryjnością się nie przejmuję, przynajmniej tym drobnymi, bo potrafię trochę rzeczy sam zrobić, oprócz tego mam techniczne wykształcenie, więc śrubokręty, smar i olej nie są mi obce nawet mogę zostać czasami pokopany w granicach rozsądku. Dobra wracając do tematu. Mam do kupienia Poloneza 1.6 z gazem za 400 zł dla człowieka, który ma 19 lat i dopiero co odebrał prawo jazdy. Samochód jest do końca roku opłacony i ma całkiem nowe opony (2 sezony). Kurde mam tylko dylemat co do tego tylnego napędu i designu kojarzonego może bardziej z prowincją niż miastem.
Pozdrawiam.
PS. Tylik Blog naprawdę świetny. Od jakiegoś czasu czytam regularnie xD
Zgłoś do moderacji
Cieszę się, że Pan Tylik wspomniał o Oplu Omedze. Ostatnio sprzedałem zadbany egzemplarz z 1999r. B FL 3.0 V6 w najbogatszej wersji za 14500zł. Nawet zakładając wysokie(a nawet bardzo- średnio 12l./100km) wydatki na paliwo, nie znajdzie się tej klasy samochodu za podobne pieniądze.
Pozdrawiam i dziękuję za ciekawy i pouczający Blog
Zgłoś do moderacji
@szedrik Miałem okazję ostatnio pokonać trasę Szczecin-Gorzów-Szczecin Daewoo Lanosem ;-) Stylistyka marna, silniki przestarzałe ale podatne na podtlenek LPG;-) Ogromnym plusem tego auta jest cena/koszty , zarówno zakupu jak i eksploatacji.
@mosfet – Polonez? Chłopak dopiero co odebrał prawko… Tylny napęd nie jest żadną wadą. Wadą jest konstrukcja samego auta. Hamulce nie są w stanie sprawnie zatrzymywać tego półtoratonowego kloca. Oby udało ci się trafić zadbany egzemplarz bo w przeciwnym wypadku “śrubokręt, smar i olej” może nie wystarczyć. Martwisz się o przestarzały design? za 400 zl? z gazem?
Zgłoś do moderacji
szedrik, a może spróbowałbyś poszukać dla siebie Fiata Stilo. Sam mam takie auto od roku w wersji Multiwagon ze 140-konnym dieslem i poza nieco zbyt hałaśliwym silnikiem nie mam co do tego auta żadnych zastrzeżeń. Fakt, że jeżeli nie jeździsz dużo, to nie potrzebujesz od razu mocnego diesla, dlatego sugeruję wybór silnika 1,2 16V 80KM lub 1,4 16V 95KM. Za mniej niż 20 tysięcy powinieneś znaleźć zadbany egzemplarz z polskiego salonu z lat 2002-2004. Trzeba wziąć pod uwagę, że auta niemieckie za te pieniądze będą ładnych kilka lat starsze. Wracając do Stilo, to sugeruję wybór wersji 5D, ze względu na planowane powiększenie rodziny będzie to chyba najrosądniejsza opcja. Tylna kanapa jest zamontowana dość wysoko, więc z łatwością zamontujesz fotelik, a wózek zmieści się bez problemu do bagażnika. Nie bez znaczenia jest też wysoki poziom bezpieczeństwa Stilo – w kazdym masz seryjny ABS i co najmniej dwie poduszki powietrzne (w wielu egzemplarzach jest ich nawet sześć). Jak w banku masz też elektryczne szyby i lusterka, komputer pokładowy i szeroką regulację fotela i kierownicy. Bardzo duży procent tych aut ma też fabryczne radio i klimatyzację. Co do silników, to mimo małej pojemności ww motory nawet dają radę, a za sprawą sześciobiegowej skrzyni są oszczędne – znajomi potrafią zejść na trasie poniżej 5 litrów na setkę. Mała pojemność to też niskie opłaty za OC i niedroga obsługa w serwisie.
Wady? Oczywiście są, bo jakieś auto ich nie ma. Można się przyczepić do niezbyt wygodnych foteli przednich oraz nieco zbyt miękkiego zawieszenia. Poza tym niektóre egzemplarze lubią bez powodu wyświetlać komunikaty o błędach i awariach (mój na szczęście na to nie choruje).
Sumując auto jest fajne, choć mocno niedocenione przez rynek. Skutkuje to niskimi cenami używanych i brakiem zainteresowania u złodziei:)
Zgłoś do moderacji
Kupno uzywanego diesla zawsze obarczone jest sporym ryzykiem, ze mozna sie na nim ladnie przejechac.
Ja w tych pieniadzach szukalbym auta kompaktowego o nieskomplikowanym zawieszeniu najlepiej z przodu Mcperson z tylu niezniszczalna belka ( oczywiscie nie mowie o belkach stosowanych w niektorych autach produkcji francuskiej ) gdyz drogi mamy jakie mamy i nie predko sie to zmieni.
Jesli moge podpowiedziec to benzyne ale bez gazu, gaz sobie sam zalozysz a bedziesz wiedzial jak i ile ma przejechane ta instalacja. Prawda jest to iz nikt nie zaklada LPG by jezdzic takim autem do kosciola podobnie jak auta z silnikami wysokoprezymi.
Diesle z malym przebiegiem na zachodzie sa ale nie za darmo i nie przywiezione przez handlarzy.
Zgłoś do moderacji
Dzięki serdeczne za wszystkie Wasze rady! Przeglądam sobie otomoto, by przynajmniej się zorientować w polecanych przez Was samochodach;) Jeszcze raz dzięki! Czekam jeszcze na dalszy ciąg od Tylika:)
Zgłoś do moderacji
@slawek11 – i dlatego właśnie nie powinno się kupować auta za wszystkie swoje pieniądze -powinno się kupic auto za góra 80% kwoty, którą dysponujemy
@szedrik – fakt, diesle są bardziej ekonomiczne, ale DO CZASU ! Chodzi o to, ze nowoczesne turbodiesle są juz wysilonymi jednostkami i maja sporo kosztownych elementów, które moga się zepsuć. Przepływomierz powietrza, turbosprężarka, pompa wtryskowa czy wtryskiwacze to przykładowe emelanty, które mogą się zepsuć. Tu tak nie do końca podzielam zdanie Twojego znajomego, tym bardziej, ze trzeba pamiętac, ze sprowadzane auta z dieslami mają praktycznie ZAWSZE cofane liczniki i co z tego, ze diesel jest oszczedny, skoro przejechał juz tak naprawdę z 400 czy z 500 tys km i całe auto jest juz po prostu zmęczone i ma prawo się psuć!
Kwestię diesli rozwinę przy najbliższej okazji
Odnosnie niemieckich auto to się zgodzę – na rynku jest dostępnych naprawde dużo i przyzwoitej jakości zamienników do VW, Fordów czy Opli. Choć z drugiej strony – Toyoty czy Hondy są z reguły mniej awaryjne, ale jak coś się w nich zepsuje to z reguły części są droższe, bo na rynku jest mniej zamienników. Coś za coś…
Po przeczytaniu Twoich odpowiedzi polecałbym Ci auto klasy kompaktowej, w najpopularniejszej wersji 5 drzwiowy hatchback. Skoro macie w planach powiekszenie rodziny to auto segmentu B (Polo czy Ibiza) może być za małe, bo ciężko tam będzie włożyć wózek itd (choć nie jest to niewykonalne, będzie po prostu gorzej i mniej wygodnie).
Przy planowanych przebiegach rzędu 15 tys km rodziłbym się oglądać raczej za małą benzynką – 1.4 lub 1.6. OC będzie mniejsze niz za diesla 1.9 czy 2.0 a generalne serwisowanie małego benzyniaka jest tańsze niż diesla.
Na tę chwilę możesz zwrócić uwage np. na Astrę II lub Astrę I Classic. Za 16 tys zł spokojnie kupisz już 5 lub 6 letnią Astrę II 1.4 lub 1.6. Polecam poszukanie 8 zaworowego 1.6, który naprawdę swietnie współ******* z LPG
Ale gaz to juz tez jest temat, ktory rozwinę przy następnej okazji (kolejny wpis)
@sewkor – widzę, ze sie zgadzamy z tym odpuszczeniem ropniaka. Madrze tu piszesz i widzę, że trochę mnie juz wyprzedziłeś odnośnie wyboru diesla i kilku przykładowych modeli, które można polecić. Ale spoko, dam radę
A odnośnie subaromanii to odbierz maila.
@fafo – z tym mnie też wyprzedziłes, ale napiszałem przed chwilą, że rowniez polecałbym szedrikowi 5 drzwiowego hatcha.
@lmrst – zgadzam się. Auta wyprodukowane na płycie podłogowej Golfa IV są bardo popularne. Dużo do nich tanszych zamienników i praktycznie zaden warsztat nie ma problemu z obsługą tych aut. Do Twojej listy ja dołożyłbym jeszcze Astrę I classic i Astrę II – to rowniez udane konstrukcje, które mozna eksploatowac względnie tanio
@mosfet – hehe, jeśli zajrzysz na http://tylik.motogrono.pl/about/ to przeczytasz, że ja wychowywałem się na Polonezie Caro z LPG (1.6 GLI z 1995 roku). Teraz jeździ tym Poldkiem moja siostra i ja mogę to auto z czystym sumieniem polecić.
Spalanie gazu oczywiście jest ogromne jak na taki silnik i te osiągi, ale taka to poprostu przestarzała konstrukcja OHV (wałek rozrządu w kadłubie). Prowadzenie tez nie jest mocną stroną auta, ale wszystkie te niedogodności nadrabia ogólnie bezawaryjną bo do bólu prostą konstrukcją i można powiedzieć, że śmiesznie wręcz niskimi cenami części zamiennych.
Myślę, ze za 400 zł mozna zainteresowac sie Polonezem, tym bardziej jeśli wizualnie wygląda on jeszcze dość dobrze. Auto zdecydowanie nie cierpi na nadmiar mocy (jak np takie BMW 325i) i tylny napęd latem nie będzie jakims specjalnym problemem. Zimą bedzie juz gorzej, bo stosunkowo lekki tył szybko lubi tracić przyczepność – wiem o tym z doświadczenia…
Tak czy inaczej – to własnie na Polonezie zdobywałem moje pierwsze doświadczenia jako kierowca a takze pierwszą wiedzę mechaniczną (wymiana oleju, świec, filtrów itd) i mam do niego ogromny sentyment. Dlatego właśnie dałem profil tego auta na samej górze tego wpisu :D
TassadaR – tylko nie “Pan Tylik”, bo ****** sie wtedy taki stary, hehe :D
Tu muszę przyznać Ci rację – Omega od roczników 1998 w górę (wtedy wyeliminowano sporo chorób wieku dziecięcego) to ogólnie dobre auto, do którego mozna dostać wiele tanich i przyzwoitej jakości zamienników. A w kwestii cena/przestronność wnętrza to jest naprawdę świetna oferta!
@wojtas90210 – nieeeeee, po pierwsze, Poldi Caro wazy 1140kg a nie 1.5 tony :D
Fakt, układ hamulcowy starych Polonezów nie był najlepszy, ale młodsze roczniki mają już układy Lucasa, które dają już przyzwoite wyniki (chociaz roczniki 1994 czy 1995 jeszcze Lucasa nie miały)
@Łukasz – tak się składa, ze mój znajomy na Stilo 1.6 i generalnie na nie narzeka. Jego egzemplarz choruje właśnie na elektrykę – w tej chwili walczy on z bez powodu się włączającą kontrolką ostrzegającą o otwartym bagażniku.
Nie kupuj aut na F ? Hmmm… wiem, ze część z was się ze mną nie zgodzi, ale… gdybym miał wybierać to bym jednak lekko skłaniał się ku tej “teorii”. Jakoś tak… nie pali mi się, zeby kupić jakiegoś Fiata czy Francuza…
Zgłoś do moderacji
Poldek za 400-zł.z gazem, OC, prawie nowymi laczkami (i sprawnym akumulatorem?) to przecież bilet z jednego krańca Polski na drugi i z powrotem tyle kosztuje:)
Jak do pierwszych kroków po kursie to samojazd jak znalazł.
Wbrew pozorom “bezpieczne” auto a z doświadczenia wiem, że im większym “szrotem” uczysz się jeżdzić po kursach tym szybciej zgłębiasz tajniki bezpiecznej jazdy – jeśli posiadasz instynkt samozachowawczy:)
Żadnemu laikowi – świeżo upieczonemu kierowcy nie polecam “salo-nówki” ani drogiej używki jako 1-go auta! Może to Was zaskoczy ale moim zdaniem (i wielu kolegów z bagażem doświadczeń)
jak nie będzie Ci dane “pośmigać” autem w którym hamulec nierówno łapie i to za 2-3 razem, biegów trzeba “szukać” i uważać na synchronizatory tudzież trzymać aby nie wyskakiwały a luzy w zawieszeniu stawiają Ci zimą włosy na “dęba”…pomijam inne atrakcje jak poranne odpalanie (bo np.schodzi paliwo) brak trzymania wolnych obrotów i np hamul ręcznego….jak się tego nie “zaliczy” to tak jakby w dzieciństwie nie zaznać żłobka lub przedszkola – człowiek jest o tą wiedzę i doświadczenie poprostu uboższy:(
Ale jak przez to przejdzie będzie miał dużo większe doświadczenie i bardziej wyrobioną wyobrażnię na drodze z korzyścią dla Wszystkich :)
No nie myślcie, że namawiam Was na kupno złomka i straszenia innych na drodze – NIE!
Ale warto korzystać z okazji aby na takim “sprzęcie” popróbować swych sił i…umiejętności.
Bo sami osądżcie co jest bardziej stresujące – posiadać drogie auto (często za wsją kasiorkę) i kursanckie doświadczenie w jeżdzie
czy pogłebiać ją i szkolić się na tańszy autku nie roszczącym sobie pretensji do wożenia wesel czy VIP-ów
pozdr
Zgłoś do moderacji
Z tych czynników, o których wspomniałeś zrezygnowałbym z Diesla, kompakcik z segmentu C i weź pod uwagę japończyka, o których wspomina @sewkor, a nie pożałujesz.
I na pewno niemieckie z grupy VW, choć kilka lat starsze, będą bardziej niezawodne niż młodsze Fiaty. Osobiście w poszukiwaniu auta używanego Fiata bym sobie w ogóle odpuścił.
Pozdr
Zgłoś do moderacji
Odnosząc się częściowo do powyższych wpisów, a częściowo do własnego doświadczenia, uraczę wszystkich również swoimi przemyśleniami ;)
Mianowicie, ludzie kupując auto bardzo często kierują się zasadą ‘kumulatywnych sugestii’. To znaczy, że analizują wszystkie rady, które kiedykolwiek usłyszeli lub przeczytali, i postanawiają z nich skorzystać. Podejście iście zacne, z tym, że wcielanie tych wszystkich rad NA RAZ musi skończyć się źle.
Wyobraźmy sobie średnio zorientowanego potencjalnego kierowcę, który planuje zakup auta służącego głownie dojazdom do pracy, do sklepu, czasem na wypad za miasto. Nie ma rodziny, zwykle co najwyżej partnerkę (lub partnera). Siądzie sobie na krześle, otworzy kompa, zagoogluje, i przekona się, że najlepszym wyborem będzie ekonomiczny i mocny turbodiesel. Dzięki temu jego wydatki na paliwo będą niskie, a będzie miał dużooo frajdy z jazdy. Ponadto, przeczyta, że im większe auto, tym większy poziom komfortu i bezpieczeństwa. Potem, że nie warto w dzisiejszych czasach kupować auta bez ESP, klimatyzacji i 4 poduszek (tutaj nawet się zgodzę….), i na koniec to wszystko podsumuje mu rada, żeby auto było w miarę młode, maksymalnie 5-letnie, i z niskim przebiegiem.
Uradowany, że wie już, co kupić, rusza myszą i rozpoczyna poszukiwanie kandydata. Po 10 minutach leży zalany łzami, bo wszystkie autka, które spełniają wymogi, które zdążył już przyjąć za własne, okazują się poza jego zasięgiem… cenowym.
Po kilku minutach, jak na faceta przystało, siada taki z powrotem na krześle, i wykorzystuje swój spryt. No bo kto powiedział, że przy lekkim obniżeniu wymagań nie trafi swej okazji ? I tak, krok po kroku, dochodzi to swego pułapu cenowego. Wynajduje, zaklepuje, kupuje !
A potem, po kilku miesiącach eksploatacji, zastanawia się, czemu musi tyle wydawać na koszty obsługi i naprawy, dlaczego opona do tego auta jest taka droga, z jakiej paki do tego auta potrzeba aż 5 litrów oleju, po kiego grzyba napełniać i czyścić co roku klimatyzację, czy ci ubezpieczyciele powariowali z cenami OC, i w końcu: CZEMU TO AUTO NIE WYTRZYMAŁO TANKOWANIA NA NAJTAŃSZEJ STACJI W MIEŚCIE, SKORO JEGO POPRZEDNI MALUCH JEŹDZIŁ NA TYM KILKA LAT ?!
I tak, nasz przykładowy kierowca wszedł w posiadanie mocnego, oszczędnego turbodiesla z bogatym wyposażeniem, który jednak ze względu na wiek i przebieg wymaga pewnej troski, silnik paliwa z wyższej półki, i po odjęciu tego wszystkiego od kosztów zaoszczędzonego paliwa w stosunku do auta mniejszego i benzynowego, okazuje się, że nasz bohater dokłada do interesu jak budżet państwa do ZUSu – niby trzeba, ale dałoby się inaczej, taniej… Frajda z jazdy też jakby odeszła, i jedyne, czym może się cieszyć, to duży metraż i większy lans na osiedlu….
Zgłoś do moderacji
@Perwo@ Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Dobrze opisałeś schemat podejmowania decyzji o zakupach. Niestety nasz rynek jest taki, a nie inny. Trudno o dobre auto w założonej przez siebie cenie. Zawsze po obejrzeniu kilku sztuk pojawia się zwątpienie, zniecierpliwienie. A wtedy kupuje się już cenę, rocznik i wygląd “jakoś to będzie”. A stan techniczny będzie już pochodną tego wszystkiego. Sam jak kupowałem auto, to zgodnie z wnioskami powyżej nie chciałem diesla. Chiałem benzynową astrę G. Jednak po obejrzeniu ładnych kilku sztuk zwątpiłem. Po trzech miesiącach kupiłem astrę diesel, która była pierwszym prostym autem jaki widziałem:))). Wolałem zmienić pierwotne założenie ni z kupić coś co właściciel przez telefon opisywał – stan techniczny bardzo dobry, jedyna wada to zarysowany zderzak przez żonę, która wyjezdżała z garażu. Jak go zobaczyłem to zapytałem, czy żona wyjeżdżała z garażu bokiem – auto ze zdartym bokiem od zderzaka przedniego do tylnego, całkowicie do malowania:)))). Do tego oczywiście klima sprawna….”ojej…jeszcze wczoraj działało, na pewno tylko gaz uciekł”. I jeszcze z sześć takich aut…może jeszcze jeden opis – bezwypadkowe volvo v40 ze wszystkimi plastikami nadwozia mocowanymi na blachowkręty i korozją na każdym błotniku… Więc trzeba było dostosować swoje oczekiwania do oferty rynkowej niestety i teraz codziennie słucham klekotu, czekam i czytam na forach o padających pompach wtryskowych, wtryskiwaczach…:))
Zgłoś do moderacji
Tylik, dzięki Ci serdeczne za poświęcony czas i rady! Dziękuję też wszystkim innym, którzy zechcieli mi udzielić cennych wskazówek! Będę się teraz rozglądał za samochodami, o których mówiliście. Może coś się znajdzie ciekawego:)
Zgłoś do moderacji
Jeszcze jedno pytanko mi się przypomniało. Radzicie zakup benzyniaka i dodatkowy montaż instalacji gazowej. Moja siostra ma Opla z instalacją. Efekt jest taki, ze musi jeździć z kołem ********* w bagażniku, co bardzo zabiera miejsce:( Może teraz są jakieś inne sposoby montażu?
Zgłoś do moderacji
@tylik, znając problematyczność 1,6 nie polecałem koledze tej wersji. Powiedzenie o autach na F jest mocno przesadzone i nie ma co ulegać stereotypom. Mój z kolei znajomy kupił rok temu nowiutką Jette 2.0 TDi i bez przerwy jeździ z nią do ASO. Padła już turbina i wymienili mu dwa pompowtryskiwacze. Póki co jest gwarancja, ale i ona się kiedyś skończy. Co wtedy?
Zgłoś do moderacji
Szedrik – Opel ma koło zapasowe montowane w bagażnikui w jego miejsce wstawiono butlę na gaz. Ma to na celu niezagracanie bagażnika. Drugim wyjściem jest montaż butli cylindrycznej z boku w kufrze lub za oparciem fotel między kołami, ale to znacznie ogrnicza nam ładowność bagażnika. Osobiście nigdy nie wożę zapasu w bagażniku, zamiast tego wolę zinwestować w dobry, markowy sprej do pompowania i uszczelniania koła który jest wielkości małej gaśnicy i nie zabiera dużo miejsca. Takim zestawem bez problemu można napompować i zarazem skleić koło na tyle aby dojechać do wulkanizacji.
Zgłoś do moderacji
@szedrik – ja też chciałam kupić diesla, choć zawsze jeżdziłam beznyniakiem. Jeśli kupić diesla to nowego. Poza tym to są auta, które opłaca się kupować, jeśli się naprawdę dużo jeździ. W przeciwnym wypadku kupno diesla jest bezsensu. Nawet mechanicy mi mówili..co benzyna to benzyna. I kupiłam benzynę.
Co do marki: Jeśli chodzi o Fiaty, to mam o nich dobre zdanie, jeździłam Seicento, do miasta super autko, mało palił i fajnie śmigał. To samo Panda. Jest 5-drzwiowa, mało pali, fajnie się nią jeździ, do miasta i na dojazdy do pracy też fajny samochód. Moja mama nią jeździ na wakacje nad morze 1000 km w dwie strony i zawsze wraca szczęśliwie. Przy skokach cen benzyny jej portfel aż tak tego nie odczuwa :-)
Jak pisałeś, może powiększy Ci się rodzina, to polecam coś większego, może Punto, albo Stillo. Jednak co istotne: jeśli zamierzasz kupić używanego Fiata musi być w dobrym stanie technicznym. Wśród mężczyzn krąży opinia: Ford g*** wart i Fiat jego brat. Prawda jest taka, że Fiaty to delikatne samochody, więc dlatego mają ciężkie “życie” na naszych polskich drogach. Poza tym są tanie w eksploatacji, części nie są drogie, dużo zamienników.
Co do VW – jeźdze piewszy raz samochodem niemieciej marki i jestem strasznie zadowolona. Mamy 6- letniego Golfa IV. Silnik 1.6, 16V 105KM, oczywiście w benzynie. Powiem szczerze, że gorąco polecam! Z zewnątrz wydawał się mały, ale w środku jest dużo miejsca, 4 osoby spokojnie, wygodnie mogą podróżować. Bagażnik też spory. Co do spalania, to bywa różnie. Jeśli samochód jest lżejszy, to spala nam ok. 5 litrów na trasie. Sami bliśmy zdziwieni, że tak ekonomicznie. Po mieście to przyznam, że trochę za duży silnik, lubi wciągnąć paliwo. Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro w mieście to tylko ruszasz, hamujesz, więc w ogóle jazda nie jest płynna. Więc trzeba delikatnie deptać na pedał gazu :-) Przy włączonej klimatyzacji, w zimie, pali ok. 7 litrów. Nieprzyjemna jest tylko wizyta na stacji benzynowej, ale to jak u każdego ;-), bak ma potężny i tak ok. 150 zł trzeba liczyć, przy średniej cenie paliwa. No, ale w końcu silnik już trochę konkretniejszy.
Od jednego gościa słyszałam, że “jeździł Golfem 1.4 i mówił, że słaby, bo auto ciężkie i nie bardzo jechał”. Ale podkreślam, słyszałam, nie testowałam, więc nie wiem.
Ubezpieczenie – ważna kwestia. Wiadomo VW chodliwe, więc polecam ubezpieczyć. Jak pisałeś, możesz na tatę albo teścia, więc polecam się dogadać i skorzystać:-) Szkoda płacić wysokie ubezpieczenie, a przy osobie, która ma zniżki, będziesz mieć dużo taniej (nawet o połowę). Jednocześnie Tobie też będą przysługiwały zniżki, 10% rocznie :-)
Warto zainteresować się VW, Seat, Skoda, także japończykami, Nissan, Toyota.
Myślę, że dla Ciebie pojemność 1.2 – 1.4 będzie odpowiednia. Na miasto nie polecam dużych pojemności. A z kolei auto z mniejszą pojemnością też sobie świetnie radzi na trasie. Oczywiście decyzja należy do Ciebie! Życzę owocnych poszukiwań i mało przykrych doświadczeń z handlarzami.
Pozdrawiam
Zgłoś do moderacji
Kto powiedzial ze VW Golf pali 5 litrow w trasie, pewnie tak ale jezdzac 90km/h. Dane producenta mowia o calkiem innym spalaniu a jak wiadomo producencji testuja swoje samochody w idealnych warunkach czesto spalanie przez nich podane mozna wlozyc miedzy bajki. Majac silnik o pojemnosci 1.6 trzeba przyjac spalanie rzedu 7,5 litra w trasie a w miescie raczej ciezko bedzie nam zejsc ponizej 10 litrow.
Nie piszcie glupot tez ze samochody wasze malo pala bo po Wlochach jestesmy drugim krajem pod wzgledem zalozonych instalacji gazowych. A przy 5l/100km nikt przy zdrowych zmyslach nie zalozy instalacji gazowej za okolo 2,5 tys zl.
Kolego Szedrik przemysl wszystkie wpisy ale powiem Ci jedno ze kiedys mialem 2.0 VW Passata i palilk on mniej benzyny niz pozniejszy Opel Vectra 1.6 16V.
Do kazdego samochodu trzeba miej optymalny silnik nikt mi kitu nie wcisnie ze Panda ktora wazy okolo 1 tony i mocy 54KM pali malo bo zeby tym jezdzic to trzeba ciagle wciskac pedal gazu w podloge.
Zgłoś do moderacji
@Sławek11, tez uważam, że spalanie benzynowego silnika 1,6 w trasie to na pewno nie 5 litrów. Tyle to diesel pali. Miałem kilka benzynówek i w pięciu to się prawie mieścił fiat uno 1.0 przy super delikatnej jeżdzie (prawie, czyli coś koło 5,5). Więc taka panda coś koło tego może spalić. Ale golf 1,6 w życiu. Zacznijmy liczyć od 6,8…
Zgłoś do moderacji
Tylik, jesteś moim głosem rozsądku. ;)
Właśnie się zastanawiam na wyborem następcy Escorta i choć korci mnie duże kombi (Vectra, Mondeo, 407 SW), to pewnie w ostateczności kupimy coś o klasę niżej – Astrę, Focusa, może Octavię. Właśnie z powodu sposobu użytkowania. :)
Zgłoś do moderacji
Zgoda – większość opini o autach jest niestety nieumyślnie “zafałszowana” przez użytkowników, którzy rzadko kiedy mają te auta od nowości:(
W większości są to mniej lub bardziej udane zakupy na rynku wtórnym, który jest opanowany przez “artystów”; fotografi,grafitti,kłamstwa pisanego i psychologi użytkowej:(
Kierując się tzw. cenami średnimi kraj. (w PL) popsujesz sobie tylko w głowie realia bo to jak gra w “trzy karty” – niby pewna wygrana a za każdym razem wtopa!!!
Trzeba tylko wiedzieć w co i z kim “grać”
pozdr
Zgłoś do moderacji
@slawek 11 – Ja napisałam, że mój Golf tyle spalił. Mam pytanie: jeździłeś kiedykolwiek Pandą i widziałeś ile pali? Po drugie, nie pisałam o słabym silniku 54 KM!, a 60 KM :-)
“zeby tym jezdzic to trzeba ciagle wciskac pedal gazu w podloge.” – nie wszyscy jeżdzą tak jak Ty piszesz. Może są zapaleńcy, którzy jeźdzą po mieście 150 km/h, albo wciskają gaz do dechy, to wtedy nawet najoszczędniejszy silnik spali wszystko co widzi w baku.
Ponadto każdy kierowca ma swoją technikę jazdy. Jeden jeździ z full włączoną klimą, 200 km/h to może mu palić i 20 litrów. A drugi używa klimy optymalnie, z optymalną prędkością, w miarę płynna jazda, niekoniecznie 90 km/h jak to zarzucasz.
@jon214 i slawek11 – mężczyźni jeżdzą inaczej a kobiety inaczej. I nie jest powiedziane, że kobiety jeźdzą jak ślimaki. Są też takie co jeźdzą i 180 km/h godzinę :-)
Prawda jest taka, że każdemu kierowcy samochód inaczej spala. Jednemu mniej, drugiemu więcej.Wszystkie podane informacje na temat spalania trzeba przyjąć z rezerwą. W różnych warunkach to spalanie jest inne. A poza tym, żeby samochód jechał musi pobierać paliwo, raz więcej, raz mniej. Kupując samochód trzeba się z tym liczyć przy każdej pojemności.
Zgłoś do moderacji
A ja kupiłem sobie Mercedesa klasy C z dieslem. Na zakup przeznaczyłem właśnie 20tys. Auto z opłatami wyszło 16tys zł. Plus drobne naprawy żeby doprowadzić wóz do porządku, bo niestety nie było to auto “od dziadka do jazdy do kościoła”. Bezwypadkowe w 100%, ponieważ przywiózł je znajomy i sprawdziłem dokładnie miernikiem grubości lakieru. Parę otarć i na obecną chwilę malowany, ale bezwypadkowy:)
Co do parametrów to rocznik 1995, 2,2 diesel, przebieg… 340 tys km. Stare auto ale co z tego?? Niestyrany, dość zadbany i mało pali bo niecałe 6 litrów ropy. I przede wszystkim wygodny, cichy- w tych kategoriach niewiel ustępuje dużo nowszym rocznikom. Co do kosztów eksploatacji to narazie nie wiem… Miałem 3 lata Beczke 300d z 1981 i było to wspaniałe, wygodne i NIEPSUJĄCE się auto!
Pozdrawiam!
Zgłoś do moderacji
Z moich obserwacji wynika, że większość chwali co ma i krytykuje to czego nie zna. Odnosi się to także do niektórych komentarzy powyżej.
Jeżeli ktoś chce wyrazić obiektywną opinię na temat poszczególnych samochodów, powinien najpierw nimi trochę pojeździć. Napisałem samochodów zamiast marek, ponieważ wiele cech samochodów zmienia się wraz z rocznikiem czy też modelem. Ja nie będę się wypowiadał na temat marek i modeli, ponieważ nie to jest moim celem mimo iż uważam że mam w tym spore doświadczenie ;) Poniżej zamieszczam mój przepis na kupno samochodu dla nowicjusza.
Ludzie chwalą samochody konkretnych marek kierując się stereotypami i to zazwyczaj kończy się źle.
Chcemy kupić samochód? Robimy to inteligentnie!
Jeżeli interesuje nas jakaś konkretna klasa samochodu, powinniśmy sprawdzić co jest dostępne na rynku i KONIECZNIE przejechać się wieloma modelami. Da nam to bazę do porównania wyglądu, jakości wykonania i wygody samochodów.
Ok. Mamy już info na temat wyglądu, jakości itp. Co z resztą? Tu pomoże nam internet. Wystarczy umiejętność korzystania z pomocy wujka gugla.
Spalanie? Nic prostszego! Wpisujemy w szukajce “marka model spalanie” i klikamy na pierwszy link. Wyniki są bardzo zróżnicowane ale to jest właśnie dobre. Daje nam to pojęcie ile takie auto może palić w różnych warunkach.
Awaryjność? Tu jest trochę trudniej, ponieważ zależy ona od całej masy czynników takich jak drogi, przebieg, kierowca i wiele innych. Klepiemy “marka model awaryjność” i patrzymy co z tego wyszło.
Warto także odwiedzić fora internetowe poszczególnych marek i modeli, by zorientować się z czym użytkownicy mają najwięcej problemów. Na niektórych są nawet odpowiednie wątki na temat najbardziej sypiących się rzeczy.
Ostatecznie warto wejść na allegro i zobaczyć ile ********* najczęściej wymieniane elementy i jak jest z ich dostępnością. Szukamy więc tarcz, klocków, filtrów, opon w danym rozmiarze, tłumików, elementów zawieszenia itp.
Jak już wiemy co chcemy, szukamy w ogłoszeniach i oglądamy na żywca. Od tego momentu poprowadzi nas blog tylika :D
PS: Pamiętajmy, że jedno auto nie starczy nam na całe życie i kiedyś będziemy musieli kupić coś innego. Posiadanie odpowiedniej wiedzy pomoże nam w przyszłości kupić auto odpowiednie dla siebie.
Zgłoś do moderacji
Kurcze. Patrząc na długość mojego ostatniego komentarz chyba sam założę bloga :D
Zgłoś do moderacji
wpis jak najbardziej pomocny, sam jestem czytelnikiem w/w bloga a jako ze coraz częściej się noszę z zamiarem kupna drugiego własnego auta ( obecnie zostanie oddane mamie :) ) chciałbym się dowiedzieć co byście polecili
- gdzie jeżdżę – ******* w Warszawie ale po niej nie jeżdżę, auta używam do jazdy w strony rodzinne, 200~250 km w jedną stronę + pokręcenie się po okolicach średnio 2 razy w miesiącu wiec auto raczej na trasy niż do miasta a jak się czasem zdarzy to przeboleję
- bagaż – z w/w odpowiedzi raczej śmiało można założyć że bagażnik będzie przynajmniej w 80% załadowany, rzadko się zdarza pusty
- przebiegi – o dziennych nie ma co mówić ale miesięczne to coś ~1500km ( rocznie ~20-25tyś. km )
- zniżki już lecą, obecnie 20% ale jak będzie zakup pewnie będzie 30% :)
- kierowcą jestem raczej spokojnym jak to dobrze określił @szedrik jadę spokojnie, jak ktoś sie spieszy i chce mnie wyprzedzić to dam ale też drogi nie blokuję, z powodu długich tras bardziej bym stawiał na komfort podróży
- obecnie auto – Golf II 1.6 LPG – bardzo sobie chwalę, niezawodny, ekonomiczny szczególnie z gazem no niestety nie za komfortowy ale coś za coś a wcześniej na nic lepszego nie było stać a i auto się dobre trafiło z pewnych rąk
- rezerwy finansowe – jak trzeba się znajda ale oby nie były co miesiąc, wiadomo autko to skarbonka ale i na siebie zarabia i jak czas umila, czasem oszczędza :)
z powyższych danych wychodzi obraz autka klasy coś między C a E, obecny golfik mi się podoba a nowy już coraz bardziej niestety cena już dużo mniej, skłaniam się w kierunki VW Passat,Jetta może nawet Golf IV-V, Audi 80, A4 Volvo v40 choć nie wykluczam innych marek
cena to tak 20tyś na samo autko + pakiet startowy
p.s. jeśli komuś przeszkadza podpięcie się pod temat to proszę o info i/lub skasowanie wpisu
Zgłoś do moderacji
Kolezanko Motoblondi, jezdzilem wieloma samochodami i panda rowniez i wcale nie dziwie sie ze tyle tych przyrzadow do jezdzenia ma instalacje gazowa, bo zima i jazda na krotkich odcinkach ( a do takich to auto zostalo stworzone ) to potrafi pociagnac troche ze zbiornika i nie jest to bynajmniej mniej czy nawet 5 l.
Moge sie zgodzic ze autp z silnikiem 1.6 moze spalic okolo5,5 l po trasie ale nie w naszym kraju bo takich nie ma ale w niemczech na autostradzie nie przekraczajac 100km/h. To tyle w tym temacie.
Zgłoś do moderacji
Witam, jak koledzy powyżej także szukam “nowego” autka ;) W chwili obecnej jeżdżę maluchem z 99r. Autko to, a w zasadzie zapalniczka doprowadza mnie powoli do szału… W pracy od czasu do czasu (3x miesiąc) jeżdżę nowym Berlingo z Dieslem 1.6, fajnie się prowadzi i ma nawet przyzwoitą moc, ale nie potrzebuje czegoś takiego…
Do rzeczy:
Samochodem jeżdżę głównie do pracy ok.5km w jedną stronę, jakieś 3x w tygodniu trasa 12km w jedną stronę. Przebieg roczny wyjdzie pewnie ok 10 tyś. Nie wiem skąd ale tyle mi się najeździło przez ostatni rok… Dłuższe wypady (planowane, maluchem się boję;) (600km?) raczej rzadko 1-2x do roku.
Auto ma mi posłużyć przynajmniej 5lat, raczej nie więcej niż 7-8, pewnie mniej. Powiększanie rodzinki planuje za jakieś 4 latka, więc myślę odrobinę przyszłościowo przy wybieraniu.
Nie chcę na pewno Fiata i nikt mnie do niego mnie do niego nie przekona. Jeździłem 125p, 126p, Cinquecento, Seicento, Punto, Stilo, Brava, nie podoba mi się w nich absolutnie nic, zawieszenie za miękkie, a wykończenie fatalne… Odpadają też Golfy i Astr, po prostu mi się nie podobają.
Na sam samochód, chcę wydać 16-16,5 tyś. Silnik nie mniej niż 1,4 i 90KM, Max 1,8 – raczej benzyna, jak bym trafił jakąś super sztukę może być i diesel ale raczej 2.0. Może to i mało ekonomiczne ale przyjemne. Od czasu do czasu mogę wydać trochę kasy na naprawę. Zniżki mam 30%, więc ubezpieczenie ok. 1000zł, ale co roku mniej ;)
Polecicie coś, sam już nie wiem czego się czepić?
Zgłoś do moderacji
Motoblondi, jak mierzyłaś spalanie?
Zgłoś do moderacji
@Andrebar – tak jest! Tez nie polecam, aby swiezo upieczony kierowca wprawiał się autem za 30 czy 40 tysięcy zł. Taki Polonez czy np. Golfik II swietnie sie do tego nada i nie bedzie szkoda, jak gdzieś się nim stuknie czy się go zarysuje
@Pervo – fajnie napisane. I co najważniejsze – dobrze opisane
@jon214 – powodzenia w jeździe klekotem
@szedrik – odnośnie tej butli gazowej to niestety, ale sa tylko 2 opcje – można ją wsadzić we wnękę na koło zapasowe i wyjąć koło, albo zamontować butlę w bagazniku pozostawiając koło na swoim miejscu. Tak czy inaczej – w bagażniku bedzie mniej miejsa.
Są jednak osoby, które zamiast koła zapasowego wożą z sobą “łatkę w sprayu”, ale ja jakoś tak nie mam to takiej łatki zaufania. Wolałbym wizić cały czas ze sobą prawidłowo napompowaną oponę zapasową.
@Łukasz – a ja wlasnie polecam np. Astrę II z poczciwym 8 zaworowym 1.6 z 1 punktowym (X16SZR) lub z wielopunktowym wtryskiem paliwa (Z16SE). Co prawda słyszałem o ew. problemach z przepustnicą w Z16SE, ale najważniejsze jest to, ze w tych silnikach nie ma jeszcze plastikowego kolektora ssącego i spokojnie można tu zamontować podciśnieniową instalację.
@sewkor – z tymi łatkami w spreju to bedzie gorzej, jeżeli złapiemy gumę w środku nocy gdzies na odludziu. Zimno ciemno, do serwisu daleko… hehe :D
@motoblondi – to jest wlasnie najwiekszy problem aut grupy VW – w szczegolności samego VW i Audi – są to bardzo chodliwe marki :/
@slawek11 i jon214 – spalanie 5 litrów na setkę w Golfie IV 1.6 jest rzeczywiście maleńkie i trudne do osiagniecia, ale możliwe
@zgoda – hehe, zawsze możesz sobie kupic 406 Coupe :D
@Andrebar – zgadza się – ktoś kupi auto z dieslem i z licznikiem skręconym o ponad 300 tys km i bedzie się potem dziwił i mówił znajomym, ze jego 10 letnie auto z przebiegiem 120 tys.km jest takie strasznie awaryjne
@perzu126 – jeśli mówisz o starym, wolnossącym dieslu (bez turbo) to powiem Ci, ze te silniki maja naprawdę dobrą opinię – o wiele lepszą niż nowocześniejsze CDI
A beczka (W123) – taaaa, to było auto!
@AK-105 – dobre te Twoje obserwacje. To kiedy zakładasz swojego bloga?
@krzyszbi – przy takim trasach i takim rocznym przebiegu to juz lepiej sie rozglądac za autem klady D – czyli Passat, Vectra i spółka. Odnosnie diesla czy LPG to poczekaj do środy – wtedy wrzuce tu coś o “oszczedności” diesli
@view – przy takich któtkich przejazdach spokojnie możesz brać auto klasy B. Moimi typami sa tu Ibiza i Polo z wystarczającymi 1.4. Inne auta jak 206, Micra czy Yaris są jak dla mnie po prostu babskie i jakos tak… eee… nie chcę ich polecac żadnemu chłopakowi…
Piszesz, ze planujesz zalozenie rodziny za jakies 4 lata – o żesz Ty! Przeciez to kupa czasu! I co? Chcesz kupic teraz cos wiekszego, bo za 4 lata przyda Ci się wiekszy bagaznik? eeeeeeeee. Bierz auto segmentu B z benzyniakiem 1.4 a o przyszłość bedziesz sie martwił za 4 dłuuugie lata – takie moje zdanie (przy przebiegach rzędu 10 tys.km rocznie nie powinienes nawet myslec o dieslu)
Zgłoś do moderacji
Witam. Ja miałbym do was o opinię na temat Lancii Lybra SW 1.9 jtd. Powiem szczerze, że “zachowrowałem” na ten samochód i szukam wszelkich opinii na jego temat. Oczywiście przeglądam forum lancii i inne stronki, ale może jeszcze tutaj ktoś mi coś więcej o niej powie: czy w ogóle warto sobie nią zawracać głowę, czy ktoś z was nią jeździł, jak to jest z serwisem i awaryjnością tego autka?
Z góry bardzo dziękuję za wszelkie obiektywne informacje.
Zgłoś do moderacji
Witam wszystkich! Bloga czytam o d paru miesiecy ale wpis pierwszy.
Co do spalania. Znajomi mieli golfa4 1.6 i o ile jechało się nim równo ok90-100 to rzeczywiście potrafił spalić z 6l (kombi 2 dorosłe,3 dzieci i pełny bagaznik). Ja w Astrze I 1.4 60KM wykręcałem nawet 5,4l (ale 3os i pusty). W mieście w zaleźności od kierowcy i stylu. od 7 do 9l. Obecnie posiadamy jeszcze ZafireB (używka kupiona 0,5roku temu z PL i nie od handlarza BEZWYPADKOWA!!! => prawdziwa i rzadka okazja) z silnikiem benzynowym 2.2. Teoretycznie powinien palić jak smok, ale moje pomiary są następujące; Trasa “polska”(80-130km/h) z klimą pali ok 7,2 l a le da się niżej (raz wykręciłem 6,5 wg.kompa) po mieście średnio 9-10l. Auto śmiga głównie po trasie (Astra jest na miasto). Niby auto duże i jest nas 4 ale często zdarza sie wozić z 5-6 osób, a bagażnik jest zawsze w min. 70% procentach wykorzystany.
Co do wyboru paliwa: jeśli chcemy niezawodność bierzmy beznyne, lub starego diesla, moze być z turbo. Moze i benzyna droższa ale gdy czytam na forum Opla co sie dzieje z nowymi dieslami to błogosławię dzień w którym znalazłem moją beznynkę ;)
Zgłoś do moderacji
@dziubasdg – nigdy nie siedziałem nawet w Lybrze więc nie mogę nic powiedzieć z własnego doświadczenia.
Mogę Ci jednak podać np te 2 linki:
http://www.autocentrum.pl/lancia/lybra/
http://www.auto-swiat.pl/wydania,Lancia-Lybra-Peugeot-406-Toyota-Avensis-i-VW-Passat-Ktory-dalej-i-bezpieczniej-zawiezie-rodzine-,21126,1.html
Na stronie z AŚ można m.in przeczytac, ze w Lybrach “Zdarzają się tu usterki elektroniki, niedomagania turbiny i awarie wtryskiwaczy, ale nie częściej niż u konkurencji. Poza tym rzadko słychać o niedomaganiach 2-masowego koła zamachowego”, “Lybra kiepsko prezentuje się także w ocenie trwałości zawieszenia. Szczególną uwagę należy zwrócić na tylne wahacze. Są drogie – nowe w ASO ********* ok. 800 zł” oraz “Lancia cierpi na szereg drobnych problemów. Zawodzą siłowniki od elektryki szyb, rozrusznik, przyciski klimatyzacji, szybko przepalają się żarówki”.
Od siebie moge jeszcze powiedzieć, że Lancia to naprawdę mało popularna w Polsce marka i musisz się spodziewać, że ciężko Ci będzie znaleść dobry warsztat, który podejmie się konkretniejszego serwisowania auta, tym bardziej w mniejszej miejscowości. o wiele gorzej niż w przypadku np. VW czy Opla będzie z dostępnością zamienników.
Lancia to marka dla indywidualistów, która na dodatek nie grzewy bezawaryjnością, będzie więc raczej dosc kosztowna w utrzymaniu.
@Lorry – Zgadza się. Szczególnie w oplowskich dieslach o pojemności 2.0 (82 konne DTL i 100 konne DTH) lubią padać pompy wtryskowe.
Zgłoś do moderacji
Dzieńdoberek.
Jeśli chodzi o zużycie paliwa poszczególnych modeli, warto zaglądać na strony z kalkulatorami kosztów eksploatacji. Można na Autocentrum ale ja tam za bardziej miarodajny uważam http://www.spritmonitor.de na którym dane pochodzą głównie z krajów niemieckojęzycznych. Specyfika eksploatacji jest nieco inna bo mają tam prawdziwe drogi ale łatwo jest uśrednić wynik dla swojej wersji silnikowej co da jakieś pojęcie o rzeczywistych kosztach paliwa. Na moje oko człowiek jeżdżący w PL dynamicznie ale z głową nie przekroczy średniego wyniku ze spritmonitora a jeśli się to zdarzy, to auto auto szwankuje albo technika jazdy ssie. Znaczy to, że śmiało można na tej podstawie planować budżet.
Zgłoś do moderacji
Tylik, tak zarówno w123 jak i C-klasa w202 to auta z wolnossącymi dieslami. Przy moich rocznych przebiegach, oraz fakcie, że auto nie jest środkiem transportu do pracy to zakup diesla jest zupełnie nie opłacalny w moim przypadku. Ale Mercedes z wolnossącym “klekotem” to idealne źródło transportu dla mojej nadwyraz spokojnej osobowości.
Zgłoś do moderacji
@Bilet – fajny ten sprint monitor, bede się musiał trochę na min rozejrzeć
@perzu126 – to zyczę Ci, zeby ten Mercedes z wolnossącym klekotem nigdy Cie nie zawiódł i żeby nie stresował Twojej nadwyraz spokojnej osobowości :D
Zgłoś do moderacji
tylik – dzięki:) tego artykułu z “Auto Świata” wcześniej nie czytałem
Zgłoś do moderacji
spoko.
A czy o Rodzynach i przepisie na Rodzyny to w AŚ wczesniej czytałeś? :D
Zgłoś do moderacji
Witam fascynatów bloga Tylika (do których i ja już się zaliczam).
Co do Fiata PANDY 1.1 i spalania (bo obecnie taką mam):
- miasto ok. 7,8-8,3 l/100km (zimą nawet do 9),
- trasa od 5,5 do nawet 7 l/100km(w zależności od stylu jazdy).
I choćby nie wiem jak się starał te wartości są NORMALNE dla tego auta. Trzeba tu powiedzieć też szczerze,do bólu że te najniższe wartości można osiągać ale z normalnym podróżowaniem nie ma to nic wspólnego i przyjemność z jazdy jest wtedy żadna.
Poprzednio miałem Daewoo Matiz i spalanie było następujące:
-miasto ok. 5,5 – 6,5 l/100km (zimą max 8)
-trasa od 4,5 do 5,5 l/100km
Generalnie auto do miasta i mile je wspominam (nigdy mnie nie zawiodło) ale nie wróciłbym już do niego. Mikrobagażnik, słabe hamulce, glośny przy wyższych prędkościach itp.,itd.
Mam nadzieję, że te dane przydadzą się komuś.
Zgłoś do moderacji
Seicento 1.1 Mpi 2001r.
Trasa , 4 osoby , łącznie około 1100km.
5,2 litra na 100km
Prędkość 110-130 km/h , raz 160km/h(max prędkość)
Miasto
6,5 do 7,5 litra na 100km , zima 7-8 litrów.
Autkiem jeżdze dynamicznie ale bez szaleństw.
Zgłoś do moderacji
Jeśli kogoś to interesuje to dodam że w Seicento jedyną rzęczą która mnie zaskoczyła to silniki 1.1 z rodziny Fire z wielkopunktowym wtryskie , cichy i naprawde radzi sobie świetnie z ,,maluchem,, Fiata
Cała reszta w SC mnie nie powala . ;)
Zgłoś do moderacji
Dzięki za opinie
Zgłoś do moderacji
Cześć wszystkim,
Też stoję przed poważnym dylematem, a może stanę przed nim za pół roku – rok?
W każdym bądź razie jest Asterka F w sedanie, z lpg płacę 22pln / 100 km czyli śmiesznie mało (a jazda głównie z i do Warszawy). Rocznie robię 30 kkm.
Częśc z Was powie kup diesla – niby racja, przy takim przebiegu można pomyśleć.. no ale 8-10 letni diesel to duże ryzyko. Nawet jeśli sam silnik jest jeszcze w miarę, to 300 tys. kilometrów robi swoje dla blachy, zawieszenia, skrzyni, wnętrza (trzeszczące plastiki itp..)
Zatem ja jestem za benzyną+ gaz.
Gaz to zazwyczaj delikatne obniżenie komfortu jazdy i pracy silnika, przynajmniej w 2 przypadkach z którymi się spotkałem – samochód ojca i mój. Auto na gazie zawsze chodzi inaczej, ale w momencie gdy koszty utrzymania spadają o ok. 35% człowiek przestaje o tym myśleć.
A benzyna do gazu – hmm.. kusi mnie Honda Accord lub Toyka Avensis.
Avensis słabo się gazuje, accord niby też ale ciut lepiej. No i accord drogi.. Ale nie chce skończyć z AStra II 1.4 czy VW Polo 1.2 . Ludzie dobrej woli – doradzcie :) budżet wyceniam na ok. 20 tys. no i decyzja do podjęcia będzie pewnie na wiosnę, aczkolwiek już od paru ładnych miesięcy latam po forach, czytam artykuły, oglądam ogłoszenia. I coraz większy mętlik :)
A może passat 1.8t ?
pozdrawiam!
Zgłoś do moderacji
Skomentuj wpis